Finał mrocznej serii

Czerń jest brakiem koloru. Wszyscy są czarni. Nie czerwoni, żółci, zieloni, niebiescy czy pomarańczowi. Już żaden kolor ich nie dzieli. Nieważne, jakie ma się umiejętności, istotny jest cel: wolność. Tylko to sprawia, że życie ma sens. Nadzieja na odzyskanie wolności, innego świata, w którym kolor nie ma znaczenia, a nikt nie sprawuje nad nikim kontroli. Będą o to walczyć. Do końca. 

 
Tytuł: Po zmierzchu
Cykl: Mroczne umysły (tom 3)
Autor: Alexandra Bracken
Wydawnictwo: Otwarte

 
Ruby przetrwała piekło. Zdołała z niego uciec. I przeżyła w rzeczywistości, w której każdy próbował ją zabić. Teraz kieruje się na północ, aby uwolnić pozostałe więzione dzieci. Wiedzie ją nadzieja na lepszy świat, w którym nie istnieją obozy. Nie ma tu miejsca na błędy. Jedna pomyłka może doprowadzić wszystkich do zagłady. Ruby nie powinna oglądać się za siebie. Musi być silna, mimo tragedii, jaka ją spotkała. Powinna skupić się na misji, bo to od niej zależą losy więzionych dzieci, a nawet całego świata. Czy temu podoła?
 
Bardzo długo odciągałam czytanie tej książki. Nie chciałam kończyć swojej przygody z Ruby i jej przyjaciółmi. Stawiałam jej też wysokie wymagania – poprzednie części mnie zachwyciły, miałam więc nadzieję, że z tą będzie tak samo. Okazała się naprawdę świetna, ale nie aż tak, by dostać najwyższą ocenę w mojej skali. 
 
Pierwsza połowa książki była takim jakby wprowadzeniem do najistotniejszych fragmentów fabuły. Bohaterowie próbowali jakoś ułożyć sobie życie, pozbierać w kawałki to, co im pozostało. W drugiej połowie akcja pędziła jak szalona. Nie brakowało zaskakujących wydarzeń, momentów niepewności czy strachu. Zakończenie było dobre – autorka definitywnie wszystko skończyła, odpowiedziała na każde pytanie tak, że nie czułam żadnego niedosytu. Spodobał mi się taki koniec. To idealny finał dla grupki bohaterów po przejściach. 
 
W Po zmierzchu została przybliżona postać Cole’a. Odgrywał ważną rolę w powieści, był pomocnikiem Ruby. Ale mimo wszystko jakoś nie zdobył mojej sympatii, zdecydowanie bardziej polubiłam jego brata. W tej części można zaobserwować dużo zmian w bohaterach, a zwłaszcza Ruby. Stała się silna i zdecydowana. Potrafiła wziąć sprawy w swoje ręce, pokonać wszystkie lęki i doprowadzić to do końca. A przy tym zmagała się z przeszłością, swoimi błędami, a co najlepsze, potrafiła wyjść z tego zwycięsko. To zupełnie odmienna osoba od tej, którą poznałam na początku mojej przygody z twórczością Alexandry Bracken. Zmienili się także Liam, Vida, a nawet Pulpet, który potrafił mnie zaskoczyć swoim zachowaniem. 
 
Wątek romantyczny wydawał mi się ciekawie obmyślony. Autorka wciąż ciągnęła relację pomiędzy Ruby i Liamem, ale nie zawsze było w niej tak kolorowo. Napotykali mnóstwo przeszkód, tworzyli własne bariery, lecz mimo wszystko dalej łączyło ich silne uczucie. W książce pojawiła się także jeszcze jedna para. Nie chcę zdradzać o kogo chodzi, ale kompletnie się tego nie spodziewałam. Nigdy bym nawet nie przypuszczała, że te osoby może połączyć coś więcej, bo zupełnie do siebie nie pasowały. Ale autorce świetnie to wyszło. Jestem pod dużym wrażeniem; to był strzał w dziesiątkę.
 
Podsumowując, Po zmierzchu to świetne zakończenie trylogii. Nie brakuje zaskakujących zwrotów akcji, dramatycznych momentów i walki o wolność. Szkoda, że to już koniec. Będzie mi brakowało tej dystopicznej rzeczywistości i bohaterów z niezwykle wyrazistymi charakterami, których tak polubiłam. Autorka stworzyła bardzo dobrą trylogię, do której z pewnością jeszcze wrócę. Polecam ją osobom lubiącym przejmujące historie, które wciągają na długie godziny. I pozostawiają ślad w pamięci. Bo to jeden z tych cykli, o których się pamięta.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia