Blaski i cienie dorastania

Dorastanie to okres lubiany przez reżyserów, którzy na różne sposoby ukazują powolne wchodzenie w dorosłość i związane z nim jasne i ciemne strony. Brazylijskie W jego oczach łączy ten temat z niepełnosprawnością i odmienną orientacją seksualną, skupiając się jednak na ponadczasowym wymiarze opowieści.

W przeglądzie filmowym również o: jednocześnie zwyczajnym i eksperymentalnym Boyhoodzie, japońskim Zrywa się wiatr, składającym się z dziesięciu nowel Rio, I Love You, dramacie Hotel, filmie absolwentów Łódzkiej Szkoły Filmowej Droga wolna! oraz animacji Barbie i tajemnicze drzwi.

 

Boyhood

BoyhoodFilm opowiada o dwunastu latach życia pewnej zwyczajnej rodziny. W środku wydarzeń znajduje się Mason, który razem z siostrą Samanthą zostaje zabrany w emocjonalną wędrówkę, od wczesnego dzieciństwa aż do dorosłości.

Boyhood to niezwykły eksperyment – film realizowany w krótkich odstępach czasu między 2002 a 2013 r. Co roku, przez prawie dwanaście lat, ekipa filmowa zbierała się, żeby nakręcić nowy materiał. Już za samo to, iż nikt z twórców nie stracił zapału do tworzenia tej produkcji, należą się brawa. Boyhood to doskonała obserwacja procesu dorastania, tak jak inne filmy Richarda Linklatera, skupiona na codziennych sytuacjach i zwyczajnych rozmowach. Reżyser z wdziękiem opowiada o upływającym czasie, czarując widza prostą formą. Dobrze wypadają aktorzy, szczególnie świetna Patricia Arquette, która dostała za swoją kreację Oscara.

 

W jego oczach

W jego oczachNiewidomy Leonardo jest nastolatkiem, który chciałby uniezależnić się od swojej nadopiekuńczej matki. Chce wyjechać na semestr do szkoły za granicą, co nie przypada do gustu jego przyjaciółce Giovanie. Kiedy w klasie pojawi się nowy uczeń, Leonardo doświadczy uczuć, przez które jego wyjazd może nigdy nie dojść do skutku.

Ten pełnometrażowy debiut Brazylijczyka Daniela Ribeiro to jeden z najlepszych filmów LGBT zeszłego roku. Łatwo można było przekuć tę historię na ponury moralitet o wykluczonych homoseksualistach, ale Ribeiro udało się wycisnąć z niej znacznie więcej. Przede wszystkim nie ma tu tego, co napędza większość podobnych filmów, czyli wrogości otoczenia względem odmiennej orientacji seksualnej. Tu, oprócz jednej schematycznej postaci, wszyscy są tolerancyjni. Ribeiro, podobnie jak Linklater w filmie powyżej, przedstawia głównie uniwersalne doświadczenia związane z dorastaniem. Mamy tu i odwieczny nastoletni bunt, i niepewność wynikającą z wchodzenia w wiek dorosły. A wszystko w tonie nie grobowo poważnym, pomieszanym z delikatnością i humorem.

 

Zrywa się wiatr

Zrywa się wiatrJiro w dzieciństwie chciał zostać pilotem, ale przeszkodziła mu w tym wada wzroku. Później pragnął projektować i konstruować samoloty. Jego idolem był Caproni, słynny włoski projektant samolotów. W 1927 roku dołącza do firmy inżynierskiej i staje się jednym z najlepszych konstruktorów lotniczych na świecie. W międzyczasie zakochuje się w poznanej kilka lat wcześniej Nahako i rozwija swoją przyjaźń z Honjo, szkolnym kolegą.

Ostatni film wybitnego twórcy anime Hayao Miyazakiego nie wytrzymuje porównania z najlepszymi dziełami Japończyka, ale stanowi godne zwieńczenie jego wieloletniej kariery. Reżyser dobrze ukazuje zderzenie fantazji z rzeczywistością. Zarówno Hiro, jak i Caproni marzą o dokonaniu wielkich czynów, ale nie spodziewają się, że wojna zweryfikuje ich plany, a państwo wykorzysta ich umiejętności do szerzenia terroru. Proces dojrzewania Hiro jednak nudzi – jest przeładowany niepotrzebnymi, nagle kończonymi wątkami, a sentymentalność za często skręca w rejony banału. Mimo wszystko Zrywa się wiatr potrafi ująć fantastyczną kreską (sceny powietrzne robią ogromne wrażenie) i wiarygodnym ukazaniem grozy wojny.

 

Rio, I Love You

Rio, I Love YouDziesięć historii miłosnych rozgrywających się w Rio de Janeiro. Przegląd filmowych relacji, tych krótkotrwałych, i tych na całe życie. Zé, rzeźbiąc w piasku na plaży, usłyszy w miejskiej wrzawie kobietę, która stanie się jego muzą. Jednoręki bokser Texas stoczy pojedynek o zdrowie ukochanej. Bezdomny 5-letni Jaõ otrzyma telefon od Jezusa. Zmysłowy pocałunek kelnera obudzi w nocy gorącą sambę, a na pięknej wyspie Paqueta rozegra się scena rozstania.

Były już: Nowy Jork, Paryż, Moskwa, spekulowano też o Szanghaju. O czym mowa? O serii Zakochane Miasta, w ramach której powstają filmy nowelowe o miłości i życiu w najsłynniejszych metropoliach świata. Niestety Rio, I Love You powiela błędy swoich poprzedników. Znów na liście płac mamy słynnych reżyserów, co nie przekłada się na jakość całego filmu. Po raz kolejny też żadnemu z twórców nie udaje się spojrzeć na miasto w ciekawy, nowatorski sposób. Trudno to uczynić, kiedy za formę obrało się krótkometrażowe historyjki, nie zmienia to jednak faktu, że Rio, I Love You to film bardzo powierzchowny. Pokazane są tu najsłynniejsze zabytki brazylijskiego miasta, piękni Latynosi i nocne życie toczące się w rytm energetycznej muzyki. To wszystko znany już jednak z każdej reklamy. Filmowi brakuje prawdy, odejścia od banału i większej spójności. Nowele zostały stworzone przez różnych reżyserów posługujących się odrębnym stylem, ale różnica estetyczna za bardzo rzuca się w oczy.

 

Hotel

HotelŻycie Eriki wydaje się idealne. Ma świetną pracę, kochającego męża, a do tego spodziewa się dziecka. Wszystko już przygotowała: kupiła niezbędne przybory, zaplanowała co do minuty poród, a także szczęśliwe macierzyństwo. Los jednak chce inaczej – poród odbywa się przed terminem, a kobieta rodzi chore dziecko. Erika popada w ciężką depresję poporodową. Szansą na wyjście z niej jest prowadzona przez wariatów i dziwaków terapia grupowa.

Hotel to dość przystępna w odbiorze analiza traumy i wychodzenia z niej, czyli terapii. Pomimo tematyki dotyczącej depresji, w filmie Lisy Langseth nie brak humoru. Jest on delikatny, wynika z sytuacji i w żadnym stopniu nie trywializuje poważnego tematu. Trauma bohaterki jest wiarygodna, bo grająca Erikę Alicia Vikander doskonale wygrywa każdą zmianę zachowania kobiety, płynnie przechodząc od radości w głęboką rozpacz i furię. Dobra praca operatorska przybliża nas do niej, stosując zbliżenia i zmieniają styl filmowania zależnie od jej nastroju. Hotel to rzetelnie wykonany dramat udowadniający solidność szwedzkiej kinematografii.

 

Droga wolna!

Droga wolna!Trzej motocykliści jadą z Ukrainy przez Rumunię, Gruzję aż do Turcji. To kilka tysięcy kilometrów w odpowiedzi na pytanie o wolność w świecie ciągłego pośpiechu i powinności do wykonania. Motocykliści poznają rzeczywistość, w której króluje tradycyjna gościnność i uśmiech. Pozują do obrazu malarce o polskich korzeniach, grają w piłkę nożną z mikulińskimi nastolatkami, obserwują procesję ze świętym obrazem w gruzińskiej wsi.

Trudno znaleźć jakiekolwiek opinie o dokumencie absolwentów łódzkiej Szkoły Filmowej, Tomasza Mielcarza i Grzegorza Ruzika oraz ich przyjaciela Jarosława Szablewskiego. Mało gdzie pokazywany, nie jest jednak przykładem totalnej amatorszczyzny. Bardzo dobry montaż i porządna praca operatorska powodują, że strona techniczna, jeśli nie zachwyca, to przynajmniej nie razi. Nie do końca udało się wyważyć elementy historii o wydarzeniach na drodze, jak i biografii samych bohaterów. Droga wolna! oferuje za to ciekawe, choć nieoryginalne refleksje o wolności. To jeden z tych filmów, po których widzowie czują, że coś tracą w życiu i po którym chcieliby rzucić wszystko, wsiąść na motocykl i odjechać w siną dal.

 

Barbie i tajemnicze drzwi

Barbie i tajemnicze drzwiBarbie wciela się w postać Alexy, wstydliwej księżniczki, która znajduje w królestwie sekretne drzwi, dzięki którym może przedostać się do krainy pełnej magicznych stworzeń i niespodzianek. Alexa spotyka syrenę Romy i wróżkę Nori, od których dowiaduje się, że ich władca próbuje pozbawić królestwo magii. Alexa odkrywa w sobie magiczną moc, a jej nowe koleżanki są przekonane, że dzięki niej uda się ocalić krainę.

Polska jest jedynym krajem na świecie, w którym emitowane są przeznaczone na rynek wideo animacje z serii o Barbie. Nadają się one do skutecznego uciszenia dziecka przez 80 minut i zapewnienia sobie błogiego spokoju, ale nie jako rodzinny wypad do kina. Wielki ekran nic nie da, a raczej jeszcze bardziej obnaży miałkość produkcji firmy Mattel. Jakość animacji jest tak słaba, że jej niskiego poziomu mogą nie zauważyć tylko najmłodsze dziewczynki. Brak tu ciekawych bohaterów czy jakiegokolwiek pomysłu na cokolwiek. Króluje nijakość i pogląd, że jakość nie ma znaczenia w przypadku filmu o Barbie. To błędne przekonanie i chodzenie po linii najmniejszego oporu sprawia, że animacje Mattel mają szansę trafić tylko na rynek wideo. Może oprócz jednego państwa w Europie środkowo-wschodniej.

 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia