Urodzeni, by… wygrać

Niewinne zauroczenie? Dziewczyna wiodąca dobre życie i chłopak ze „złej ulicy”. A jednak los potrafi płatać figle i role mogą się odmienić. Urodziłeś się, by przegrać? Żyj, by wygrać!

Tytuł: Urodzeni, by przegrać
Autor: Iga Wiśniewska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Związek Diany i Karola był, bo… był. Tak można by to ująć. Diana postanowiła zerwać kontakt z chłopakiem i odciąć się od ciążącego nad nią fatum. Nie wszystko jednak zostało dokładnie przemyślane… Wydawałoby się, że ich drogi się rozeszły i nigdy więcej się nie spotkają. A jednak… Czy to niepozorne spotkanie może coś zmienić? 

Po Urodzonych, by przegrać sięgnęłam… przez przypadek. Nigdy wcześniej nie czytałam żadnej książki Igi Wiśniewskiej, ponieważ o niej nie słyszałam, ale okładka tej od razu rzuciła mi się w oczy podczas przeglądania zapowiedzi wydawniczych – przypomniała mi bowiem Przypadki Callie i Kaydena. Oczywiście skłamałabym, gdybym uznała, że sama okładka skłoniła mnie do lektury powieści. Zaintrygował mnie opis fabuły – i podjął decyzję za mnie. 

I właśnie przewróciłam ostatnią kartkę tej książki. Co czuję? Rozczarowanie, naprawdę głębokie rozczarowanie. Nie sądziłam, że kiedykolwiek zawiodę się na New Adult tak bardzo jak teraz. Iga Wiśniewska chyba nie do końca obmyśliła zarówno fabułę, jak i kreację bohaterów, ponieważ jeśli wziąć to pod uwagę, Urodzeni są naciągniętą przeróbką popularnego schematu. Rozumiem wszystko: emocje, akcję, świat przedstawiony – to wyszło całkiem przyzwoicie (w szczególności akcja, której nie mam nic do zarzucenia). Jednak nie da się stworzyć dobrej książki bez dobrych bohaterów, a ci wydali mi się sztuczni i szablonowi.

Diana mnie zirytowała do granic możliwości. Studentka medycyny – OK, ciekawe; trudna przeszłość – jak najbardziej. Ale co za osobowość… Jak można być tak… beznadziejnym w swojej beznadziejności? Karol okazał się o wiele lepszy. Miałam wrażenie (i mam nadal), że choć wychował się w gorszych warunkach niż Diana, zachowywał się naturalniej i nikogo nie udawał. Czego nie można powiedzieć o niej.

Nie jestem jednak całkowicie na nie. Spodobała mi się poruszona tematyka – jak w przypadku każdej powieści z gatunku New Adult zdarzyło się co prawda sporo powtórzeń, ale Wiśniewskiej udało się wprowadzić coś nowego – pokazała, że nie wszystko może się kończyć jednoznacznie. Zabieg, który zastosowała w zakończeniu, sprawił, że jej nie skreśliłam i chętnie sięgnę po inne napisane przez nią teksty. Nie jestem przekonana do Urodzonych na tyle, żeby wylewać łzy i przez następne dni leczyć potężnego książkowego kaca, ale nie twierdzę też, że jest to książka niewarta przeczytania i skazana na czytelniczą klęskę. Z pewnością znajdą się tacy, którzy polubią Dianę albo uznają, że to, o czym napisałam, jest bez sensu. No cóż – każdy z nas, recenzentów, ma prawo do własnego zdania, a recenzje są właśnie po to, by je wyrażać, a nie iść za tłumem i wymyślać coraz to słodsze epitety dotyczące autorki i jej twórczości. 

Urodzeni, by przegrać okażą się ciekawą propozycją dla tych, którzy nie wymagają doskonałej i niezwykle poruszającej książki, która sprawi, że się nie po niej emocjonalnie nie pozbierają. Niestety, nie tędy droga. To jest lekka powiastka o miłości i przeszłości, która wchodzi z butami w nasze życie, żeby nieco nabałaganić (w końcu nigdy nie może być tylko kolorowo, prawda?), ale jak dla mnie nie taka, która może nas w jakiś sposób zmienić (uwierzcie, są takie, i to nie jedna, nie dwie!).

Przeczytajcie tę książkę, szczególnie jeśli jesteście miłośnikami książek, w których emocje grają główną rolę, ale nie nastawiajcie się na ambitną lekturę, bo możecie się zawieść. Jeśli o mnie chodzi – gwarantuję, że przeczytam inne książki Igi Wiśniewskiej, żeby sprawdzić, czy to ona ma dziwny styl pisania, czy po prostu ja nie potrafię odnaleźć w nim czegoś więcej. 

ZyskiS-ka

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia