Lucky Man

Jest 22 lutego 2015 roku. Cate Blanchett wychodzi na scenę hollywoodzkiego Dolby Theatre, w ręku trzymając złotą kopertę. To już 87. gala rozdania Oscarów. W kategorii „najlepszy aktor pierwszoplanowy” nominowanych jest pięciu aktorów. Gdy Blanchett czyta wyróżnione nazwisko, cała sala reaguje gromkimi brawami. Tylko zwycięzca nie do końca wierzy w to, co usłyszał. W jego reakcji widać szczere zaskoczenie, radość dziecka, które otrzymało najlepszy świąteczny prezent. Eddie Redmayne odbiera Oscara, wygłaszając chaotyczną, nieskładną i pełną uroku mowę. Chyba nadal nie wierzy, chyba nie wie, co ze sobą zrobić. Mówi o sobie lucky man, czyli po prostu szczęściarz. 
Eddie Redmayne nigdy nie studiował aktorstwa. Do uczęszczania na zajęcia teatralne namawiali go rodzice. Studiując historię sztuki na uniwersytecie w Cambridge, występował w National Youth Music Theatre. Choć jego debiut przypadł na rok 2002, w castingach zaczął uczestniczyć zdecydowanie wcześniej. W wieku dwunastu lat wziął udział w przesłuchaniu do Ryszarda III, jednak został odrzucony przez samego sir Iana McKellena, odtwórcę głównej roli. W jednym z wywiadów Redmayne wyjawił, że ujrzenie sir Iana w filmowej wersji dramatu ostatecznie rozbudziło jego zainteresowanie teatrem, które zaowocowało dziesięć lat później pierwszym profesjonalnym występem na deskach Shakespeare’s Globe. Właśnie tam dwudziestoletni wówczas aktor wcielił się w postać udającej chłopca Violi, bohaterki komedii Szekspira Wieczór Trzech Króli.
 
W przedstawieniu zrealizowanym wedle zasad sceny elżbietańskiej wszystkie role grali mężczyźni. Na pierwszy sukces Eddie Redmayne nie musiał czekać długo – po swym udziale w sztuce Edwarda Albee: Koza, albo kim jest Sylwia? został wyróżniony nagrodą Critics Circle Theatre Award dla najlepszego początkującego aktora. Natomiast w 2010 roku stał się szczęśliwym posiadaczem prestiżowej nagrody Laurence’a Oliviera za swą rolę w głośnej sztuce Red, która zyskała sławę nie tylko w rodzimej Wielkiej Brytanii, ale także na nowojorskim Broadwayu. Tamtejsi krytycy również docenili talent Redmayne’a wręczając mu statuetkę Tony.  
 
Od początku najważniejszy był teatr. Kino stanowiło jedynie rozrywkę, która ˜– jak do pewnego momentu twierdził sam Eddie – nie niosła za sobą żadnej nauki. W rodzinnym domu aktora nie oglądano wielu filmów, a i on nie przejawiał zainteresowania tą dziedziną. Odkąd zacząłem występować profesjonalnie, to zawsze był teatr. Jestem prawdziwym ignorantem, jeśli chodzi o filmy, ale robię postępy – powiedział w jednym z wywiadów, wspominając również, że podczas kręcenia Kochanic króla (2008) Scarlett Johansson skomponowała dla niego całą listę produkcji, które powinien obejrzeć. Torturowany przez kolegów aktorów zaczął zgłębiać swą wiedzę na temat filmów, a ich oglądanie stało się nie tylko wciągające, ale i inspirujące. Teraz Eddie Redmayne mówi wprost: Moje życie to film. 
 
Początki jego kariery filmowej sięgają 2006 roku. Po epizodycznej roli w miniserialu HBO Elżbieta I dołączył do obsady kryminału Like Minds, gdzie zagrał oskarżonego o morderstwo nastolatka. Rok później, u boku Julianne Moore, wystąpił w dramacie Uwikłani. Potem ponownie zmierzył się z osobą królowej Elżbiety w nagrodzonym Oscarem za najlepsze kostiumy filmie Elizabeth: Złoty Wiek. Nie opuszczając dworskich realiów, wcielił się w postać Williama Stanforda, bohatera dramatu historycznego Kochanice króla (2008). Do średniowiecza powrócił raz jeszcze trzy lata później, dzięki swemu udziałowi w nagradzanym serialu Filary Ziemi. W Błękitnym deszczu (2009) jako młody grabarz odwiedzał należący do Patricka Swayze klub ze striptizem, a w Czarnej śmierci (2010) przywdział habit mnicha. Jako asystent sir Laurence’a Oliviera w Moim tygodniu z Marilyn (2011) pokazywał hollywoodzkiej gwieździe uroki Anglii. Za tę rolę otrzymał pierwszą nominację do Nagrody Brytyjskiej Akademii Filmowej. Potem było już tylko lepiej.
 
W grudniu 2012 na ekrany kin wszedł nowy film Toma Hoopera – Les Miserables: Nędznicy. Był to musical pod pewnymi względami wyjątkowy, ponieważ wszystkie partie śpiewane nie zostały nagrane w studiu; aktorzy wykonywali je na żywo. Za rolę Mariusa Eddie Redmayne otrzymał kilka prestiżowych nagród i nominacji. Sam film został wyróżniony trzema Oscarami, trzema Złotymi Globami i aż pięcioma statuetkami BAFTA. Jednak przełom w karierze Brytyjczyka miał nastąpić dopiero wraz z wcieleniem się w postać słynnego astrofizyka Stephena Hawkinga w głośnej Teorii wszystkiego (2015). Na przygotowanie się do roli Eddie miał kilka miesięcy. Zdołał poznać całą rodzinę Hawkinga, a przy okazji wiele osób cierpiących na stwardnienie zanikowe boczne, znane jako ALS. Rozmawiał z nimi, uczył się, a ciało trenował z pomocą tancerza. Najbardziej stresujące było spotkanie z astrofizykiem. Po wielu miesiącach czytania na jego temat, po próbach zrozumienia jego teorii, a także czasie spędzonym z innymi chorymi Eddie przyszedł i przez pierwsze pół godziny starał się powiedzieć wszystko, co wie na jego temat. Potem zaczęli rozmawiać o chorobie. Dla twórców było ważne, aby przedstawić wszystkie jej aspekty, dlatego Eddie chciał jak najwięcej wiedzieć chociażby o głosie Stephena. Ważne było także ukazanie jego ogromnego poczucia humoru. Chociaż może poruszać tylko kilkoma mięśniami, emanuje witalnością, dowcipem i kokieterią – wyznał aktor w trakcie pracy nad filmem. Rola kosmologa przyniosła mu nie tylko sławę, ale także Oscara i aprobatę oraz dumę samego Hawkinga, który nie omieszkał wspomnieć o tym za pośrednictwem portalu społecznościowego.
 
Odbierając Nagrodę Akademii Filmowej, wiedział, że wkrótce czeka go kolejne wyzwanie. Trzy lata wcześniej, podczas kręcenia Les Miserables, otrzymał od Toma Hoopera scenariusz. To może być najlepszy tekst, jaki przeczytasz, usłyszał. Wrócił następnego dnia. Jego odpowiedź była krótka: Wchodzę w to. Od tamtej pory zaczęły się jego trzyletnie przygotowania do wyświetlanej obecnie w kinach Dziewczyny z portretu. Rola żyjącej na początku XX wieku Lili Elbe, która przez wiele lat funkcjonowała w ciele mężczyzny, zapewniła mu kolejną nominację do prestiżowej nagrody. Sam Eddie twierdzi, że owa rola była dla niego wyjątkowym darem – zdołał poznać wiele podobnych do Lili osób, które zmieniły jego postrzeganie transseksualizmu i transpłciowości, a także pomogły mu w kreowaniu postaci. Dzięki nim bardzo wiele się nauczył i bardzo wiele zrozumiał. W jednej z wypowiedzi wyraził nadzieję, że Dziewczyna z portretu, opowiadająca o wyjątkowej, pięknej miłości, uczyni życie ludzi transseksualnych lepszym. Tom Hooper zapytany o dobór obsady odpowiedział: Wielokrotnie myślałem, kogo jeszcze mógłbym zaangażować, ale mój instynkt zawsze podpowiadał mi Eddiego.
 
Wielu aktorów przez całą karierę czeka na role podobnej wagi. Eddie Redmayne ma trzydzieści cztery lata, zdołał zmierzyć się już z dwiema, a wiele jeszcze przed nim. Właśnie otrzymał główną rolę w produkcji Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć według scenariusza J.K. Rowling, autorki cyklu powieści o Harrym Potterze. Większość czasu spędza w rezerwatach przyrody z trenerami zwierząt. Nowym wyzwaniem jest bardzo podekscytowany. Pytany o swój sukces zawsze ma jedną skromną odpowiedź: I’m a lucky man (ang. Jestem szczęściarzem). Trudno nie odnieść wrażenia, że obsypywany laurami czuje się nieswojo. Rzadko też potrafi zachować powagę; jego radość jest naturalna i szczera, a przemowy – pełne uroku i niedowierzania we własny sukces. Z zaangażowaniem opowiada o postaciach, które zdołał wykreować. Widać, ile pracy włożył w ich poznanie i zrozumienie. Lubi grać interesujące osoby, ale jak sam żartobliwie twierdzi: pierwszym marzeniem aktora jest zatrudnienie. Nagły wzrost sławy nie zmienił jego codzienności. Dzień po otrzymaniu Oscara wrócił do rodzimej Anglii i poszedł na zakupy do supermarketu. I to jest moja rzeczywistość – mówi. – Robię normalne rzeczy, potem jadę na festiwale filmowe ubrany w pożyczone ciuchy, pojawiam się na premierach i opowiadam o swoich pasjach. Ale ostatecznie wracam do normalności; do rodziny i przyjaciół.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia