Wybraniec

Od zawsze do rodzimych twórców podchodziłam z dużą ostrożnością – ba, niekiedy nawet niepewnością, a ulubionych polskich autorów mogę bez problemu policzyć na palcach rąk. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, dlaczego nie mam dla nich serca, ale z pewnością główną przyczyną jest to, że tak niewielu z nich potrafiło porwać mnie opisywanymi historiami. Po lekturze Wybrańca – debiutanckiej powieści Magdaleny Marków – mam na tyle mieszane uczucia, że niezwykle trudno powiedzieć, czy będzie ona należeć do mojego prywatnego grona „top 10 najlepszych polskich pisarzy”.

Tytuł: Wybraniec
Cykl: Smocza krew
Autor: Magdalena Marków
Wydawnictwo: Pearlic

Dla Drasana, krnąbrnego, zarozumiałego, chełpliwego, próżnego, mającego za nic zasady awanturnika, będącego jednocześnie następcą tronu królestwa Sheardon, miała to być kolejna z wielu nocnych przejażdżek, która z pewnością zakończyłaby się w jednym z licznych zamtuzów. Niestety, tym razem o młodego księcia upomina się przeznaczenie, a przed nim, jak wiadomo, nie da się uciec. Porwany i torturowany Drasan z czasem odkrywa prawdę o samym sobie oraz dokonuje wyboru, który zaważa nie tylko na dalszych losach samego księcia, ale również wszystkich tych, którzy w jakikolwiek sposób są z nim związani.

Pierwszy tom trylogii Smocza krew wywołał u mnie skrajne emocje. Z jednej strony byłam mile zaskoczona niezwykłą umiejętnością autorki w konstruowaniu tak skomplikowanej historii, a z drugiej niesamowicie zirytowana przeskokami w przedstawianych wydarzeniach i zupełnie niepotrzebnymi zawirowaniami w  życiu niektórych postaci – wolałabym całkowicie skupić się na tym, co działo się wokół głównego bohatera, bo dla mnie było to najciekawsze.

Podobało mi się również odejście od kanonu niektórych fantastycznych istot, jakie czytelnik mógł spotkać na kartach Wybrańca. Nie chodzi mi tutaj wyłącznie o smoki – odważne, silne oraz niesłychanie mądre gady, które potrafią wzbudzić strach w nawet najmężniejszych sercach – ale także o elfy, ukazane jako starożytna rasa nienawidząca wszystkiego, co nieelfickie: począwszy od smoków, skończywszy na ludziach, oraz jednorożce, które wcale nie przypominały bajkowych koników z rogiem pośrodku czoła i puszystym ogonem spełniających życzenia małych dzieci.

Podobnie rzecz miała się z ludźmi – mimo że postaci było naprawdę wiele, każda z nich została należycie przedstawiona i nie było problemów z zapamiętaniem, kto jest kim i jaką odgrywa rolę. Szczególnie do gustu przypadła mi Neila – płatna zabójczyni, której cięty język, celne riposty, sarkazm i odwaga potrafiły usadzić żądnego krwi Drasana na miejscu. Ta zadziwiająca kobieta wybrała życie i zawód, którym zwykle parali się mężczyźni, i doskonale dawała sobie radę. Tym właśnie imponowała księciu nawykłemu do tego, że płeć piękna zazwyczaj się przed nim płaszczyła.

Zaznaczyć trzeba, że lektura ta przeznaczona jest dla starszych czytelników, gdyż pojawiający się gdzieniegdzie humor sytuacyjny przeplata się ze scenami przepełnionymi niesłychaną brutalnością, strachem, smutkiem oraz momentami pełnymi zadumy.

Minusem jest również to, że książka przesycona jest niezliczoną ilością błędów korektorskich, co po pewnym czasie zaczynało męczyć, a ofoliowana okładka zwija się i nie wygląda to zbyt estetycznie.

Po kolejny tom z pewnością sięgnę, bo – jakkolwiek by było – zżyłam się z bohaterami Wybrańca i jestem bardzo ciekawa, jak potoczą się losy Drasana i jego wesołej kompanii.

 

logo_small

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia