Nieskończoność – marvelowski przełom w mojej karierze!

Jest to wpis dość przełomowy. Przełomowy dla mnie jako czytelnika, opiniotwórcy oraz dla was jako moich czytelników. Przygotowałem bowiem tekst, który jest recenzją komiksu, ale wyłamującego się ze stworzonego standardu komiksu Marvela. Znając dość dobrze uniwersum Marvela, postanowiłem chwycić za komiks autorstwa Hickmana, Cheunga, Opena i Weavera pt. Nieskończoność. Za tym krótkim tytułem, jak się okaże, kryje się cała znana nam plejada marvelowskich superbohaterów i złoczyńców, opatrzonych porządną historią science fiction. Tym razem musimy oderwać się od ziemi i wznieść wysoko i daleko w przestrzeń międzyplanetarną. W jakim celu? Zapraszam dalej!

Tytuł: Nieskończoność
Scenariusz: Jonathan Hickman
Rysunek: Cheung, Opena, Weaver

14958316_1190581944369823_2053849661_n

 

Komiks rozwija wątki zawarte w komiksach z serii Avengers i New Avengers, posyłając nas w sam środek wojny z rasą stwórców zwaną Budowniczymi i Thanosem, niszczycielem światów. Planeta po planecie umiera. Rasa po rasie albo ucieka, albo zostaje eksterminowana i wykreślona z rejestru istnienia. Galaktyki opierają się najeźdźcy, ale czują, że nie mają szans ich odeprzeć i pokonać. Nawet Ziemia, ze swymi wszystkimi herosami, nie widzi nadziei na zwycięstwo w obecnej sytuacji. Wszystko wydaje się skazane na porażkę, dopóki… dopóki nie wkraczają na tę scenę, będącą poletkiem dramatu, Avengers. Szybko okazuje się jednak, że to nie Budowniczowie stanowią prawdziwe zagrożenie, które może ogołocić galaktykę z istnienia, ale Thanos i jego śmiercionośna danina. Czego lub kogo szuka? Jaki ma plan?

Komiks przez długi czas trzyma nas w niepewności, dając złudne poczucie zagrożenia nie z tej strony, z której to zagrożenie rzeczywiście zmierza. Scenarzysta stara się zbudować respekt do tej tajemniczej rasy stwórców, gdy tylnymi drzwiami wprowadza nikczemny plan Thanosa, który, gdy już go odkrywamy, okazuje się naprawdę ciekawym i dobrze skleconym zwrotem akcji. Opowieść trzyma w napięciu i wielokrotnie stara się nas utwierdzić w przekonaniu, że wojna jest z góry skazana na niepowodzenie. Oczywiście, jak to w historii o herosach bywa najczęściej, nasi bohaterowie (pomimo wielkiej ich liczby i tak przodują Avengers z Kapitanem Ameryką i Iron Manem na czele) radzą sobie z kolejnymi problemami, by bardzo szybko wpaść w nowe, z pozoru (czasami nie tylko z pozoru) dużo groźniejsze niż te pierwotne.

Po tylu latach wpisywania tych postaci w kolejne ich przygody nie jest niczym zaskakującym fakt, że i w Nieskończoności są oni wiernie oddani. Ich charaktery, wyglądy i przynależności nie są zbyt dobrze i należycie rozpisane, ale tak jak mówiłem – jest to komiks, który w pewien sposób jest kontynuacją pewnej opowieści. To jedyna wada scenariusza, jeśli miałbym jakąś wskazać. Nie jest to komiks dla nowego czytelnika. Jeśli nie znasz postaci Marvela, to ten komiks jedynie namiesza ci w głowie i niezwykle skomplikuje sprawę. Jest też delikatnie nieprzystępny dla tych, którzy nie znają początków tej opowieści. Gdy jednak poświęci się mu nieco czasu, potrafi odpłacić czytelnikowi swoją nieprzystępność naprawdę dobrym kawałkiem komiksowego kunsztu. A wynagradzanie za wnikliwe wertowanie stron, czy to książki, czy komiksu, to coś, co niezwykle cenię w komiksach.

14958479_1190581924369825_1572476647_n

Kreska jest – z tego, co widziałem również w innych komiksach z tej „serii” – niezwykle marvelowska i typowa dla komiksów, których dotknęła ręka tych czterech rysowników. Jest to styl, który śmiałbym określić jako szkicowy. Jest on dość szczegółowy, jeśli mówimy o pierwszym planie, natomiast plany drugi i trzeci są rozmazane i jest na nich uchwycony jedynie kształt i zarys przedstawionych obiektów. Ostatnio recenzowałem wiele komiksów, które przedstawiane były nadmiernie dokładnie, dlatego też delikatny odpoczynek od tego stylu rysownictwa niezwykle mi się podoba. Rysunki są przede wszystkim bogate w treść i właściwie same opowiadają opowieść, bez dialogów czy jakichkolwiek opisów. Jest to olbrzymia zaleta, gdyż dzięki temu komiks przyciąga wzrok i zachęca do dogłębnej analizy rysunku, która niekiedy jest potrzebna do pełnego zrozumienia danej sytuacji. Pobieżne przeglądanie paneli jest tu raczej odradzane, chyba że nie chcemy poznać całego kontekstu i emocji zawartych w danym momencie fabularnym. Rysunki jednak to rysunki, a kolory i klimat, jakie oddają te elementy złączone w całość, to zupełnie inne rzeczy. A te – muszę przyznać – robią wrażenie, gdyż są to w większości kolory dość zimne, a jednak tak przyciągające wzrok i budujące klimat końca: końca świata, końca wszechświata.

Kolorystyka komiksu wskazuje nam powagę opowieści i jej przekaz – czyli zagrożenie absolutną eksterminacją życia galaktycznego. Muszę zauważyć, że w tym komiksie to właśnie kolory odgrywają najistotniejszą rolę, jeśli mówimy o klimacie. Chłodne barwy (w większości jest to przewaga koloru niebieskiego czy jasno brązowego, wręcz wyblakłego) wskazują na blady strach, na cień, który padł na czoło społeczności galaktycznej. Prawdą jest, że to szczegóły budują całość. Małe elementy większej układanki, bez których nie byłoby spójnej całości.

14937821_1190581974369820_1097573590_n

Komiks Nieskończoność to świetna opowieść, która – choć nie przełomowa, nie specjalnie nowatorska czy poprowadzona oryginalnie – zapewnia kilka godzin przyjemnej, wnikliwej zabawy. Historia przesycona akcją i jej zwrotami bawi i świetnie manipuluje światem stworzonym przez Marvel Comics. Od strony pierwszej do strony ostatniej byłem zadowolony. Jeśli jesteście fanami Marvela zapoznanymi z tym światem i jego bohaterami, to koniecznie sięgnijcie po tę część.  

tania_ksiazka_kod_rabatowy_logo_kupon

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia