Ze wszystkich sił

0
186

Miłość od pierwszego wejrzenia, przeznaczenie, los, czyli jednym słowem… siła wyższa. Od takiego uczucia nie sposób się uwolnić, a raz porzucone – wraca niczym bumerang. Tylko że za drugim razem już nic nie jest takie proste jak wcześniej. Krzywdy zostały wyrządzone, nie da się ich cofnąć, można jedynie wyrządzić nowe. Czy prawdziwa miłość to coś, o co należy walczyć… za wszelką cenę?

Tytuł: Żyj szybko, kochaj głęboko
Autor: Samantha Young
Wydawnictwo: Burda Książki

Charley myślała, że ma wszystko. Kochała i była kochana. Ponad wszystko, na zabój, na zawsze. Była pewna, że to ten jeden, że ich miłość jest w stanie pokonać wszystkie problemy. A jednak… któregoś dnia Jake ją porzuca. Kilka lat później dziewczyna wciąż dźwiga za sobą ciężar utraconej miłości. Wyjeżdża na zagraniczne studia, ma zamiar zacząć tam nowe życie. Wśród ludzi, którzy nie wiedzą, co się stało. Plan Charley jest prawie idealny. Prawie! Bo już na pierwszej imprezie wpada na… Jake’a! Czy może być gorzej? Jak najbardziej. Nie dość, że chłopak ma nową dziewczynę, to jeszcze chce się z Charley… przyjaźnić! Czy taka relacja w ogóle jest możliwa? I komu ostatecznie pęknie serce?

Zakochałam się literaturze Young Adult. Wszystko było takie świeże, nowe. Ścieżki wciąż nieprzetarte, a schematy mało oklepane. Przychodzi jednak taki moment, kiedy sięgając po kolejną książkę, boję się, że znajdę w niej dokładnie ten model historii. Żyj szybko, kochaj głęboko realizuje większość założeń Young Adult: są młodzi dorośli z problemami, jest tajemnica z przeszłości, pojawia się też miłość i namiętność.

Narracja prowadzona jest prawie wyłącznie z perspektywy Charley. Dziewczyna jednak dawkuje nam istotne informacje. Rozdziały z teraźniejszości przeplatane są fragmentami z przeszłości i właśnie w ten sposób dowiadujemy się, co tak naprawdę się stało. Zabieg ten w założeniu miał budować napięcie i wciąż rozbudzać naszą ciekawość. Udało się to… tylko częściowo. Według mnie za dużo było wydarzeń i sytuacji, które ani o trochę nie zbliżały nas do wyjaśnienia tajemnicy. Stanowiły zwykły opis różnych towarzyskich spotkań, bez wybuchów emocji, bez polotu. Tylko część z nich miała istotny wpływ na główny wątek.

Nie polubiłam głównej bohaterki. Nie była ani miła, ani antypatyczna. Była nijaka, wiecznie rozemocjonowana, za rzadko myśląca logicznie. Również Jake miewał problemy z konstruowaniem myśli. I dzięki temu mamy kolejny schemat, czyli parę, która ma problemy, ponieważ nie potrafi ze sobą normalnie porozmawiać.

Świetni są za to bohaterowie drugoplanowi. Charyzmatyczni, zabawni, „z jajami”. Ciekawie ubarwiają całą historię swoimi niebanalnymi charakterami i dowcipnymi dialogami. Momentami bardziej interesowała mnie miłość dziejąca się w tle głównej opowieści – była mniej szablonowa od tej pierwszoplanowej, a przez to ciekawsza.

Bardzo podoba mi się również okładka. Jest „lekka”, młodzieżowa, romantyczna i nowoczesna zarazem. Idealnie oddaje charakter samej powieści i zwiększa szanse, że sięgnie po nią właśnie ten, do kogo powieść jest kierowana.

Żyj szybko, kochaj głęboko to Young Adult jak każde inne. Dobre, ale nie przełomowe. Dość typowe, dość schematyczne. Czerpie pełnymi garściami z podobnych tytułów, dlatego przypadnie do gustu miłośnikom gatunku lub osobom, które dopiero zaczynają swoją czytelniczą przygodę z tym nurtem. Bo nie tylko pierwszej miłości się nie zapomina, pierwszego Young Adult również.

burda

ZOSTAW ODPOWIEDŹ