Masz wiadomość

0
170

Miłość bywa różna: raz słodka, raz gorzka. Czasem pikantna niczym papryczki chili, a innym razem harmonijna niczym najlepiej przyrządzone danie. Za każdym razem jest jednak nieprzewidywalna i nie sposób jej się oprzeć. To jak, skusisz się? Chyba nie masz wyjścia.

Tytuł: P.S. I like you
Autor: Kasie West
Wydawnictwo: Feeria Young

Nie przepadam za literaturą dla młodzieży. Wszystkie szkolne miłości i zwroty akcji związane z zajęciami… niesamowicie mnie nudzą. Wydają mi się trywialne i przewidywalne. A jednak raz na jakiś czas daję szansę i takim powieściom. Chłopak z sąsiedztwa przekonał mnie, że książka młodzieżowa może być ciekawa. Dlatego kiedy jego autorka, Kasie West, napisała kolejną powieść, sięgnęłam po nią bez wahania. Czy i tym razem historia przypadła mi do gustu?

Lily jest dziwaczką. Lubi inne rzeczy niż reszta szkoły, zakłada nietypowe ubrania i słucha muzyki, o której nikt inny nie ma pojęcia. Zazwyczaj „niewidzialna”, raz na jakiś czas pada ofiarą złośliwych docinków i dowcipów. Jedyne, o czym marzy, to pisanie muzyki. Słowa piosenek wciąż wirują w jej głowie, aż pewnego dnia… trafiają na szkolną ławkę. Na następnych zajęciach ze zdziwieniem odkrywa, że ktoś dopisał dalsze słowa… Ta wymiana słów szybko przemienia się w romantyczną, ale zupełnie anonimową wymianę liścików. Kto jest tajemniczym rozmówcą? I czy Lily naprawdę chce go poznać?

Kasie West jest chyba specjalistką od outsiderów. I tym razem naszą bohaterką jest dziewczyna, której nikt nie rozumie. Ma niewielu znajomych, za to sporę rodzinę. Z pewnością polubiłaby się z główną bohaterką Chłopaka z sąsiedztwa. Wszystko, co podobało mi się w poprzedniej książce, pojawiło się również w tej. Bo mimo że nic z fabuły czy zwrotów akcji się nie powtarza, bez zmian pozostał lekki, za to wciągający styl autorki.

Przede wszystkim niezmiennie podoba mi się to, że chociaż historia toczy się wokół miłości, to uczucie nie jest jej najważniejszym tematem. Lily nie unika chłopaków, spotyka się z nimi i rumieni jak każda normalna nastolatka, nie jest to jednak młodzieżowy harlequin. Akcja rozgrywa się na wielu poziomach, bo poza życiem szkolnym nastolatka ma jeszcze zupełnie zwariowaną sytuację rodzinną.

Świetne jest również to, że wiele spraw nie jest takich, jakie wydają się na pierwszy rzut oka. I nie chodzi tylko o wątek główny, który można przewidzieć jakoś w połowie fabuły. Kwestie poboczne i sytuacje drugoplanowe także mogą nas ciekawie zaskoczyć.

Bardzo pozytywnie wykreowani są też bohaterowie. Nie zawsze budzą sympatię, ale za każdym razem są to charaktery, które w jakiś sposób nadają historii tempa. I to na tyle, że naprawdę trudno oderwać się od czytania.

Najlepsze jest jednak to, że historia toczy się jeszcze długo po wyjaśnieniu głównej tajemnicy. Dzięki temu nie pozostajemy z żadną niewiadomą. Wszystkie wątki, poruszone problemy czy historie są omówione i zamknięte. Jest to opowieść tak kompletna, że nawet myśl o kontynuacji wydaje się nie na miejscu.

Na samym początku sądziłam, że tytuł to czysty zabieg marketingowy mający nawiązać do znanej i kasowej powieści. Po przeczytaniu książki nie przeczę, że reklama być może jest dźwignią handlu, jednak słowa tytułujące powieść wypływają wprost z fabuły. Nie tylko jej fragmentu, ale całości, z ogólnego pomysłu na tę książkę. I świetnie oddają jej przesłanie.

W narracji Kasie West cenię sobie również przyjemny klimat. Tak jak zauważyłam na początku, jest to historia dla nastolatek, ale nie tylko… Wprowadza przyjemną atmosferę, wciąga i intryguje. Już dawno tak nie kibicowałam głównej bohaterce. W pewnym momencie napięcie stało się tak namacalne, że z trudem uzmysławiałam sobie, że to tylko książka. Nie życie. A już tym bardziej – nie moje życie. P.S. I like you jest przyjemnie relaksujące i słodko odurzające. Lekko pikantne, a przede wszystkim nieprzewidywalne. I wiecie co? Lubię to!

feeria

ZOSTAW ODPOWIEDŹ