Kolejne marzenie?

Kto nie marzył o psie? Prawie każde dziecko pewnego dnia podchodzi do rodzica i mówi, że chce zwierzątko. Jest to stały schemat w życiu wszystkich. Część z was pewnie niedawno była na tym etapie, inni mają go przed sobą jako rodzic. Cieszycie się? Gucio dostał możliwość wybrania sobie prezentu na urodziny i wybrał… psa! Razem z rodzicami i siostrą udał się do schroniska, by wytypować swojego nowego ulubieńca. To zastanawiające, że dzieci często nie decydują się na słodkie, małe szczeniaczki czy zabawne futrzaki, tylko na te malutkie, smutne zwierzątka, których nikt nie chce. Tak samo było w tym przypadku. Tak oto Kropsa trafiła do nowego domu. Wszyscy ją pokochali, mimo tego, że okazała się dziwnym psem… Czy na pewno psem? Czy ostatecznie odnajdzie się w domu Gucia? Czym się zajmuje jego dziwna sąsiadka i dlaczego tak bardzo intryguje ją zwierzę małego chłopca?

 

Tytuł: Mój pies jest dinozaurem
Autor: Jackie French
Wydawnictwo: Wilga

Ze Zwariowanymi rodzinkami spotkałam się całkiem niedawno. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej serii i byłam bardzo ciekawa, co nowego pojawiło się dla naszych młodych czytelników, co teraz ma ich zachęcić do poznania własnej wyobraźni i czytania. Poprzednia książeczka zrobiła na mnie naprawdę dobre wrażenie. Teraz przyszedł czas na kolejną, która, swoją drogą, zaintrygowała mnie. Pies-dinozaur? Pomyślałam, że to musi być ciekawe. Prawie każde dziecko przechodziło „fazę prehistorii”. Do dzisiaj na moich półkach zalegają encyklopedie na ten temat i zmyślone opowiadania. Czy Mój pies jest dinozaurem jest godne tego, by znaleźć się w tych cennych dziełach? 

Autor wpadł na dość oryginalny pomysł. Historii o tych weteranach dawnych czasów jest naprawdę dużo. Większość ma zabawiać młodsze osoby, ale pojawiły się również takie produkcje jak Park Jurajski. W Mój pies jest dinozaurem temat jest całkiem inaczej ujęty i właśnie to przypadło mi do gustu. To wręcz szalona koncepcja, ale bez wątpienia rozwija wyobraźnię i pozwala oderwać się od codziennego schematu. Tym bardziej że jest to komiczny sposób, który nieraz wywoływał uśmiech na moich ustach i pozwolił na odpoczynek.

Fabuła opowieści bardzo wciąga. To jest jej największy plus. Mimo że to nie powieść na mój wiek, to i tak nie mogłam się oderwać. Tę ponad setkę stron przeczytałam naraz i byłam zawiedziona, że to już koniec. Język wydaje się bardzo prosty, ale pozwala również dzieciom na naukę nowych słów, dlatego jestem przekonana, że z taką samą pasją oddadzą się lekturze. W końcu to nie przymusowa książka do szkoły, tylko coś, co przyciągnie każde dziecko do czytania. Historia naprawdę jest ciekawa i w pewien sposób nieprzewidywalna. Jak już wcześniej wspomniałam, pojawia się komizm sytuacyjny sprawiający, że i dorosły, i szkrab nieraz się zaśmieją podczas tej opowieści. 

Niestety nie do końca przypadł mi do gustu główny bohater – Gucio. Jest to dla mnie papierowa postać, która poza podstawowymi cechami nie wykazuje żadnych innych. Brakuje mu pewnego typu polotu, co bardzo mnie irytowało. Po przeczytaniu Mój pies jest dinozaurem nie jestem w stanie powiedzieć o nim zbyt wiele. Natomiast jego siostra – Fisia – zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie, mimo że pojawiała się rzadko. Przez tych kilka epizodów ukazała wiele swoich cech. W opowiastce zawarto dużo barwnych charakterów, znacznie różniących się od siebie, dzięki czemu powieść jest ciekawsza.

Tematyka historii wydaje się pouczająca i wyjątkowo istotna dla dzieci. Dla mnie już nie odgrywała tak ważnej roli, ale pamiętam, jak kiedyś bardzo przejmowałam się sprawami tego typu i wzruszały mnie wszystkie takie opowiadania. Myślę, że rodzice również powinni być obecni przy czytaniu tej książki, ponieważ jest ona dla nich ostrzeżeniem. Oczywiście nie mówię tu o jakichś wielkich groźbach, ale można wyciągnąć z niej wiele przemyśleń dotyczących wychowania i przede wszystkim miłości.  

Tak samo jak w poprzednich częściach Zwariowanych rodzinek, zwróciłam uwagę na ilustracje. Są zabawne, przez co ubarwiają książkę i pozwalają na lepsze wyobrażenie sobie niektórych zdarzeń. Nie jest ich też za dużo, co stanowi bardzo pozytywny aspekt, ponieważ to ma być pewnego rodzaju powieść, a nie album z pięknymi obrazkami.

Przyznaję, że Mój pies jest dinozaurem to dobra książka, która bez wątpienia spodoba się dzieciom. Nie jest idealna, ale ma wiele dobrych stron i można z nią spędzić mile czas.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia