„Po prostu bądź”

Chyba nie potrafię pisać o książkach tak dobrych, że aż za dobrych. Na Po prostu bądź miałam chęć już odkąd pojawiła się w księgarniach, jednak wciąż coś nie pozwalało mi jej dorwać. Gdy już trafiła w moje ręce, przepadłam totalnie.

Tytuł: Po prostu bądź
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia

 

Jak już pisałam nieraz – najlepsze historie pisze życie. Książka Magdaleny Witkiewicz przybliża nam opowieść tak prawdopodobną, że wydaje się prawdziwa. Jest autentyczna aż do bólu. Może dlatego wywołuje tyle sprzecznych emocji, może dlatego tak trudno się pogodzić z niektórymi wydarzeniami z życia Pauliny.

Główna bohaterka jest skazana na egzystencję na wsi i pracę w gospodarstwie. Rodzice już dawno zaplanowali jej przyszłość u boku Adriana – chłopaka z sąsiedztwa. Paulina rzeczywiście coś do niego czuje, jednak to najzwyklejsza przyjacielska miłość, nie bajeczne uniesienia. Adrian również traktuje dziewczynę jak siostrę, opiekuje się nią, pomaga jej, jest na każde jej zawołanie i wspiera ją w trudnych momentach. To on namawia Paulinę, by zamiast życia na wsi wybrała studia w Gdańsku. Dziewczyna ma niepowtarzalny talent, który szkoda byłoby zmarnować. W tajemnicy przed rodzicami przygotowuje się do studiów i dostaje się na wymarzony kierunek. Rodzina się jej wypiera, nie ma zamiaru wspomóc jej ani finansowo, ani dobrym słowem. Na szczęście jest Adrian, który nigdy nie zawodzi.

(…) Najtrudniejsze to chyba być z kimś szczęśliwym do końca swych dni. Fajnie byłoby mieć mapę z zaznaczonym miejscem, gdzie leży szczęście. Człowiek musi się bardzo namęczyć, by je znaleźć na mapie życia. (…) W życiu nie ma GPS-a, który w momencie, gdy obierzemy niewłaściwą drogę, powie nam: „Zawróć, gdy to tylko możliwe”.

Paulina radzi sobie nadzwyczajnie dobrze, ludzie kupują jej portrety, wykładowcy ją chwalą… zwłaszcza jeden. Gdy na drodze studentki staje o kilka lat starszy Aleksander Dembski, jej życie zmienia się o 180 stopni. Z takiej relacji mogą wyniknąć różne rzeczy, ale kto by się spodziewał, że sprawy potoczą się tak szybko. Kto ośmieliłby się pomyśleć, że życie młodej dziewczyny rozkwitnie, by zaraz znów doprowadzić ją na skraj wytrzymałości? Bo gdy go zabrakło, został tylko sweter i pochłaniająca Paulinę pustka…

Zastanawiałam się, czy rzeczywiście książki Magdaleny Witkiewicz są warte szumu, jaki się wokół nich wytworzył. Nie było innego sposobu, jak tylko sprawdzić osobiście. Po prostu bądź zaczarowało mnie okładką (a jak wiecie, zwracam na to bardzo dużą uwagę) i tekstem na niej – miłość i pakt? Czy to odpowiednie połączenie? Jak się okazuje, wszystko jest możliwe, a autorka książki ma niesamowity talent do łączenia ze sobą sprzecznych emocji. Sielanka, idealne życie, cudowne plany na przyszłość… wszystko to na pierwszych stronach powieści wydaje się tak piękne, że aż niemożliwe. Można wtedy pomyśleć, że czytamy kolejną sztuczną historyjkę o miłości ni normalnej, ni zakazanej. Po prostu piękne uczucie; aż uśmiechałam się od ucha do ucha, czytając maile Pauliny i Aleksa, ich rozmowy o niedalekiej przyszłości. Myślałam wtedy, że chciałabym przeżyć coś takiego. Do czasu…

(…) Dlaczego ośmielił się pierwszy odejść. Tak po prostu zwiać z tego świata bez pożegnania i zostawić mnie samą! Przecież tak się nie robi komuś, kogo się kocha! Nie odchodzi się bez pożegnania!

Witkiewicz nie pozwoliła jednak długo trwać Paulinie w szczęściu. Wszystko rozgrywało się tak szybko, że aż wydawało się podejrzane. I rzeczywiście, jak to mówią: Chcesz rozśmieszyć Pana Boga, powiedz mu o swoich planach. Co dokładnie sprawiło, że wciągnęłam się w tę historię, jakbym ją przeżywała? Szczerze mówiąc, sama do końca nie wiem. Może to, że mamy do czynienia ze zwykłymi ludźmi, których pewnie spotykamy czasami w sklepie, mijamy na ulicy, ale nie zdajemy sobie sprawy, że takie właśnie jest ich życie, że właśnie takie emocje targają ich duszami. Kreacja bohaterów to nie arcydzieło, nie wydaje się też przesadzona ani niedopracowana. Jest w sam raz, po prostu zwykli ludzie jak ja, ty, nasi przyjaciele. Może też wiele prawdy znajduje się w stwierdzeniu, że Magdalena Witkiewicz przedstawiła ich życie, ich codzienność i uczucia tak dobrze, że nietrudno się utożsamić z bohaterami i stanąć na ich miejscu. Może… Jestem jednak pewna jednego: ta książka wywoła uśmiech na twojej twarzy nie raz i nie dwa, doprowadzi cię do płaczu jeszcze częściej, wywoła pewną ulgę, gdy już dotrzesz do zakończenia… chociaż polemizowałabym, czy to rzeczywiście koniec. Skoro mamy do czynienia z ludźmi z krwi i kości, historia musi toczyć się dalej. Dalej będą zapewne wzloty i upadki, jak to w życiu bywa… Czytałam ostatnio, że Magdalena Witkiewicz jest ekspertem od szczęśliwych zakończeń. Czy tak jest? Oceńcie sami.

Życie jest zbyt krótkie, by przejść przez nie samotnie… Proszę, po prostu bądź.

Myślałam wtedy, że chciałabym przeżyć coś takiego. Do momentu, gdy wszystko się pogmatwało. Teraz, kiedy już kilka dni temu skończyłam czytać Po prostu bądź, sama nie wiem, czy chciałabym doświadczyć tego typu miłości, takiego skomplikowanego uczucia. Mam w głowie wiele sprzecznych myśli na temat tej rzeczywiście pięknej historii. Wiem, że polecam tę książkę każdej kobiecie, która lubi podczas lektury czuć coś, czego jeszcze nie poczuła w życiu. Polecam osobom (nie lubię klasyfikować literatury, więc może jakiemuś mężczyźnie również przypadnie do gustu), które lubią przeżywać historie, nie tylko o nich czytać.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia