Nie ma osoby, która nie słyszałaby o fenomenie tureckiego serialu kostiumowego opowiadającego o życiu sułtana Sulejmana Wspaniałego, najdłużej panującego władcy Imperium Osmańskiego. Wspaniałe stulecie zachwyciło nie tylko przedstawioną historią, w której intrygi i knowania były na porządku dziennym, przepięknymi i egzotycznymi sceneriami osmańskiego haremu, ale także niezwykłą grą aktorską (dla mnie Sulejman już zawsze będzie miał twarz Halita Ergenca). Jednak należy pamiętać, że gdyby nie saga Demet Altinyeleklioglu, widzowie nigdy nie poznaliby tej niezwykle klimatycznej opowieści.

Tytuł: Hurrem. Słowiańska odaliska. Księga I
Cykl: Tajemnice dworu sułtana
Autor: Demet Altinyeleklioglu
Wydawnictwo: W.A.B.

Aleksandra Anastazja Lisowska – córka ruskiego kapłana prawosławnego – na zawsze zapamiętała wydarzenia, które rozegrały się zimą roku 1514. Wtedy to, wyrwana z ciepłego łóżka przez barbarzyńskie ręce kozackiego dżygita, pożegnała swoją wieś, ukochanych rodziców i beztroskie dzieciństwo. Na szczęście los, który na samym początku paskudnie z niej zadrwił, wkrótce zrekompensował jej bolesną stratę. Trafiwszy na dwór chana krymskiego, dziewczyna szybko zdobywa serce sułtanki matki – Guldane, która będąc pod wielkim wrażeniem młodej Rusinki, przepowiada jej świetlaną przyszłość. Gdy spełnia ostatnią wolę sułtanki, Aleksandra zostaje wysłana do haremu osmańskiego sułtana Sulejmana. Właśnie w tym miejscu rozpoczyna się historia kobiety, która nie spocznie, dopóki nie osiągnie wcześniej obranego celu, a takim jest niewątpliwie zdobycie serca sułtana oraz bycie wspominaną przez stulecia.

Zapamiętaj, co ci powiem. Wydzieraj, choćby siłą. Sięgaj po to, czego pragniesz, i nie wypuszczaj.

Tajemnice dworu sułtana to niezwykła powieść, której niestety nie da się nie porównywać z wydarzeniami przedstawionymi w serialu. Przede wszystkim w książce nie ma tylu brutalnych scen i opisów, a do niektórych postaci bardzo szybko można się przywiązać i nawet je polubić – Taczam Nojan i Sułtanka Guldane zrobili na mnie naprawdę dobre wrażenie, a ich przywiązanie i miłość do Aleksandry były niemal namacalne.

Okazuje się również, że matka  padyszacha – Hafsa – wcale nie była taką jedzą, na jaką ją wykreowano, a wręcz przeciwnie – widząc, że sułtan przestał odczuwać radość i szczęście, nie zawahała się pchnąć w jego ramiona Rusłany, która bardzo szybko wniosła w życie Sulejmana powiew świeżości i miłości.

Zapamiętaj to dobrze. Za każdym, nawet najsilniejszym mężczyzną musi stać kobieta.  Kobieta, która będzie wiedziała, jak nim pokierować.

Nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć o samej Hurrem. Odpowiednio pokierowana, z prostej dziewki staje się silną i pewną siebie kobietą, która wie, kim jest, i zna swoją wartość. Potrafi w niezwykle umiejętny sposób wykorzystać swój dziewczęcy urok i wdzięk, by zrealizować to, co sobie założyła.

Książkę czyta się niezwykle szybko i z wypiekami na twarzy. Oczywiście niektóre kwestie mogą wydać się szokujące (np. dopieszczanie przez Aleksandrę haremowego agi czy pewnej odaliski), ale trzeba zdać sobie sprawę, że przebywające w zamknięciu kobiety, czekające – czasem latami – na łaskę sułtana, w jakiś sposób musiały zaspokajać swoje żądze.

Całość dopełnia przepiękna okładka (choć, niestety, wytłaczany napis Hurrem się ściera) i z trudem się powstrzymałam, by nie pokolorować kwiecistego ornamentu zamieszczonego na stronie z tytułem.

Mam nadzieję, że szybko będę mogła zapoznać się z dalszymi losami Hurrem – opisanymi w księdze drugiej.wab-logo

ZOSTAW ODPOWIEDŹ