Prawdziwe święta

Czy choć raz pomyśleliście o świętach jako czasie trudnym, od którego ktoś mógłby chcieć uciec? Nie? Dlaczego? Dlatego że macie rodzinę, dach nad głową, podstawowe rzeczy potrzebne do życia i przede wszystkim… powód, dla którego święta obchodzicie. Dla większości z nas Boże Narodzenie jest czasem odpoczynku od ciągłego pędu, pracy, nauki i ogólnej zawieruchy, ale także czasem refleksji nad mijającym rokiem i postanowień na nadchodzący. Niektórzy nie mają nic z tego, co wymieniłam powyżej: ani rodziny, ani dachu nad głową, ani środków do życia, ani powodu do obchodzenia świąt. Nie wyczekują ich, ale najchętniej oznaczyliby je jako czas samotności, smutku i wszechogarniającej ciemności – nie tylko tej poza domem. 

Refleksja nad życiem odzywa się w nas jakby automatycznie. Siadamy w fotelu przy choince, włączamy światełka, śpiewamy kolędy, spędzamy czas z najbliższymi, odpoczywamy… To takie ważne, żeby mieć ludzi, którzy wytwarzają wokół nas aurę bezpieczeństwa, ciepła i miłości. Ale są tacy, którzy nie doświadczyli tych uczuć – żyją sami, bez celu, pozbawieni tego, co niemal wszyscy mają na wyciągnięcie ręki: możliwości. 

Dlatego takie istotne jest pozostawienie na stole wigilijnym pustego talerza dla samotnego „wędrowca”, który szuka wśród ludzi miejsca dla siebie, chciałby zaznać tych samych uczuć i emocji, które odżywają w nas, gdy po raz kolejny dzielimy się opłatkiem, zasiadamy do stołu przyozdobionego świątecznymi dekoracjami, na którym znajdują się tradycyjne potrawy – wciąż te same, a jednak za każdym razem inne.

Często nie doceniamy tego, co mamy, i trudno nam wyobrazić sobie, że są wśród nas ludzie, którzy nie mają nawet w połowie tego, co mamy my. Narzekamy na brak czegokolwiek, a tak naprawdę nie zaspokajają one naszych podstawowych potrzeb, ale są naszymi zachciankami, które za chwilę nam się znudzą. Nie zwracamy uwagi na małe rzeczy, bez których nic nie miałoby sensu. Potrzebujemy przepychu, mocnych wrażeń, serpentyn i neonów. Last Christmas, które po raz pierwszy słyszymy w radiu na początku listopada, niedługo po Święcie Zmarłych i Zaduszkach, wcale nie jest najważniejsze, bez niego święta i tak by się odbyły, ale czy możemy sobie wyobrazić święta bez opłatka? Choinka służy nam tylko do tego, aby włożyć pod nią najbardziej wyszukane prezenty, ale czy gdyby ich pod nią nie było, jej stawianie i ozdabianie straciłoby sens? Powtarzamy, że na stole wigilijnym powinno się znaleźć dwanaście potraw (najlepiej z różnymi dodatkami, bo bez niczego tak mdło smakują), ale czy nie wystarczyłoby nam kilka z nich?

Gdzie w tym wszystkim zwyczajny ludzki gest uścisku dłoni, pocałunku w policzek, delikatnego uśmiechu, dobrego słowa? Znikł gdzieś między jednym papierkiem po cukierku a kartonikiem z najnowszym modelem smartfona, który właśnie odpakowaliśmy i już musimy się nim nacieszyć. Na stołach nie gości już wrażliwość, serdeczność i zaduma, są one symbolem obfitości i artyzmu. 

Z rodziną spotykamy się wyłącznie wtedy, bo tak trzeba, bo przecież 25 i 26 grudnia to jedyne dwa dni w roku… A co z nami? Czy w te święta jesteśmy mniej zapatrzeni w siebie, zabiegani i skupieni na tym, żeby wszystko wyszło najlepiej i najpiękniej, jak się da, zamiast zrobić coś wspólnie, usiąść, pomyśleć, porozmawiać? Czy do znajomych nie możemy po prostu zadzwonić, tylko musimy napisać SMS – w dodatku najlepiej wysłać taki sam do wszystkich, z życzeniami skopiowanymi z pierwszej lepszej strony internetowej, żeby zaoszczędzić czas (bo przecież ZNOWU go nie mamy) i jednocześnie nie przemęczać się, wymyślając oryginalne życzenia płynące z głębi serca, takie, jakie chcemy złożyć danej osobie, jedyne w swoim rodzaju, prawdziwe? 

Choć żyjemy w XXI wieku, mamy znacznie mniej niż nasi przodkowie żyjący w trudnych latach po II wojnie światowej i w PRL-u. Brakuje nam wszystkiego, bo uważamy, że MUSIMY to mieć. Wcale tak nie jest. Brakuje nam tylko jednej rzeczy: prawdy. Gdybyśmy wszystko to, co robimy w święta (bo trzeba), robili z przekonania, że tego chcemy, świat stałby się piękniejszy, a my – jak co roku – zasiedlibyśmy po prostu w gronie rodzinnym przy stole, złożyli sobie najprostsze, ale prawdziwe, życzenia i spędzili ze sobą czas, bo mamy na to ochotę, a nie tylko dlatego, że tak wypada. 

Nie uciekajmy od życia, bo kiedyś ono ucieknie od nas. Pomyślmy czasami o ludziach, którzy nie mają tego, co mamy my, żyją w samotności, bez dachu nad głową i bez jakiegokolwiek życiowego celu, ale żyją, bo wciąż są przekonani, że CHCĄ żyć mimo wszystko, nie dla pięknie świecących się ozdóbek i osłodzonych toną cukru deserów.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia