Goniąc za marzeniami, często nie zauważamy tego, co w naszym życiu jest ważne…
 
Tytuł: Złodziej cieni
Autor: Marc Levy
Wydawnictwo: Albatros

 

Marc Levy to jeden z najlepiej rozpoznawalnych pisarzy we Francji. W bardzo młodym wieku podjął pracę w organizacji Czerwonego Krzyża. Jego debiutancka powieść Jak w niebie (która doczekała się ekranizacji) sprawiła, że został gwiazdą literatury. Oprócz niej Levy napisał także: Jeszcze się spotkamy, W następnym życiu, Dzieci wolności, a także Złodzieja cieni. Jego książki zostały przetłumaczone na 38 języków, a łączna sprzedaż powieści przekroczyła 20 milionów.

W dziełach Levy’ego zakochałam się dwa lata temu. Po przeczytaniu Jak w niebie chłonęłam każdą jego książkę, aż doszłam do jedenastego bestsellera tego autora, mianowicie Złodzieja cieni. To powieść utrzymana w klimacie słynnego filmu Amelia z Audrey Tautou. Pełna magii i wzruszających momentów opowieść o przyjaźni, marzeniach, ale także o dzieciństwie i, co najważniejsze, o pierwszej miłości!
 
Narratorem i głównym bohaterem tej powieści jest mężczyzna. Chciałoby się napisać „mężczyzna o imieniu…”, ale właśnie przy tworzeniu tego tekstu uświadomiłam sobie, że przez całe 301 stron tej książki ani razu nie padło jego imię. Powieść podzielona została na dwie części. Pierwsza z nich opisuje przygody postaci w dzieciństwie. Główny bohater ma niezwykły dar: rozmawia z cieniami ludzi, z którymi przebywa. Cienie podczas rozmowy z nim wyjawiają mu najgłębsze sekrety, marzenia i obawy swoich właścicieli. Każdemu, z którego cieniem rozmawia, nastoletni chłopak pomaga; znajduje chociaż mały okruszek wspomnień, który uczyni ich szczęśliwymi. Mimo że on sam potrzebuje pomocy. Uczęszcza do szkoły, w której łapie dobry kontakt z panem woźnym, ale także naraża się szkolnemu „osiłkowi” Marquesowi. Kiedy tata oznajmia rodzinie, że odchodzi do innej kobiety, a dziewczyna, o której marzył, spotyka się z jego największym wrogiem, główny bohater wraz z mamą decydują się wyjechać na krótkie wakacje nad morze. Tam właśnie „złodziej cieni” poznaje głuchoniemą Cleę, mistrzynię puszczania latawców. Wie, że te kilkudniowe wakacje odmienią jego życie na zawsze, i jest przekonany, że Clea odegra ważną rolę w jego życiu. I nie myli się.
 
W drugiej części książki spotykamy naszego „złodziejaszka”, już kiedy kończy studia medyczne. Dostaje staż w izbie przyjęć i nie ma na nic czasu. W przerwie między uczelnią a pracą spotyka się z dziewczyną o imieniu Sophie. Kiedy udaje mu się znaleźć chwilę wolnego, odwiedza swoje rodzinne miasteczko, zabierając ze sobą właśnie nią. Na miejscu spotyka Luca, przyjaciela z dawnych lat, który marzył, by prowadzić takie życie jak nasz bohater, jednak jego rodziców nie było na to stać. Luc pracuje w piekarni ojca, a kiedy jego stary kolega pojawia się w miasteczku, wywraca jego życie do góry nogami. Chłopak za namową głównego bohatera decyduje się opuścić miasteczko, by z jego pomocą zacząć studia medyczne, o których tak marzył. I tak też się dzieje. Kiedy po pewnym czasie Luc proponuje przyjacielowi krótki urlop nad morzem, ten nie waha się ani chwili. Koledzy trafiają do miasteczka, w którym rozpoczęła się przygoda „złodzieja”. W miasteczku, na latarni morskiej, znajduje on list od Clei, którą to poznał w dzieciństwie. Z niego dowiaduje się, że przez cztery lata czekała na niego rok w rok w tej latarni morskiej. List wzrusza go na tyle, że po powrocie do życia codziennego decyduje się zerwać z Sophie i odnaleźć sens swojego życia, czyli Cleę. Nie jest to łatwe, ale z pomocą Luca się to udaje. Jak zareaguje Clea, kiedy ją odnajdzie? Czy „złodziej” poświęci przyjaźń, by podążyć w końcu za głosem swojego cienia, a nie cudzych marzeń i wspomnień?
 
To bestseller napisany językiem wywołującym łzy wzruszenia. Książkę polecam każdemu, kto lubuje się w przyjemnych i zarazem niez­obow­iązu­jący­ch powieściach, które pozwalają nam na przeniesienie się do zupełnie innego świata. Świata marzeń. Złodziej cieni z pewnością sprawi, że czytelnicy spędzą efektywnie czas w towarzystwie złodziejaszka cieni oraz kręcących się wokół niego przyjaciół i rodziny. Na pewno nieraz wrócę do tej lektury, ponieważ uważam, że jest tego warta.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ