Czas zawalczyć o marzenia

0
247

Pelerynka niewidka, tajemnicza maska czy zaczarowane pantofelki. Od dziecka słyszymy historie o magicznych częściach stroju, za pomocą których można spełnić wszystkie swoje marzenia. Ale czy korzystanie z nich to uśmiech losu czy może oszustwo? Czy udawanie kogoś innego to zwykłe kłamstwo, czy jednak poszukiwanie własnej tożsamości?

TytułByć jak Audrey Hepburn
Autor: Mitchell Kriegman

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Bestsellery

Lisbeth jest miłośniczką Audrey Hepburn. Zna każde jej słowo, gest czy mimikę. Filmy z jej udziałem traktuje jak lek na całe zło. Kiedy więc okazuje się, że jej przyjaciółka ma w pracy dostęp do pierwotnej wersji legendarnej sukienki od Givenchy’ego, którą miała na sobie Audrey Hepburn w filmie Śniadanie u Tiffany’ego, nie wierzy we własne szczęście. Przekonuje koleżankę, by ta dała jej przymierzyć ten wart niebotycznej kwoty strój – i… ta decyzja zmienia wszystko. Z nieśmiałej, nieznającej swojej wartości myszki Lisbeth zamienia się w elegancką celebrytkę. Nowojorska śmietanka towarzyska jest nią zachwycona, a dziewczyna z dnia na dzień staje się coraz popularniejsza. Jednak jak długo uda jej się zachować pozory? I co się stanie, kiedy prawda wyjdzie na jaw? A może Lisbeth wcale nie udaje… tylko wreszcie jest sobą?

Być jak Audrey Hepburn to niesamowita, pełna zwrotów akcji historia o pogoni za własnymi marzeniami. Na początku trudno mi było przekonać się do powieści. Miałam wrażenie, że autorka dostarcza mi za dużo biografii i niepotrzebnych nawiązań. Całe szczęście – szybko okazało się, że byłam w błędzie, a wszystkie informacje okazały się niezbędne podczas zakończenia.

Nie sposób nie polubić głównej bohaterki. Jest miła, sympatyczna, a przede wszystkim… nijaka. Chce spełnić oczekiwania wszystkich dookoła kosztem własnych pragnień. Ręka do góry, kto nigdy nie poczuł się w ten sposób! I właśnie dlatego Lisbeth już od początku wzbudziła we mnie pozytywne uczucia. Bo była bardzo autentyczna.

Jednak nie wszyscy bohaterowie zyskali moje uznanie. Chociaż jak zwykle za serce złapała mnie kreacja babci, zdecydowanie nie przypadło mi do gustu rodzeństwo. Ich postacie sprawiały wrażenie problemów „na siłę”. Również nie przekonał mnie główny wątek miłosny. Chociaż motyw ten nie pojawiał się zbyt często, ostatecznie nie potrafiłam zrozumieć decyzji bohaterki.

Z kolei świetnym wątkiem było zagadnienie kariery zawodowej przyjaciółki. Tego tematu wciąż mi było mało i chętnie dowiedziałabym się więcej technicznych szczegółów. Wiarygodnie oddano również klimat życia na świeczniku oraz ceny sławy. Możliwość obserwowania, jak naprawdę wygląda życie sławnych osób, było nie tylko interesujące, lecz także bardzo ciekawe.

Być jak Audrey Hepburn to historia pełna zwrotów akcji i zmian biegu wydarzeń. Bohaterka nie płynie z prądem, ale sama decyduje o swoim losie. Jedna sukienka zmienia jej życie o sto osiemdziesiąt stopni. I chociaż jest to zabieg idealny do powieści, może być też inspiracją dla czytelniczek. Nie wszystko należy traktować dosłownie i poważnie. Lisbeth jest niczym Kopciuszek – odmieniona dzięki „magii”. Jej osobowość i przemiana mają zaciekawić, ale też skłonić do przemyśleń. Bo chociaż jest to powieść lekka, wręcz młodzieżowa, nie unika trudnych tematów. Autorka nie próbuje na siłę wycisnąć nam łez, jednak nie sposób uniknąć chwili refleksji. I to jest chyba największy plus tej książki, która nie tylko porywa do swojego świata, ale też pozostawia po sobie przesłanie. Jakie? Takie, że warto gonić za swoimi marzeniami. Czasem nawet za wszelką cenę!

tania_ksiazka_kod_rabatowy_logo_kupon

ZOSTAW ODPOWIEDŹ