#KONKURS 8

Ach te pociągi… Kto z nas nie zna kolejowych przygód! Niemal wszyscy wiemy, że „zwykła” podróż tak naprawdę nie jest taka zwykła… W Dziewczynie z pociągu tym bardziej! 

Warunki konkursu

  1. Należy być fanem naszego profilu
  2. Odpowiedzieć w komentarzu na pytanie

    Czy przydarzyła wam się kiedyś jakaś zabawna albo szokująca historia podczas podróży pociągiem?

  3. Macie czas do 10 listopada!

Leave a comment



Daga800

2 lata ago

Raczej żadko podróżowałam pociagami. Jednak raz postanowiłam jechać w wakacje wczesniej do dziadków. Miała wtedy jakieś 15 lat i rodzice z ciężkim sercem pozwolili mi jechać pociągiem. Poprosili konduktora aby zerknął co jakiś czas na mnie czy wszystko ok i zostawili do siebie numer telefonu. Jednak nie przewidzieli, że razem ze mną w jednym przedziale będą siedzieli trzej mężczyźni którzy akurat wyszli z więzienia. Na początku byłam przerażona jednak z czasem okazało się, że byli dla mnie bardzo mili. Jak opowiedziałam później to rodzicom stwierdzili, że ostatni raz mi na takie coś pozwolili, jednak ja mimo początkowego przerażenia w oczach spędziałam bardzo mile i wesoło drogę do dziadków 🙂

Izunia Raszka

2 lata ago

Czy przydarzyła mi się kiedyś jakaś zabawna albo szokująca historia podczas podróży pociągiem?
Ja praktycznie nie podróżuję pociągami.
Jechałam nimi dwa razy w życiu z dziadkiem do jego pracy – do budynku sądu i z powrotem.
Miałam wtedy 8 lat, to były wakacje.
Dostałam od pań pracujących z dziadkiem ołówki, długopisy i korektor.
W pociągu bawiłam się nimi, rysowałam. W pewnym momencie spadł mi korektor i nawet nie wiem gdzie się poturlał.
Do dziś śmiejemy się z dziadkiem, że ten korektor zwiedzi całą Polske i to za darmo. 🙂

19lidka98

2 lata ago

Pierwszy raz pociągiem jechałam w tym roku!:D
Bardzo chciałam kiedyś jechać właśnie tym środkiem transportu
Z racji tego, że jechałam nim dosyć wcześnie to udało mi się na trochę zasnąć…
Moj towarzysz, zamiast pozwolić mi pospać stwierdził, że świetnym pomysłem będzie mnie obudzić i udawać, że przespaliśmy nasz dworzec
Byłam bardzo zła… ale jak teraz o tym myślę to mam wielki ubaw 😀

Magdalena Flis

2 lata ago

Gdy byłam dzieckiem jeździłam do Przemyśla do ortodontyczny właśnie pociągiem,regularnie co miesiąc przez 3 lata. Razem z nami zawsze jezdzila koleżanka mamy z córką,młodszą ode mnie. Raz kiedy już tamta dziewczynka wyszła z gabinetu i ja juz byłam po wizycie,a został tam brat z mamą, kolezanka mamy zaproponowała mi,żebym poszła z nią na pociąg powrotny,a mama z bratem dojdą za kilka minut. Oczywiście poszłam, niestety mama i brat nie doszli do nas,pociąg ruszył i dojechalam do stacji docelowej bez moich bliskich. Pani zostawiła mnie u dyżurnego ruchu. A tymczasem mama obchodziła od zmysłów. Wracała następnym pociągiem i nawet kierownik pociągu ogłaszal pasażerom przez megagfon, że zaginęła podawał rysopis. na szczęście dyżurny ruchu miał kontakt radiowy z maszynistami i kiedy już pociąg był w zasięgu, dał znać,że jestem całą i zdrowa w dyzurce.
Te podróż zapamiętam do końca życia, a mama długo suszona mi głowę za takie nieodpowiedzialne zachowanie. Dodam tylko,że miałam wtedy 10 lat

EWWA2001

2 lata ago

Pierwszy raz gdy jechałam pociągiem razem z mamą i moimi kuzynkami, grałyśmy w wyzwania. Moim zadaniem było tańczyć na środku przedziału, myśleliśmy, że nikogo nie ma poza nami w wagonie. Po chwili ktoś się zaczął głośno śmiać, ale wtedy byłam czerwona…

KINGA18

2 lata ago

Gdy byłam małą dziewczynką ,razem z rodzicami wybraliśmy się do Babci ,oczywiście pociągiem.:)
Dawniej pociągami jeździło wielu ludzi ,nie to co teraz.Było gorąco i ciasno ,do ,,Warsu” kawał drogi,którą trzeba było przejść ,przez bujające wagony.Więc mój Tata,powiedział ,że sam podejdzie i kupi co trzeba,ja poprosiłam o lody w waflu,ja z mamą zostałyśmy w przedziale.Po długim oczekiwaniu Tata wrócił ,oczywiście z lodami:)ja zaczęłam jeść ,a wafelek się topił,i cała zamrożona zawartość zaczęła wypływać i kapać to tu ,to tam…Mama bardzo była zła ,ponieważ miałam założoną piękną niebieską sukienkę ,na której wszystko było dokładnie widać, a plamy zostały ,ponieważ były to lody również z czekoladą:)Po zjedzeniu wyglądałam jak Afrykańskie dziecko,któremu zabrakło pigmentu na całość skóry.Mama skomentowała całe zajście ,,wyglądasz jak bym ciebie całe wieki nie kąpała”…:),a do Babci jeszcze tyle kilometrów.A moje zdanie jest takie ,że było warto 😉

Izabela Cetera

2 lata ago

Czy zabawna czy szokująca historia na pewno nie…Ale historia , która zaważyła na dalszym moim życiu.
Otóż wracając pociągiem z Zakopanego wsiadłam do wolnego przedziału wagonowego. Prawie wolnego – nie byłam sama .Obok mnie przysiadł się mężczyzna, który stał się moim mężem, ojcem moich dzieci….Tak po prostu jak to bywa .Miłość od pierwszego wejrzenia.

Kasia Parzątka - Lipińska

2 lata ago

Na samym początku pierwszego roku studiów dość często wracałam do domu na weekend właśnie pociągiem. I jak to studentka – nowicjuszka, po całotygodniowych dziennych zajęciach, a wieczornych imprezach „zapoznawczych”, tego konkretnego piątkowego późnego popołudnia byłam potwornie zmęczona (hmm, może nawet jeszcze jakieś lekkie procenty krążyły mi wówczas we krwi): powieki same mi się zamykały, a miarowy stukot kół o szyny zdawał się kołysać mnie do snu. Ogólnie rzecz ujmując wyczerpanie brało górę, co potęgowało jedynie moją nieuwagę i rozkojarzenie. Mniej więcej w połowie drogi, wybudzona przez kontrolera biletów, stwierdziłam, że muszę do toalety. Ale, że ta najbliższa była nieczynna, musiałam przejść pół pociągu, aby dostać się do kolejnej – pech chciał, że akurat zajętej. Minuty mijały, pociągiem kołysało coraz bardziej, moja głowa postanowiła dotrzymywać mu towarzystwa i bujać się razem z nim, co skutkowało jedynie skurczem żołądka, który i tak już zaczynał mnie pobolewać z powodu parcia zbyt dużej ilości soku pomarańczowego na pęcherz. I kiedy już miałam zacząć wrzeszczeć na osobę w toalecie, że w pociągu są też inni pasażerowie, ten gwałtownie zahamował, w tym samym momencie drzwi się otworzyły na oścież, ja straciłam resztki równowagi i z całym impetem poleciałam w przód, wprost w ramiona pasażera na gapę, który w owej toalecie urządził sobie prywatkę. Pół butelki najtańszego wina wylądowało na moich ubraniach i włosach, ja na owym imprezowiczu, z kolei ten w otwartej muszli klozetowej – w której, muszę dodać (i to nie żart), najzwyczajniej w świecie się zaklinował. Facet był pijany w sztok i konduktor z jednym z pasażerów nieźle się namęczyli, żeby go z tej toalety wyciągnąć. A ja przez resztę drogi solennie sobie obiecywałam, że przed kolejną podróżą nie wypiję nawet grama wody. I trzy razy skorzystam z toalety. Boże, jakże ja cuchnęłam tym winiaczem…

Jola

2 lata ago

Jechaliśmy z mężem do Rzeszowa na rozpoczęcie roku szkolnego u naszego starszego syna.Nocny pociąg,cisza,każdy przytulony do wiszącego na wieszaku płaszcza śpi lub udaje że śpi/Nagle delikatnie drzwi sie otwierają i jakaś ręka zaczyna „gmereć” przy mojej kurtce.Mój małżonek krzyknął i pognał za złodziejem.Koło Warsu złodziej znikł,jakby się rozpłynął w powietrzu.Z przedziału zaś wyjrzała konduktorka i dość ostrym głosem kazała wrócić mojemu mężowi do przedziału,twierdząc,że nikt tu nie kręcił się i nie kręci!Przypadek?

Aneta

2 lata ago

Nie wiem czy to zabawne czy szokujące, kiedy miałąm 12 lat wybrałam się z rodziną na wycieczke dość daleką bo kilkugodzinna do rodziny, mieliśmy przesiadkę w Lublinie i stamtąd dopiero na Rzeszów.Jadąc pociągiem Lublin – Rzeszów konduktor sprawdził bilety poszedł dalej ale za jakieś 2 godz inny konduktor sprawdzał jeszcze raz bilety wiadomo trasa daleka jakie było jego zdziwienie kiedy okazało się że jedziemy nie tam gdzie trzeba, a mianowicie w połowie trasy rozdzielano wagony całe szczęście że zauważył to około 10 minut przed rozdzieleniem wagonów bo gdyby nie on mielibysmy poważny problem.

Agnieszka Monika

2 lata ago

Podczas podróży pociągiem z Katowic do Krakowa czytałam książkę i nie zwracałam zbytnio uwagi na otaczających mnie ludzi. Przedział i tak był prawie pusty, więc zanim poszłam do toalety, poprosiłam siedzącą obok kobietę, aby rzuciła okiem na moją torbę podróżną. Kiedy po 5 minutach wróciłam do przedziału, stwierdziłam, że nie ma w nim ani kobiety, ani mojej torby. Spadłam w lekką panikę. Już chciałam szukać konduktora, gdy zobaczyłam, że z oddali ktoś do mnie macha. To była ta kobieta od mojej walizki. Okazało się, że wychodząc z toalety, poszłam w lewo, zamiast w prawo i trafiłam nie do swojego przedziału. Ach to moje roztargnienie 🙂

Agata

2 lata ago

To było baaaaardzo dawno temu 🙂
mój jeszcze wtedy „chłopak” był w wojsku, wybrałam się do niego w odwiedziny (był w Nowym Dworze Mazowieckim) spóźniona na pociąg wpadam na dworzec, na peron, pociąg jeszcze stoi hura przeczytałam „Praga-Warszawa” wsiadłam ucieszona, znalazłam miejsce i jadę 🙂
Po jakimś czasie słyszę jak chodzi konduktor i woła „proszę przygotować paszporty do kontroli” pomyślałam… długo im schodzi to sprawdzanie paszportów…. Wchodzi konduktor i ktoś jeszcze i …. „proszę paszporty!”…
Panowie jacyś siedzieli ze mną – podali a Ja patrzę w okno … „Pani paszport!”-słyszę .
Po cholerę mi paszport? pomyślałam i powiedziałam, że nie mam, bo i po co? Ten drugi spojrzał na mnie dziwnie i mówi… „pani żartuje sobie z Nas?”… Ja odpowiadam, że nigdy w życiu! tylko po co mi paszport do Warszawy?
Konduktor się roześmiał i mówi…”aaaaa to Pani do Warszawy jedzie?”… no pewnie, że tak, a niby gdzie mam jechać?- odpowiadam. No to proszę z nami, bo to pociąg „Warszawa-Praga” a Pani pewnie chciała „Praga-Warszawa”, okazało się, że obydwa pociągi stały na tym samym peronie w Katowicach na przeciwległych torachzałamka Ja oczywiście musiałam wsiąść do niewłaściwego! 😛
Okazało się, że jesteśmy na granicy w Zebrzydowicach i przekażą mnie służbie granicznej, wtedy WOP i tam poczekam na następny ekspres do W-wy :/
a co Ja się od tych WOP-istów żarcików nasłuchałam….:P

Patrycja fornal

2 lata ago

Miałam taka fajna przygodę w pociągu.
A Jak wiadomo, wiele śmiesznych sytuacji dotyczny starszych ludzi. I jak kiedyś wracałam z kumpelami to Było tylko jedno wolne miejsce więc usiadła moja jedna kolezanka a ja jej na kolanach, druga koleżanka stała. I tak zaczelysmy sobie żartować…
Kumpela, która stala – „no, kobiecie w ciąży nie ustapicie?” (a nie byla w ciąży)
A my – „nie przesadzaj, to dopiero 6 miesiac, mozesz sobie postac”
I takie tam…
W koncu starsza pani obok wstala ostentacyjnie z miejsca, spojrzala na nas z wyrzutem i do kolezanki:
– „Siadaj biedulko”
Ale się uśmialismy ale dopiero jak wysiadla, żeby nie być niewdziecznym 😀

Aleksandra R

2 lata ago

Nie jest to jakaś szokująca czy zabawna historia ale rzecz,którą zauważyłam jeżdżąc od czasu do czasu pociągami.Ludziom obcym zdecydowanie łatwiej jest się wygadać i powiedzieć o swoich problemach,ponieważ wiesz,że cię nie ocenią i najprawdopodobniej już nigdy ich nie spotkasz.Doświadczyłam tego już kilka razy.Przeważnie ktoś zaczyna rozmowę od prosty słów „gdzie Pani jedzie?”,a kończy na opowiedzeniu swojego problemu.Słyszałam tyle historii ,że mogłabym książkę napisać.Najbardziej chyba zapamiętałam historię pana,który był już w podeszłym wieku i opowiadał o tym jak stracił miłość swojego życia,ponieważ musiał jechać na wojnę i zostawić wszystko co ma.A zaczął mi to opowiadać,ponieważ uważał,że jestem bardzo podobna do tej kobiety.W pewnym momencie pokazał mi nawet ich wspólne zdjęcie,które zawsze nosi w portfelu!!

Natalia Kosin

2 lata ago

W sumie często jeżdżę pociągiem i mam dwie dość zabawne sytuacje związane właśnie z podróżą nim.
1. Gdy byłam mała pojechałam z rodzicami pociągiem do dziadków. Razem z nami w przedziale siedziała jeszcze jedna rodzina z dzieckiem w moim wieku- chłopczykiem. Wszystko super, fajnie, ale przyszedł czas i musieliśmy wysiadać z pociągu. Popłakałam się na cały wagon, mówiąc, że chłopiec ma wysiąść z nami. Później przez tydzień rysowałam mu laurki miłosne z myślą, że w drodze powrotnej go spotkam. To jednak się nie zdarzyło i do tej pory jeżdżąc z rodzicami pociągiem, śmieją się ze mnie, że może tym razem będzie 😀

2. W te wakacje jechałam pociągiem do rodziny. Miałam wykupione miejsce siedzące, więc 400 km podróż miałam zamiar spędzić czytając książkę na siedzeniu. Jednak wchodzę do mojego przedziału. Wszystkie miejsca zajęte. No ok. Pytam się i nic. Nagle zaczęłam kłócić się z kobietą, która siedziała na moim miejscu, że ja je mam wykupione i że ma mi z niego zejść. Wyszła z tego mała sprzeczka. Na końcu okazało się, że zamiast wsiąść do wagonu 11, wsiadłam do 12. Myślałam, że spalę się ze wstydu. Cała czerwona przeprosiłam kobietę i szybko popędziłam do swojego prawidłowego wagonu i przedziału.

Zuzanna J

2 lata ago

Ucząc się w liceum, każdego dnia dojeżdżałam ze swojej małej miejscowości właśnie pociągiem. Można powiedzieć że codziennie działo się tam coś dziwnego. Najbardziej jednak szokujące było dla mnie rozpylenie gazu pieprzowego przez miejscowych łobuzów.
Siedziałam z koleżanką w jednym z przedziałów. Nagle kilku chłopaków przeszło wzdłuż przedziału śmiejąc się w głos. Gdy wyszli dostałam nagłego ataku kaszlu. Nie mogłam złapać tchu a z oczu płynęły mi łzy. Gdy rozejrzałam się wokół zobaczyłam duszących się ludzi próbujących otwierać pociągowe okna. Wszyscy wiedzieli kto był sprawcą całego zamieszania, ale nikt nie chciał wskazać winnego. Tym razem chłopakom się upiekło, choć cała sytuacja narobiła nam porządnego strachu.

Natalia

2 lata ago

Rok temu pojechałam na wakacje w odwiedziny do cioci, u której byłam pierwszy raz w życiu.
Tydzień szybko mi minął i trzeba było wracać. Wiedziałam, że nie jest to mój dzień, w momencie, gdy szarpałam się z drzwiami wagonu, bo nie chciały się otworzyć, aż w końcu przyszedł z pomocą młody chłopak i jako, że miał więcej siły otworzył je. Ale to był tylko początek.
Wsiadłam do pociągu, czekała mnie 4godzinna podróż, a więc przyszedł czas na znalezienie miejsca. Przechodząc przez wagony, otrzymałam w twarz z toaletowych drzwi. No świetnie, pomyślałam sobie, nie mogło być lepiej. Drzwi dzisiaj się na mnie uwzięły. Na szczęście nic z moją twarzą się nie stało. Znalazłam miejsce, stwierdziłam, że jest idealne. Usiadłam, a tam okazało się, że jest całe mokre… Albo jakiś brzdąc się posikał albo ktoś coś wylał. Wściekła wstałam i z mokrym tyłkiem szukałam nowego miejsca, gdy je znalazłam, zostawiłam torby i poszłam do łazienki przebrać mokre spodnie. Na szczęście skończyło się tylko na tym.

natalia6202@wp.pl

Sara

2 lata ago

Jechałam pociągiem dwa razy w życiu. Dosłownie. Z czego jednego razu kompletnie nie pamiętam (miałam kilka miesięcy), a drugi raz ledwo kojarzę- miałam może z 7 lat. Wiem, że w tym wieku można już pamiętać wydarzenia, ale chyba mój mózg stwierdził, że podróż pociągiem nie jest aż tak ekscytująca, aby zapamiętać ją w szczegółach. Wiem tylko, że na początku razem z moim starszym bratem siedzieliśmy z twarzami przyklejonymi do okien (ciekawe jak to musiało wyglądać z zewnątrz), ale po pewnym czasie stwierdziliśmy, że widok jest identyczny jak z samochodu, może trochę mniej jeździło się przez miasta (czytaj wcale). Oczywiście już po chwili padały pytania typu ‚daleko jeszcze?’ albo ‚ile jeszcze będziemy jechać?’. Po tym rodzice już nigdy nie wsiedli z nami do pociągu- woleli wysłuchiwać naszych marudzeń w czystszym i przytulniejszym samochodzie.

Anais Roue

2 lata ago

Dwa lata temu podczas podróży pociągiem z Krakowa do Gdańska, która trwała wiele godzin, na jednej z warszawskich stacji wsiadła do mojego przedziału młoda dziewczyna. Po kilku minutach odwiedził nas kontroler biletów, każdy z pasażerów oczywiście wyjął swoje, owa dziewczyna także. Na legitymacji którą trzymała w ręce kątem oka zauważyłam moje imię, a chwile później nazwisko. Jak się okazało nazywałyśmy się dokładnie tak samo. Na początku byłam bardzo zaskoczona, takie sytuacje nie zdarzają się przecież na porządku dziennym. Postanowiłam nie ukrywać tego faktu i poinformować także ją o tym dziwnym zbiegu okoliczności. Była tak samo zdumiona jak ja. Choć ostatecznie jej punkt docelowy podróży był inny niż mój, to jednak postanowiłyśmy wymienić się numerami telefonów tak na wszelki wypadek. Do dziś utrzymuje kontakt z moją nowo poznaną koleżanką z pociągu o tym samym imieniu i nazwisku co ja. Ta niewiarygodna, a zarazem zabawna sytuacja uświadomiła mi, że prawie każdy ma na świecie takiego „brata bliźniaka”.

Malwina Łuczka

2 lata ago

Pociągiem z reguły jadę raz w roku. I choć może się wydawać, że w czasie dwunastogodzinnej podróży wiele może się zdarzyć, niestety muszę was rozczarować. Żadnych rabunków, wypadków, zagadek, uprowadzeń, porwać, czy nawet zatruć pokarmowych. Lecz to co ciągle mnie zaskakuje to ludzie których poznaję. Każdy jest inny począwszy od matki z córką, która stwierdziła że będzie studiowała medycynę bo znajdzie męża lekarza i nie będzie musiała pracować, po nic nie odzywającego się pana godzinami wpatrującego się w szybę do dziewczynki, która od dwóch lat codziennie ma warkoczyki. Lecz ze wszystkich tych ludzi najbardziej zaintrygował mnie pewien mężczyzna, a konkretniej jego chęć poczucia się lepszym i zaimponowania nawet obcym.
Nie młody, nie stary, w okolicy trzydziestki. Dosiadł się do mojego przedziału i po wymienieniu kilku zapoznawczych zdań zaczął opowiadać o swojej siostrze modelce, o firmie swojego ojca i o asystencie, który odbierze go z dworca. Streścił mi życie całej swojej rodziny i o mało nie podał cyferek, którego rzekomo znajdują się na jego koncie w banku.
Niejednego bajkopisarza spotkałam w życiu, choć nie twierdzę, że wszystko co mi powiedział było zmyślone. Po prostu mam w życiu granicę w wierze w ludzkie słowa. To trzeba by zwyczajnie usłyszeć. Życie niemal idealne.. Tak czy inaczej pan ten niezwykle ubarwił moją podróż i uświadomił mnie jak bardzo dobrze staramy się wypaść w cudzych oczach.

Gosia

2 lata ago

Czy przydarzyła mi się jakaś zabawna historia w pociągu? Odpowiedź brzmi TAK! 🙂
Teraz się z tego śmieję, jednak wtedy śmiech był ostatnim o czym mogłabym myśleć.

Był jeden z lipcowych dni, akurat w tym dniu razem z rodzicami i bratem miałam udać się do Zakopanego. Nigdy nie zapomnę jak bardzo się cieszyłam, podróż z Gdańska do Zakopanego dla 6 letniego dziecka była wyprawą życia! 🙂

Na dworzec odwiózł nas mój dziadek, gdy tylko podjechał pociąg wsiedliśmy i zaczęliśmy szukać przedziału w którym zmieściłaby się cała nasza czwórka. Mieliśmy szczęście, bo pomimo pełni sezonu miejsc nie brakowało. Rozsiedliśmy się wygodnie, ja i mój brat jak to dzieci, od czasu do czasu sobie dokuczaliśmy, bawiliśmy się zabranymi ze sobą maskotkami i samochodami, aż po pewnym czasie zasnęliśmy. Ponieważ zawsze gdy spaliśmy, nic nie było w stanie nas obudzić, mama postanowiła, że wyjdzie do toalety. Pech chciał, że w tym czasie sprawdzano bilety, które… mama wzięła ze sobą w torebce. Z tego co wiemy tata poprosił konduktora aby ten chwilę z nami zaczekał sam natomiast popędził szukać mamy. Konduktor nie przejął się zbytnio daną obietnicą i nie pilnował nas.

Pociąg gwałtownie zahamował, było to hamowanie na tyle silne, że się obudziliśmy. Z przerażeniem i łzami w oczach zobaczyliśmy, że rodziców nie ma w wagonie. Zapytałam brata co mamy teraz zrobić, on odpowiedział mi, że pewnie już wysiedli a przez to, że spaliśmy o nas zapomnieli. Byłam bardzo przestraszona! Za radą brata wzięliśmy nasze zabawki i wysiedliśmy z pociągu (nie mam pojęcia jak nam się to udało, widocznie strach musiał być na tyle silny, że działaliśmy odruchowo). Na peronie zobaczyliśmy jedynie kilka osób niestety nigdzie nie było rodziców. Oboje z bezradności i strachu zaczęliśmy głośno płakać.

W tym samym czasie nasi przerażeni rodzice biegali po pociągu, szukając nas. Mieliśmy szczęście, że poprzez otwarte okna usłyszeli nasz płacz, gdy zobaczyli, że siedzimy na peronie natychmiast popędzili do wyjścia. Zabrali nas do pociągu i uspokajali aż do samego Zakopanego.

Gdyby nie był to postój spowodowany awarią a jedynie jeden z przystanków, kto wie jak i kiedy byśmy się odnaleźli. Rodzice po powrocie nie wiedzieliby przecież na którym z peronów wysiedliśmy, nie było wtedy jeszcze komórek, ani tak bardzo rozpowszechnionych telefonów, aż strach pomyśleć jak mogło się to skończyć.

Jak widać dziecka (a tym bardziej pomysłowej dwójki!) nie można spuszczać z oczu choćby na chwilę. Kto wie jaki pomysł może przyjść w tym czasie do głowy? 😉

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia