Życie z największym wrogiem

Niektórzy nie mają prawa wyboru. Nie mogą decydować nawet o najbardziej osobistych sferach swojego życia. Wszystko jest z góry ustalone przez zupełnie nieznane osoby. A cóż oni o nas wiedzą? Jak mogą decydować o tym, z kim spędzimy resztę życia? Chyba lepsza byłaby już śmierć. O wiele lepsza od wspólnego życia z największym wrogiem. 

 
Tytuł: Misja Ivy
Cykl: Misja Ivy (tom 1)
Autor: Amy Engel
Wydawnictwo: Akapit Press
 
 
Po wybuchu wojny nuklearnej ocalała zaledwie garstka niedobitków, w tym rody Lattimerów i Westfallów, którzy zaczęli zaciekłą walkę o władzę. Zwyciężyli Lattimerowie, co poskutkowało licznymi zmianami w prawie. Teraz kruchy pokój utrzymuje system dobieranych małżeństw. W pary łączeni są potomkowie zwycięzców i przegranych. Jedną z nich jest Ivy Westfall. Przeznaczony został jej syn samego prezydenta, Bishop Lattimer. Nie jest z tego powodu zadowolona, jednak to idealna okazja, by obalić aktualne władze. Ivy zostaje przygotowana do roli zabójczyni. Jej celem jest wykończyć ród Lattimerów od środka – zaczynając od Bishopa, jej przyszłego małżonka. Czy podoła wyzwaniu? 
 
Ta książka zaintrygowała mnie od samego początku. Byłam bardzo ciekawa tych kojarzonych małżeństw, a na dodatek to dystopia, więc całkowicie moje klimaty. Zaczęłam czytać i… zostałam całkowicie pochłonięta przez ten świat. 
 
Bardzo spodobał mi się pomysł z ustalanymi małżeństwami. A to wszystko za pomocą specjalnych testów. Coś jak w Delirium, tyle że tu miłość była wskazana. Miłość pomiędzy potomkami dwóch wrogich rodów. I to w dystopicznej rzeczywistości, w której próbuje się utrzymać ten już i tak walący się świat. Cóż, uwielbiam takie klimaty. 
 
A jeszcze lepsze jest to, że autorka świetnie sobie poradziła. Bardzo sprytnie wszystko sobie obmyśliła. Intrygi, zaskakujące zwroty akcji, a do tego lekki styl pisania… Wprost nie mogłam się oderwać od tej książki. Była tak dobra, że nawet na chwilę nie chciałam opuszczać tej rzeczywistości. 
 
Bohaterowie zostali dobrze wykreowani. Czasami ciężko było przewidzieć, jak zachowają się w danej sytuacji. Zimna i wyrachowana Callie, zdolna zrobić wszystko, by zadowolić ojca. Niedoceniana Ivy, którą polubiłam od pierwszej chwili. I wreszcie Bishop, który urzekł mnie od samego początku. Dzięki niemu bez przerwy uśmiechałam się do książki. Był po prostu cudowny. I zupełnie inny niż się spodziewałam. Wcale nie przypominał syna prezydenta. A ta jego otwartość na nieznane! To po części czyniło go wyjątkowym. 
 
Oczywiście pojawił się także wątek romantyczny. Z góry było przesądzone, kto się w kim zakocha, ale z wielką ciekawością śledziłam poczynania Bishopa i Ivy. Podobało mi się to stopniowe ocieplanie relacji pomiędzy nimi oraz zmiany, które w nich zaszły dzięki tym uczuciom. Czasami wzdychałam z zachwytu, jednocześnie nie mogąc opanować uśmiechu, a innym razem miałam ochotę krzyczeć. Bardzo spodobał mi się ten wątek romantyczny, był świetnie obmyślany.
 
Podsumowując, Misja Ivy to książka, która zdecydowanie jest warta uwagi. To wciągająca dystopia wypełniona akcją, intrygami i różnymi nieczystymi zagrywkami mającymi na celu pozbawienie władzy. Trzeba przyznać, że autorka wykonała kawał dobrej roboty. Ta książka bardzo mi się spodobała. A zakończenie było takie, że po prostu muszę poznać kontynuację. Najlepiej natychmiast! Powinna się spodobać fanom dystopii i tym, którzy szukają czegoś nietypowego. Polecam. Naprawdę warto! 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia