Perełki filmowe

0
194
Perełki

Niedawno temu mieliśmy rzadką okazję ujrzenia w Polsce dużej filmowej gwiazdy. Nasz kraj odwiedził Mads Mikkelsen, który promował m.in. Doktora Strange’a. W październiku jednak, oprócz najnowszego widowiska Marvela, do kin weszły co najmniej dwa ciekawe tytuły.

 

Dramat

Wołyń

 

 

Tytuł: Wołyń

Reżyseria: Wojciech Smarzowski
Obsada: Michalina Łabacz, Arkadiusz Jakubik, Vasili Vasylyk
Data premiery: 7 października 2016 r.

 

 

 

Wiosna 1939 roku. Mała wioska zamieszkana przez trzy narodowości – Polaków, Ukraińców i Żydów. Zosia ma 17 lat i kocha się z wzajemnością w Ukraińcu Petrze. Ojciec dziewczyny decyduje się jednak wydać ją za najbogatszego we wsi gospodarza, Polaka Macieja. Wkrótce wybucha II wojna światowa, a życie wszystkich mieszkańców zmienia się. Dochodzi do przerażających wydarzeń spowodowanych falą ukraińskiego nacjonalizmu.

Wołyń powstawał w bólach. Tematyka filmu była nie na rękę wielu środowiskom, więc reżyser Wojciech Smarzowski długo zbierał potrzebne na niego fundusze. Ci, którzy znają choć jeden obraz reżysera, wiedzą, że jest on ekspertem od nihilistycznych opowieści o ciemnych zakamarkach polskiej duszy. Fakt ten, w połączeniu z tematem rzezi wołyńskiej, mógł skutkować filmem niesamowicie ciężkim w odbiorze. Widać jednak, że Smarzowski trochę się powstrzymywał. Wołyń zaczyna się sielankowo – od sekwencji ukazujących wesele przyjaciółki Zosi, Polki i jej męża Ukraińca. Bardzo barwnie przedstawiono koloryt tradycyjnych, wiejskich uroczystości oraz samej wioski zamieszkiwanej przez zróżnicowane narodowości. Później rozpoczyna się wojna i nic już nie będzie takie samo. Od teraz film przepełnia duszna atmosfera i poczucie nieuniknionego, tragicznego finału. Końcowa rzeź, chociaż oczywiście drastyczna, nie jednak aż tak bestialska, jak była w rzeczywistości.

Dużym plusem filmu jest brak oskarżycielskiego tonu. Smarzowski pokazuje całe zróżnicowanie postaw ludzkich. Przedstawia nie tylko dopuszczających się potwornych mordów Ukraińców, ale też Ukraińców pomagających Polakom, Polaków okrutnie zabijających Polaków, Polaków pomagających Żydom, itd. Dzięki temu Wołyń to film mądry, zdający sobie sprawę, że rzeczywistość bywa bardzo skomplikowana.

 

Komedia/komediodramat

Burn Burn Burn

 

 

Tytuł: Burn Burn Burn

Reżyseria: Chanya Button
Obsada: Laura Carmichael, Chloe Pirrie, Jack Farthing
Data premiery: 21 października 2016 r.

 

 

 

Dan pozostawia po śmierci video-testament. Prosi w nim swoje dwie najlepsze przyjaciółki o udanie się do czterech ważnych dla niego miejsc i rozrzucenie po trochu jego prochów w każdym z nich. Alex i Seph wyruszają w podróż po Wielkiej Brytanii, odkrywając prawdę o sobie samych zaserwowaną im przez Dana.

Burn Burn Burn to mieszanka komedii i dramatu wpisująca się w znany podgatunek filmu drogi. Debiutantka Chanya Button nie wywraca kinowych reguł do góry nogami. Jej siła nie polega na oryginalności, ale na emocjonalnej wiarygodności. W tej słodko-gorzkiej opowieści znajdują się momenty zarówno na śmiech, jak i na płacz. Reżyserka nie ocenia bohaterek, pozwala im popełniać błędy. Zdaje sobie sprawę, że z nich także składa się życie. Button kreśli portret współczesnych młodych ludzi około trzydziestki (tak jak Seph i Alex), którzy stoją w rozkroku między pogonią za zabawą a dorosłością. Zresztą tytuł filmu wziął się z najsłynniejszej powieści beatników W drodze. Bohaterki nie wiedzą, czy płonąć, płonąć, płonąć, a wynikające z tego zmagania ogląda się z przyjemnością.

 

Film akcji/przygodowy

Doktor Strange

 

 

Tytuł: Doktor Strange

Reżyseria: Scott Derrickson
Obsada: Benedict Cumberbatch, Mads Mikkelsen, Tilda Swinton
Data premiery: 26 października 2016 r.

 

 

 

Znany neurochirurg Stephen Strange ulega poważnemu wypadkowi samochodowemu, w wyniku którego nerwy w jego rękach zostają uszkodzone. Mimo wielu kosztownych prób leczenia nie udaje mu się odzyskać pełnej sprawności w rękach. Ostatnie pieniądze wydaje na podróż do Azji, gdzie chce się poddać eksperymentalnej metodzie leczenia. Spotyka Starożytną, która uzmysławia mu, że ziemska rzeczywistość jest tylko jedną z wielu…

Doktor Strange to kolejna propozycja Marvela, która trzyma stały, wysoki poziom. W pokazywanym w tym roku Kapitanie Ameryce: Wojnie bohaterów mogliśmy zobaczyć wielu znanych od dawna herosów. Minie sporo czasu, zanim ujrzymy ich ponownie (aż do czasu Avengers: Infinity Wars, które będzie miało premierę w 2018 roku). Teraz Marvel skupia się na dopiero co wprowadzonych postaciach.

Doktor Strange różni się nieco od poprzednich dokonań studia. Dotychczas w MCU rządziła technologia, a ten film to pierwszy tak duży krok w kierunku magii. Jak to w Marvel Studios, strategia została przemyślana, i już wcześniej mogliśmy oglądać pewne magiczne elementy (Loki, Scarlet Witch, limbo w Ant-Manie). Doktor Strange bardzo dobrze wykorzystuje nowe możliwości. Sceny akcji są zachwycające – zaginanie się wielkomiejskich przestrzeni i swobodne poruszanie się między różnymi czasoprzestrzeniami robią naprawdę spore wrażenie, szczególnie jeśli ogląda się je w technologii 3D. Stale obecny w filmie jest humor, który dodaje mu lekkości. Podobnie jak w Ant-Manie, szefowie Marvela zdają sobie sprawę, że trudno byłoby oglądać tego typu historię z kamienną twarzą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ