Przyjacielu, po prostu bądź!

Jakiś czas temu usłyszałam dość mocne słowa od dość… dziwnej osoby. Dlaczego dziwnej? Otóż, dziewczyna uważała, że nie rozumiem, co to znaczy przyjaźń, tymczasem sama zmieniała jej pojęcie co kilka miesięcy: raz uważała, że przyjaciółmi jest rodzina, raz, że przyjaciół w ogóle nie ma, jeszcze kiedy indziej – że przyjaźnią jest dla niej kopanie w tyłek. Ambitnie, przyznacie. 

Szybko przekonałam się, że to żadna przyjaciółka – ba! nawet na znajomą się nie nadaje – tylko zwykły wampir emocjonalny. Czułam się przy niej tak, jakby ktoś wypruł z mojego organizmu wszystkie receptory i zostawił mnie na pastwę losu ze łzami, trzęsącymi się dłońmi i bijącym na alarm sercem. Nie polecam. 

Na wszelki wypadek postanowiłam jednak porozmawiać z drugą przyjaciółką – tym razem pewną, uff – i dowiedzieć się, co też jest ze mną nie tak. Rzuciłam też toksyczną znajomością o ścianę. Okazało się, że łzy nie mają potrzeby wylewać się z moich oczu, dłonie doskonale czują się w stanie spoczynku, a serce – bije, ale nie wyrywa mi się z klatki piersiowej. Jaka ulga. Pozbyłam się wampira, zrobiłam kontrolne badania emocjonalne (oczywiście nie lekarskie!) i… sprawdziłam w słowniku znaczenie słowa przyjaźń. 

Gdy przeczytałam: „bliskie, serdeczne stosunki z kimś oparte na wzajemnej życzliwości i zaufaniu; też: życzliwość, serdeczność okazywana komuś”, poczułam się, jakbym zdała egzamin z życia na 100%. Naprawdę. Kopanie w tyłek to ja rozumiem, ale po co kogoś tak kopać codziennie po dziesięć razy dziennie? Może warto czasami porozmawiać ot tak, dla samego faktu rozmowy z przyjacielem, a nie burzyć się i w dodatku nie przyjmować do wiadomości krytyki. Byłoby świetnie, gdyby ludzie postarali się chociaż od święta przegonić czarne chmury egoizmu i spojrzeć na drugiego człowieka z empatią, wspomnianą życzliwością i serdecznością. Niestety, mało dziś takich osób, a sytuacja, która spotkała nie tak dawno mnie, z pewnością przydarzyła się jeszcze milionowi innych, równie wrażliwych. 

Czymże zatem jest przyjaźń według mnie? Relacją, której nic nie może zniszczyć; nicią, której nic nie może przerwać; dobrym słowem, nieśmiałym gestem, delikatnym uśmiechem, odrobiną dobrej rady i wsparcia, ale też – w zależności od potrzeb, podkreślam – kopnięciem w tyłek, gdy zaczyna nam uderzać do głowy sodówa. 

Da się? Oczywiście, że się da. Po co niszczyć kogoś, wmawiać mu coś, czego samemu nie jest się pewnym, i jeszcze negować każde jego słowo? No po co? Czy nie można w zamian chwycić za telefon i zadzwonić albo umówić się na kawę i spokojnie porozmawiać o tym, co nas dręczy, boli, słowem: co nam na sercu leży, a w duszy gra? 

Jestem pewna, że wielu przyzna mi rację, co więcej – podzieli się własną „wampiryczną” historią i będziemy mogli podać sobie dłonie, zapewniając, że może i coś z nami jest nie tak, w końcu tylko wariaci są coś warci, ale zdecydowanie więcej nie tak jest z tymi wysysającymi z nas energię i trującymi nasze emocje pseudoprzyjaciółmi, których właściwie można by wrzucić do jednego worka i wyrzucić z myśli raz na zawsze. Nowy rok jest doskonałą okazją do zrobienia „inwentury” siebie i tego, co nas otacza. 

Pozdrawiam skażone wszechogarniającą idealnością wampiry emocjonalne. Łączę się z wami w bólu i nadziei! 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia