W sidłach sekty

Komisarz norweskiej policji, Fredrik Beier, dostaje zlecenie odnalezienia Anette Wettre – córki działaczki politycznej Kari Lise Wettre. Kobieta od kilku miesięcy należy do prokatolickiej sekty Boskie Światło, w której razem z dwudziestoma innymi osobami żyje w odosobnieniu, z dala od innych. Pewnego dnia społeczność zostaje zaatakowana. W bestialski sposób zamordowanych zostaje pięć osób, a po pozostałych nie ma żadnego śladu. Kim jest tajemniczy zabójca? Gdzie podziała się reszta członków sekty? Czy Fredrikowi uda się odnaleźć Anette?

Tytuł: Naśladowcy
Cykl: Fredrik Beier (tom 1)
Autor: Ingar Johnsrud
Wydawnictwo: Otwarte
 
 

Wstyd się przyznać, ale do tej pory nie czytałem żadnego skandynawskiego kryminału. Żadnego. Mimo że na półce już od kilku miesięcy stoi Lackberg, Nesbø czy Larsson, to jakoś nigdy nie było mi z nimi po drodze. Jestem świadom ich ogromnej popularności, jednak nigdy mnie do nich specjalnie nie ciągnęło. Lecz jeśli inne skandynawskie kryminały są tak samo genialne jak debiutancka powieść Ingara Johnsruda, to muszę je jak najszybciej nadrobić.

Naśladowcy wciągają już od pierwszych stron. Widać, że norweski autor wziął sobie do serca sławne powiedzenie Alfreda Hitchcocka film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć, ponieważ nie oszczędza nas i od razu funduje dawkę porządnych emocji. Powieść zaczyna się mocnym uderzeniem, a potem jest już tylko lepiej. Zostajemy wciągnięci w wir wydarzeń i nim się obejrzymy, przewrócimy ostatnią stronę książki. Akcja nie zwalnia tu ani na chwilę, co sprawia, że Naśladowców czyta się praktycznie jednym tchem.

Od razu widać, że powieść Ingara Johnsruda to typowo męski kryminał. Nie znajdziemy tu za dużo elementów obyczajowych czy rozwodzenia się na temat ludzkiej natury, a o jakimkolwiek romansie możemy sobie tylko pomarzyć. Naśladowcy to przede wszystkim akcja. Pełna brutalnych scen, przemocy i licznych makabrycznych widoków. Z pewnością zadowoli to wielbicieli wyrazistej literatury, jednak osoby wrażliwe nie mają tu raczej czego szukać.

Naśladowcy to przede wszystkim bardzo dobrze przemyślana powieść. Widać, że autor przyłożył się i dokładnie wszystko zaplanował. Ciekawym zabiegiem jest wykorzystanie dwóch płaszczyzn czasowych. Aktualne wydarzenia poprzeplatane są z czasami II wojny światowej. Początkowo mogłoby się wydawać, że te dwa okresy nie mają ze sobą nic wspólnego, jednak kiedy bardziej wgłębimy się w powieść, zauważymy, że przeszłość bardzo wyraźnie oddziałuje na teraźniejszość. Tworzy to dopracowaną i złożoną całość, a dzięki stylowi autora, nie ma tu mowy o jakimkolwiek zamieszaniu czy niezrozumieniu.

Jedyne, do czego mógłbym się przyczepić, to bohaterowie. Praktycznie papierowi, a poza podstawowymi informacjami nie wiemy o nich właściwie nic. Chwilami miałem wręcz wrażenie, jakby stanowili jedynie tło dla całej historii. Nie mamy przez to żadnej możliwości zaprzyjaźnienia czy utożsamienia się z nimi. Nie wiem, czy to celowy zabieg, czy niedopatrzenie autora, jednak mam nadzieję, że w kolejnych tomach dowiemy się o nich czegoś więcej.

Naśladowcy to wciągająca, złożona, chwilami mrożąca krew w żyłach książka, która zadowoli każdego fana kryminałów. Mnogość wątków oraz ilość powiązań robi wrażenie i świadczy o wysokiej klasie autora. Lektura powieści Ingara Johnsruda była idealnym rozpoczęciem mojej przygody ze skandynawskimi kryminałami, a jej zaskakujące zakończenie daje gwarancję, że kolejne tomy będą równie dobre. Gorąco polecam!

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia