Wojna nie jest kobietą

Były młode, bardzo młode. Niewiele wiedziały o życiu, miłości, przyjaźni, a już zupełnie nic o wojnie. Ich młodość, niewinny czas buntu i pierwszych doświadczeń, przypadła na najgorszy z możliwych okresów, na porę walki o wolność. Nie miały możliwości wyboru, nikt nie pytał, czy dziś chcą już być dorosłe? Czy zgadzają się zamienić lalki na bandaże, a marzenia o ukochanym na partyzantów do opatrzenia? Jak sobie z tym poradziły? Ile je to kosztowało? Oto książka, której przekaz jest prosty, a zarazem przejmujący: wojna nie ma w sobie nic z kobiety!

 
 
Tytuł: Dziewczyny wyklęte
 Autor: Szymon Nowak
 Wydawnictwo: Fronda

 
To nie typowa książka historyczna! Nie ma tu suchych faktów, szczególnej troski o istotne dla biografii elementy. Na podstawie tej pozycji nie napiszesz pracy magisterskiej ani nawet egzaminu w liceum. Zyskasz dzięki niej coś o wiele bardziej wartościowego! Jej przeczytanie pomoże ci zrozumieć, a przede wszystkim poczuć historię, spojrzeć na wojnę zupełnie innymi oczami niewinnych. Dziewczyny wyklęte to w zasadzie zbiór opowiadań. Zastosowano tu dość nietypową, jak na książkę historyczną, narrację trzecioosobową. Każdy rozdział to osobna opowieść jednej z szesnastu bohaterek. Schemat wprowadzenia do historii jest mniej więcej taki sam. Najpierw autor zachęca nas interesującym lub kluczowym momentem, potem cofa się w czasie, by przedstawić biografię, a później ponownie rusza akcję do przodu. Razem mamy aż szesnaście historii. Z jednej strony poznajemy bardzo dużo opowieści, z drugiej akcja jest przerywana, często wracamy do początku, a to nie sprzyja płynności czytania. Historie same w sobie są bardzo porywające, gdy jednak przeczytałam jedną, nie czułam już nieodpartej potrzeby, by natychmiast zabierać się za następną. Co innego, kiedy już zabrałam się za czytanie. Wtedy do końca rozdziału nie było mowy o tym, by odłożyć książkę.

Każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, że wojna nie jest tylko zbiorem wystrzałów, bitw czy nalotów. Że antykomunistyczne podziemie nie było tylko zabawą w podchody ani nawet oczywistą decyzją. W tych wydarzeniach uczestniczyli ludzie z krwi i kości, dziewczyny, które kochały, troszczyły się i trwały w przerażeniu. Opowiedzenie historii z ich perspektyw przenosi akcent na pomijane zazwyczaj detale, szczegóły dodające emocji suchym faktom. Wszystko to sprawia, że książka jest niesamowicie poruszająca, a wręcz wstrząsająca. Z jednej strony permanentne zagrożenie życia, z drugiej cud poczęcia, wymarzony ślub, a zaraz walka i krew. O tym po prostu nie można czytać bez emocji.

Sześciu ubeków systematycznie biło Kulę pałkami i kolbami karabinów. Nie mógł się nawet zasłonić, ponieważ wcześniej skuto mu ręce z tyłu tułowia. Stał bezbronny, bosy i półnagi na śniegu, a uderzenia spadały na jego głowę i całe ciało. Krew bryzgała na wszystkie strony, a białe kalesony robiły się od niej coraz czerwieńsze. Czerwony był też śnieg pod jego stopami. Tak sponiewieranego wrzucili do samochodu i wywieźli w nieznane. Rankiem rodzina zbierała zakrzepłą i zamarzniętą krew Aleksandra ze śniegu do słoika, jak jakąś relikwię.
 

Styl, jakim napisano książkę, jest bardzo prosty, beletrystyczny. Dominują w nim silne emocje i nieskomplikowane słownictwo. Jednocześnie, pomimo opisywania wielu okrucieństw, nie znajdziemy tu wulgaryzmów czy niestosowności. Dlatego ta książka nadaje się jak najbardziej na lekturę nastoletniego czytelnika. Zaznajomi go z zagadnieniem, a jednocześnie nie zniechęci podręcznikową terminologią.

Już po kilku rozdziałach zdałam sobie sprawę z tego, że akcje osadzane są z reguły w podobnych kręgach. Dzięki temu zabiegowi mamy możliwość poznania niektórych wydarzeń z więcej niż jednego punktu widzenia. Co więcej, niesamowicie zafascynował mnie fakt, że postacie, które w jednych historiach są jedynie tłem, w innych wyrastają do głównych bohaterów. Dzięki temu poznajemy ich lepiej, ale też zżywamy się z nimi. I to jest swojego rodzaju pułapka. Opisane wydarzenia miały miejsce; te wszystkie okrucieństwa, krzywdy – nie sposób o nich myśleć tak lekko jak w przypadku fikcji. Opowiedziane historie odciskają swoje piętno na czytelniku, stając się pewnego rodzaju nauką wrażliwości.

Można się zastanawiać ile w tym beletrystycznym wydaniu jest prawdy historycznej. Przecież autor nie towarzyszył swoim bohaterkom, nie siedział im w głowach i nie przysłuchiwał się rozmowom. Oczywiście, że nie! Za to poparł swoją książkę dużą liczbą materiałów źródłowych, których wykaz można znaleźć na końcu. Oczywiście należy się liczyć z fragmentami wymyślonymi przez autora. Ale to jest konsekwencja przyjętej konwencji. Dzięki niej książka wydaje się łatwa w odbiorze. Odczucie autentyzmu dodatkowo wzmacniają liczne fotografie czy dokumenty.

Duża część historii w narracji dochodzi do czasów współczesnych. Stanowi to ładne podsumowanie tych opowieści. Możemy wtedy odetchnąć, pomyśleć „udało się”. Część jednak kończy się w sposób gwałtowny i nagły. Dla tych wszystkich, które nie są w stanie wspomnieć tych wydarzeń, ale też dla tych, które tyle czasu nie były słuchane, warto o tym pamiętać i o tym pisać.

Podsumowując Dziewczyny wyklęte, myślę przede wszystkim o tym, że jest to potrzebna książka. Dla młodych, dla bardziej dojrzałych, dla każdego. Na myśl przychodzą mi wszystkie te fakty, o których dowiedziałam się podczas jej lektury i jestem pewna, że było warto. Tak podaną historię lubię!

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia