Marzenie Łucji

Ci, którzy nie czytali Obietnicy Łucji, nie mają się czym przejmować, chociaż naprawdę wiele tracą, bo powieść jest warta uwagi. Jednakże nic nie szkodzi, bo co jakiś czas w pomniejszonej formie wytłumaczone jest, co się działo. Na szczęście nie jest to wielce obleczone wytłumaczeniami na dwie bite strony, które powodują znudzenie. I bardzo dobrze, bo bym tego nie wytrzymała. Wracając do fabuły…

 
Tytuł: Marzenie Łucji
Autor: Dorota Gąsiorowska
Wydawnictwo: Między Słowami
 
Łucji żyje się naprawdę dobrze. Ma dwie najcudowniejsze istoty na świecie przy swoim boku. Wszystko wydaje się iść dobrym torem. I co najważniejsze, niedługo nadejdzie Ten dzień. Z ukochanym u boku. Ale byłoby zbyt cudnie i nie byłoby sensu pisać dalszej części jej losów, gdyby ktoś nie chciał wszystkiego popsuć. Znalazło się ich aż dwoje. Jeden robi coś złego przez przypadek (chociaż to można różnie interpretować: stawiałabym na świadome działanie) oraz druga, która jest perfidną żmiją w Różanym Gaju. Ewa i Adam mają problemy natury społecznej i nie potrafią sobie z nimi poradzić. Szkoda, bo zapowiadało się naprawdę pięknie.
 
Bohaterowie oczywiście są bardzo plastyczni i różni, co jedynie dodaje uroku całej powieści. Można wyczuć nostalgię, romantyczność, piękno krajobrazów tworzonych w naszej wyobraźni na podstawie krótkich opisów. Jest dużo przemyśleń Łucji, ale nie są one bezwartościowe. Pokazują, jak zmienia się postać, jak dojrzewa psychicznie do podjęcia ostatecznej decyzji. Tomasz ukazany jest z innej strony, tak samo jak Izabela. Oboje również przechodzą pewną metamorfozę. Ania natomiast pozostaje nadal tą uroczą i nad wyraz mądrą dziewczynką. Inne postacie, te drugoplanowe, też mi się bardzo podobały. Eleonora jest tajemnicza, Matylda to Matka Teresa, a nawet Pani Grażynka ma swój świetny debiut w tej powieści.
 
Różany Gaj. Cóż to za malownicze miejsce. Naprawdę można się w nim zakochać. Gdyby ktoś zaproponował mi pracę w takim miejscu, nawet jeśli musiałabym mieszkać z jakąś starszą osobą, to poleciałabym tam w ciemno. Ogród w pałacyku byłby moim ulubionym, łany zbóż, łąki, błękitne niebo znad ganku… Ach, życie wiejskie wydaje się tam naprawdę piękne.
 
Teraz skupię się na całości. Muszę przyznać, że jest pełna spójność pomiędzy losami wszystkich bohaterów. Pani Eleonora, Eryk oraz Chiara wplątani są w to dość płynnie, nie ma się poczucia, że wątki te są niepotrzebne. Dodają one rozwiązań do pewnych rozdroży, na których stanęła Łucja. Czasem rozległe opisy przemyśleń nie przeszkadzają w skupieniu się na fabule. Mają one swój sens i są najzwyczajniej potrzebne, aby lepiej zrozumieć bohaterkę. Ponadto nie ma ich tyle, aby narzekać. Jest wystarczająco dobrze. Obraz całej książki jest kolorowy z nieco pastelowymi odcieniami wczesnej wiosny, z nutką trelów wróbelków i świerszczy (!) za oknem… No to się rozmarzyłam!
 
Podsumowując, książka naprawdę warta swej ceny. Zakończenie trwa sto stron i jest kapitalne! Kolejna samotna kobieta wyjeżdżająca na wioskę? Owszem. Piękne urokliwie miejsce? A jak! Nowa miłość jak z telenowel? A czemu nie! Tylko, moi drodzy, w JAKIM stylu. Muszę pogratulować autorce kolejnej świetnej książki. Jeśli Primabalerina ma podobny charakter i ten sam urok (oczywiście biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z inną fabuła etc.), to mogę w ciemno iść do księgarni i zakupić egzemplarz. Naprawdę debiut był wyśmienity, a dalszy ciąg przepowiadam równie znakomicie! A wiecie dlaczego? Bo i ja, i moja mama zakochałyśmy się w twórczości Pani Doroty. A najlepsze jest to, że różnica wieku nawet nam w tym nie przeszkodziła. Czy masz dwadzieścia, czy czterdzieści, czy nawet pięćdziesiąt lat, na pewno ci się spodoba!

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia