What a Wonderful World

Niemal każdy naród ma swój klasyk pokazywany co roku w telewizji w okresie świąt Bożego Narodzenia. W Polsce Kevin sam w domu wiecznie wymierza sprawiedliwość włamywaczom, a w Stanach Zjednoczonych George Bailey odkrywa sens istnienia w nieśmiertelnym Tym wspaniałym życiu.

Niestety, z wielkim trudem przychodzi mi wyobrażenie sobie Polaków tłumnie zasiadających przed telewizorami, żeby obejrzeć film z 1946 r. Ten w reżyserii Franka Capry kilka dni temu świętował 70-lecie premiery, ale wielką popularność i miano świątecznego klasyka zyskał dopiero w latach 70. Być może ten pierwszy powojenny film zarówno Capry, jak i grającego główną rolę Jamesa Stewarta, zbyt słabo wpisywał się w hurraoptymistyczny ton dominujący w USA po II wojnie światowej.

To wspaniałe życie

George Bailey wraz ze swoim wujem prowadzi budowlaną kasę oszczędnościową w Bedford Falls. Poświęca się lokalnej społeczności, pomagając mieszkańcom w uzyskaniu mieszkania. Niestety w wyniku przypadkowego wydarzenia los Baileya wisi na włosku. W Wigilię mężczyzna załamuje się i postanawia popełnić samobójstwo. Z pomocą przychodzi mu anioł stróż, który postanawia odwieść go od odebrania sobie życia.

Fabuła przywodzi na myśl odwróconą Opowieść wigilijną Charlesa Dickensa. W Tym wspaniałym życiu istota z zaświatów w długiej retrospekcji ukazuje życie Baileya oraz alternatywną teraźniejszość, w której bohater nigdy by się nie narodził. Popkultura osadziła ten film w bardzo mocno idealizowanym, szczególnie w kulturze amerykańskiej, świątecznym kontekście. Z łatwością można odczytywać obraz Capry (w czym pomaga sentymentalna końcówka) jako naiwną opowiastkę nakręconą ku pokrzepieniu serc. Rzeczywiście, to prosty, nakręcony w klasycznym, hollywoodzkim stylu film. Ale jednocześnie wielowymiarowa historia, która po latach obrosła w wiele ciekawych interpretacji.

To wspaniałe życie

Losy Baileya (w jego roli świetny James Stewart, który obdarza bohatera charyzmą) ilustrują odwieczny konflikt między szczęściem jednostki a szczęściem społeczeństwa. Poznajemy George’a jako zapalonego entuzjastę, który przed trzydziestką zamierza zarobić milion i zwiedzić cały świat. Życie szybko weryfikuje jego plany, sam Bailey powoli rezygnuje z kolejnych marzeń, poświęcając się rzetelnej pracy dla dobra społeczeństwa. Ale czy to sprawia, że jest szczęśliwy? To wspaniałe życie to wbrew pozorom film bardziej gorzki niż słodki. W końcu, jeśli odjąć humor, stanowi opowieść o straconych młodzieńczych marzeniach i rozczarowaniu własnym życiem.

Capra zbiorowym bohaterem czyni mieszkańców sennego Bedford Falls. Na długo przed Davidem Lynchem i jego genialnym Blue Velvet odsłania drugą twarz mieszkańców małego amerykańskiego miasteczka kryjących się za nieskazitelnie białymi płotami, których Bailey (także dosłownie) nie potrafi początkowo otworzyć. Inteligentni i zdroworozsądkowi ludzie w krótkim czasie mogą przerodzić się w trudny do powstrzymania, bezrefleksyjny tłum. Potrafią też okazać niebywałą solidarność, którą reżyser prezentuje w wyidealizowanym zakończeniu – ujmującej fantazji o tym, jak powinien wyglądać świat.

To wspaniałe życie

Capra nie unika zła i brzydoty – o dziwo, ostatecznie nie kara też głównego czarnego charakteru – nieco groteskowego Pottera, kapitalisty kierującego się wyłącznie chęcią zysku. W gruncie rzeczy nic się w życiu głównego bohatera nie zmienia. Oprócz jego stanu umysłu i uświadomienia sobie wartości prostych, ale najważniejszych w życiu człowieka wartości. Jak pokazuje film, życie człowieka to pasmo większych nieszczęść i mniejszych sukcesów, więc w końcu tylko to nam pozostało…

Choć, jak wspomniałam, film utrzymany jest w tradycyjnym stylu charakterystycznym dla złotego okresu kina hollywoodzkiego, nie brak w nim pewnym subtelnych formalnych zwrotów. Pojawiający się motyw kraty symbolizuje oczywiście uwięzienie bohaterów. Kiedy widzimy ich w sytuacji zagrożenia, jego wymowa staje się jasna. Ale Capra używa także kraty łóżka w scenie, w której żona George’a wyjawia mu, że jest w ciąży… Dzięki temu nadaje teoretycznie szczęśliwej sytuacji ambiwalentnego wydźwięku. Reżyser mistrzowsko komponuje ujęcia, umieszczając w scenografii także to, co okaże się ważne dopiero w dalszych częściach filmu. Bawi się napisami i delikatnymi, ale znaczącymi zmianami otoczenia.

To wspaniałe życie


To wspaniałe życie
to rzadki obecnie przypadek kina niosącego za sobą prawdziwe wartości. Przebija z niego obecna w twórczości Franka Capry wiara w pojedynczą jednostką, która swoim postępowaniem może wpłynąć na losy całej społeczności. Głęboko humanistyczne przesłanie wyrażające ufność w możliwość dotarcia do drugiego człowieka może wydawać się iluzoryczne, ale warto w tę iluzję uwierzyć. To idealna propozycja dla tych, którzy w napływie świątecznego kiczu chcą sięgnąć po film mądry, ciepły i inspirujący.

Plakat Adama Juresko

Plakat Adama Juresko

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia