Po ukończeniu gier z serii S.T.A.L.K.E.R. wciąż czułem ogromny niedosyt Zony. Spacery po wypalonych promieniowaniem pustkowiach, starcia ze zmutowanymi tworami CzAES (Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia; zalicza się do niej sama elektrownia i od czasu wybuchu cała Zona) i ciągła walka o przetrwanie stały się nieodłącznym elementem wolnych poszkolnych popołudni. Nadal brakuje mi Strefy, choć minęło ładnych parę lat od mojej ostatniej wizyty w okolicach wirtualnego Czarnobyla. Na szczęście wydawnictwo Fabryka Słów skupiło pod swoimi skrzydłami autorów piszących właśnie o tym, za czym tak bardzo tęskniłem. Udało mi się przeczytać książkę Michała Gołkowskiego Ołowiany Świt, która ku mojej ogromnej radości pozwoliła mi chociaż na chwilę wrócić za Kordon.

 

Tytuł: Ołowiany Świt
Autor: Michał Gołkowski
Wydawnictwo: Fabryka Słów

 

Miszka, dla przyjaciół Miś, główny bohater tej opowieści należy do grona ludzi, którzy sami siebie zwą Stalkerami. Jest Polakiem wcześniej mieszkającym w Warszawie, który poczuł głos Zony, a teraz już od 3 lat przemierza jej szlaki. Dołączamy do niego w chwili, gdy dociera do kompleksu Mleczarni, miejsca wymarłego od drugiej emisji promieniowania w 2006 roku. Inny Stalker, Łysy, poprosił Misia o odzyskanie plecaka, który został w obiekcie, gdy ten musiał z niego uciekać przed czymś, co zagroziło jego życiu. Na miejscu okazuje się, że miejsce jest pełne Zombie, ludzi którzy z niewiadomych przyczyn po śmierci wstali i zaczęli zabijać żywych. Bohaterowi udaje się odnaleźć pakunek druha oraz jednego z poległych – Wańkę, o którego sposobie śmierci dobitnie mówi rewolwer ściskany w prawej ręce i otwór wlotowy kuli w skroni. Gdy Miszka broni się w pokoju z martwym Stalkerem, ten wstaje już jako trup i strzela sobie w głowę, zabijając się po raz drugi. Pod naporem przeciwników główna postać z trudem się wycofuje. Na szczęście z plecakiem, po który przybył. Po dotarciu na Jołczę okazuje się, że zleceniodawca zastrzelił swojego psa, po czym sam odebrał sobie życie. W pakunku Polak znajduje plik map i zdjęć satelitarnych różnych miejsc w Zonie, chce odkryć dlaczego dwaj bardziej od niego doświadczeni Stalkerzy popełnili samobójstwo i sądzi, że te informacje na pewno przybliżą go do poznania prawdy.

A przecież wciąż przyciąga strefa ogrodzona
I ogrodzona – nie bez celu – chcemy wierzyć;
To nie my w Zonie – to nam odebrana Zona,
Nam ją niepewnym, ale własnym krokiem mierzyć,
Póki nadziei gorycz wreszcie nie pokona.

Klimat Zony pochłania od pierwszych słów, czujemy zagrożenie na każdym kroku i z napięciem obserwujemy marsz głównego bohatera. Co chwilę mija on anomalie łamiące prawa fizyki, byty w większości śmiertelne dla człowieka. Każda z nich z materii organicznej tworzy artefakty, i to właśnie one są najcenniejszą rzeczą w Strefie, nie licząc tajemnic i sekretów, o których odkryciu marzy każdy Stalker. Także sam Miś jest człowiekiem bardzo ciekawym. To samotnik, uważa że gdy podróżuje się samemu, za nieostrożność można obwiniać tylko siebie, a w grupie można zginąć tylko dlatego, że zaufało się komukolwiek. Wyznaje zasadę, że jak on czegoś nie zrobi, to na pewno nie będzie to zrobione. Poza tym jest człowiekiem przesądnym, co nie raz uratowało mu życie. Dodatkowo samą podróż, poza intrygującą postacią głównego bohatera, wzbogacają liczne zwroty w języku rosyjskim, dzięki którym jeszcze łatwiej jest przenieść się do ruin Czarnobyla i całego świata wykreowanego wokół niego.

Zasada jest prosta – jeżeli przed dojściem na miejsce dzieje się cokolwiek niezwykłego, jeżeli trafiasz w dziwne miejsce, znajdujesz nietypowy artefakt, to wypada zawrócić. Jeżeli człowiek w takim momencie idzie dalej, to znaczy, że wbrew okolicznościom próbuje się trzymać z góry ustalonego planu, a Zona takiego uporu nie lubi…

Swoją wędrówkę z Misiem skończyłem w parę popołudni i już nie mogę doczekać się, aż sięgnę po drugą część. Tak jak jakiś czas temu gra, książka pozostawiła we mnie ogromny niedosyt Strefy i tego, co skrywa. Polecam tę opowieść każdemu fanowi CzAES oraz tym, którzy lubują się w naukowej fikcji. Kończąc tę recenzję, już spoglądam na swoją półkę, gdzie stoi i czeka na mnie druga część tej przygody, w której znów spotkam Miszkę i będę mógł z nim ruszyć na szlak…

– Dobrej Ci Zony…
– A i Tobie nie chorować…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ