Legenda światowego kina

Ikona stylu, piękna i kobieta pożądana przez wszystkich mężczyzn na całym świecie. Zawsze radosna i promienna, przyciągająca wzrok i uwagę. Jej uroda i ciało kochały obiektyw. Wydawałoby się, że każda kobieta chciałaby być na jej miejscu. Ten nienaturalnie ukształtowany wizerunek gwiazdy przyćmił prawdę o niej samej. Media prezentowały nieskazitelny wygląd seksbomby dla potrzeb wytwórni filmowych oraz fanów. Stworzyły portret kobiety młodej, pięknej, bogatej i szczęśliwej. Jaka w rzeczywistości była Marilyn Monroe? A może powinnam napisać: Norma Jane?

Od zawsze podobała mi się jej charyzma, podejście do życia, pragnienie miłości i zrozumienia, delikatny i subtelny charakter oraz kobieca i inteligentna osobowość. Z przeczytanych biografii dowiaduję się również o jej pasji, jaką była literatura!

Miała doskonałe ciało, które uwielbiało aparat fotograficzny. Była pełna samozaparcia, zdeterminowana, by osiągnąć to, co chciała. Podczas pracy nie poddawała się schematom, była ponadprzeciętna. Wkładała serce i duszę w to, co robiła. Pełna uroku i wdzięku tworzyła czarującą aurę wokół siebie. Chciała się uczyć. Była bardzo zaangażowana w lekcje aktorstwa. Potrafiła wyeksponować to, co miała w sobie najlepszego, pokazać swoje idealne walory. Połączenie niewinności i piękna sprawiało, że od młodej gwiazdy nie można było oderwać wzroku. Jej sposób poruszania się, krągłości, jej seksapil zapierały dech w piersiach wszystkim panom. Kiedy szła przez scenę, skupiała na sobie całą uwagę publiczności. Jak to jest, że kobieta mająca u stóp wszystkich mężczyzn, ludzi, którzy ją podziwiali i wielbili, miała w sobie tyle lęku przed wyjściem na scenę?

Z jednej strony pełna zapału i oddania, żeby zostać aktorką, a z drugiej – pełna lęku, stresu i obawy przed wystąpieniem publicznymi. Ciągły strach przed tym, co pomyślą o niej inni, powodował, że zaczynała się jąkać. Na siłę chciała być doskonała, chciała, żeby ludzie pokochali ją za jej osobowość, a nie za wygląd.

DSCN2840Pragnęła akceptacji otoczenia. Wielokrotnie poddawała się psychoanalizie. Czuła się niezrozumiana i niepewna. Bardzo lubiła pisać wiersze. Miała duszę artystki. Szczerze i otwarcie przelewała na papier lęki, emocje i odczucia. Swoje intymne zapiski ukrywała przed wszystkimi. Mimo że tak wielu ją kochało, nie da się nie dostrzec, że blondwłosa piękność czuła się odtrącona i samotna.

Chcę być artystką, a nie maniakiem seksualnym – Marilyn Monroe, Marilyn Monroe. Życie bez happy endu

Od najmłodszych lat fascynowała się kinem. Była miłośniczką Jean Harlow i Clarka Gable’a. Z całego serca pragnęła zostać aktorką, co wiązało się również z pragnieniem odnalezienia własnej siebie. Uczęszczała na lekcje śpiewu, tańca i choreografii. Z pełnym skupieniem obserwowała zachowanie i ruchy aktorów, doskonaląc się w ten sposób w dziedzinie kina i aktorstwa. Potrafiła wykorzystać swoje ciało, by pokazać styl i klasę. Codziennie przewijała się przez ręce kolejnych fotografów, wytwórni filmowych i reżyserów.

Ta dziewczyna ma w sobie coś czego nie widziałem od czasów filmu niemego. Nie potrzebuje ścieżki dźwiękowej, by opowiadać swoją historię – Leon Shamroy, Marilyn Monroe. Życie bez happy endu

Obejrzałam większość filmów z jej udziałem i muszę powiedzieć, że są naprawdę świetne. Jednym z jej najważniejszych filmów była Asfaltowa dżungla, która zdaniem krytyków okazała się istnym arcydziełem. Widownia kochała Marilyn Monroe. W 1951 roku czasopismo „Stars and Stripes” przyznało jej tytuł Miss Obiektywu. Swoją pierwszą główną rolę zagrała w filmie pt. Proszę nie pukać, w którym ekipa filmowa była zgodna, że jej gra jest świetna. Chęć doskonalenia się i kształcenia została odzwierciedlona w jej niesamowitych występach. Podczas kręcenia filmu Niagara Marilyn przyczyniła się również do wyboru kostiumów. Każdego dnia zwracała szczególną uwagę na swój wzorowy wygląd.DSCN2844

Mało kto próbował zrozumieć, kim naprawdę jest ta uśmiechnięta blondynka. Kobieta będąca marzeniem każdego mężczyzny, która sama marzyła o tym, by wyjść wreszcie z zamkniętej klatki, jaką stworzyli wokół niej wielbiący ją, ale nieznający jej ludzie. Jej uroda i telewizyjny, pozorowany styl, ponętne usta, idealny każdy centymetr ciała, perfekcja do granic możliwości tworzyły wokół niej pewien rodzaj powłoki, kostiumu, pod którym ukrywała swoje prawdziwe „ja”.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia