Zemsta niejedno ma imię

Nikt z nas nie lubi (i nie chce) przegrywać. Gdy w grę wchodzi miłość – wszystkie chwyty są dozwolone. Żeby zatrzymać przy sobie ukochanego, jesteś gotowa zrobić wszystko. Tylko że uczucie nie jest chwilowym widzimisię, ale tym, co łączy na zawsze. 

Leah jest tą, którą czytelnicy serii Love me with lies doskonale znają z pierwszej części – Mimo moich win. Co prawda wtedy nie była ona postacią najważniejszą, tylko drugoplanową, mimo to nie da się jej nie pamiętać. Wredna, mściwa i nikczemna… Po prostu żmija. Tym razem możemy ją podziwiać w pełnej okazałości, gdyż w Mimo twoich łez ukazane zostały losy jej związku z Calebem – tajemniczym złodziejem dusz i serc (wtajemniczeni wiedzą, co mam na myśli).

Narratorką Mimo twoich łez jest właśnie Leah. To ona opowiada, to o jej uczuciach czytamy i z jej perspektywy obserwujemy inne postacie. Powraca również Olivia – sprawczyni całego miłosnego „zamieszania”. Cała akcja jest uporządkowana: poznajemy historię sprzed amnezji Caleba i po niej. Dowiadujemy się, co wydarzyło się w życiu wszystkich postaci, a przede wszystkim odkrywamy przyczynę „trudnego” charakteru Leah. 

Jak dobrze wiecie, Mimo moich win uznałam za bardzo dobrą książkę. Tym razem mogę powiedzieć to samo: druga część jest świetną kontynuacją, w dodatku czyta się ją o wiele lepiej, ponieważ gdzieś z tyłu głowy mamy historię z pierwszej części i łatwo możemy skojarzyć pewne fakty czy usystematyzować wiedzę, którą nabyliśmy wcześniej. 

Na tę powieść czekałam z niecierpliwością. Choć nienawidzę października, teraz zupełnie inaczej spojrzałam na początek jesieni i chyba nawet ją troszkę polubiłam. Dodatkowo ucieszyło mnie to, że jako jedna z pierwszych osób mam okazję ją dla was recenzować. Mimo twoich łez sprawiło, że z jeszcze większym utęsknieniem (i smutkiem – bo to już koniec całej historii) będę wyczekiwała ostatniej części – Mimo naszych kłamstw

Właściwie nie wiem, co jeszcze mogłabym o tej książce napisać, bo o tym, jaka jest i jak ją postrzegam, powiedziałam już sporo. Dochodzę do wniosku, że im więcej powiem, tym gorzej, bo przez to pozbawię was czytelniczej ciekawości i doskonałej zabawy podczas lektury. Chociaż… mogłabym pokrótce omówić kwestię kreacji bohaterów, ponieważ to największy atut powieści i jednocześnie całej serii. Wiecie już, że każda z części jest „pamiętnikiem” jednej z trzech osób i że jedna do drugiej jest stosunkowo podobna, choć oczywiście nie jest przepisaną wersją poprzedniej. W Mimo twoich łez pojawiły się wątki, które znamy z Mimo moich win, i prawdopodobnie (na pewno!) pojawią się też w ostatniej części. Jest to świetny zabieg autorski – Tarryn Fisher stworzyła jedną historię i podzieliła ją w sposób niezwykle intrygujący. Tajemnice i żądza zemsty unoszą się nad nami i sprawiają, że maksymalnie wytężamy umysł, by nic nie umknęło naszej uwadze, gdyż każdy element jest istotny. 

Wracając do kreacji bohaterów, stwierdzam, że zostały one stworzone niemal mistrzowsko. Każda na swój sposób tajemnicza i mająca swoje za uszami. Olivię poznaliśmy jako kłamczuchę, która nie przepuści żadnej okazji, żeby dostać to, czego chce, Leah z kolei daje się poznać jako podstępna, wręcz perfidna. Co z Calebem? Wydawał się łagodny i prostolinijny, tymczasem… po takim zakończeniu, jakim uraczyła nas autorka, nie jesteśmy już pewni niczego. Wszyscy bohaterowie są dla nas wciąż tak samo nieprzewidywalni jak na początku, na nic zdała się pełna charakterystyka, skoro na jaw wychodzą coraz to nowsze sekrety. Wychodzi z tego mieszanka fałszu, pragnienia, namiętności i… zemsty. 

Mimo twoich łez jest udaną kontynuacją Mimo moich win (wiem, już o tym napisałam), która sprawi, że wciąż będziemy się czuli nienasyceni, a autorka umiejętnie miesza nam w głowie, żeby tylko podnieść nam ciśnienie. Tak można by podsumować tę powieść. I tak właśnie robię. 
221478_otwarte_900

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia