Kunszt i mistrzostwo?

Parę lat temu od swojego dobrego kolegi pożyczyłem Esktensę autorstwa Jacka Dukaja. To była moja pierwsza styczność z książkami fantastycznonaukowymi tego rodzaju. Ale co mam na myśli, mówiąc tego rodzaju? Mówię tu o tym, jak trudne są to dzieła, do jakich przemyśleń nakłaniają i co sobą ukazują oraz reprezentują. Po przeczytaniu Ekstensy czułem ogromny niedosyt tej zagadkowej aury, która podczas czytania była wręcz przytłaczająca. Teraz udało mi się przeczytać tom opowiadań Ursuli K. LeGuin Rybak znad Morza Wewnętrznego. Oczekiwałem takiej samej aury i tych samych rozmyślań. I nie zawiodłem się.

Tytuł: Rybak znad Morza Wewnętrznego
Autor: Ursula K. LeGuin
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Próba opisu fabuły zbioru jako całości jest niemożliwa, a opis każdej historii mija się z celem pisania recenzji. Zamiast tego powiem, że każda z tych historii jest osobną książką, a zarazem wszystkie je razem coś łączy. Tematyka opowiadań jest różna, ale po każdej z nich pojawiają się refleksje, przemyślenia i pytania, na które odpowiedź kryje się gdzieś między wierszami. Wtedy czytamy jeszcze raz i później znów. Podczas kolejnego odkrywania tych samych słów przychodzą inne myśli, przychodzą odpowiedzi i następne pytania. Zbiór składa się z 41 powieści – najkrótsze mają kilka stron, a najdłuższe mogłoby być osobną książką. Zdumiewające jest to, jak autorka swobodnie odnajduje się w najróżniejszej tematyce, poczynając od średniowiecznego królestwa, a kończąc na opowiadaniu o działaniu narkotyków lub podróżach międzygwiezdnych. Forma, w jakiej utrzymana jest książka w postaci krótkich opowiadań, wymaga od nas częstego domyślania się, zastanowienia nad tym, jakie wydarzenia doprowadziły do obecnego stanu psychicznego bohatera albo do obecnego stanu świata, na którym rozgrywa się historia – i właśnie to jest piękne w tej książce; to, ile miejsca zostawia ona czytelnikowi na dopowiedzenia, ile wnioskuje on sam, a co za tym idzie – każdy postrzega opowieści na swój sposób. Poznamy tu także szereg bohaterów, z których żaden nie jest taki sam – o jednych wiemy wiele, o innych nie wiemy prawie nic. I tutaj właśnie radzimy się swoich przypuszczeń oraz snujemy domysły na podstawie wydarzeń.

To było coś, czego człowiek tak długo szukał i niegdyś nie znajdował, nigdy nie mógł
znaleźć na Ziemi: racjonalne szczęście. Tam na dole mieli tylko życie, swobodę i
pogoń. Teraz zostali pozbawieni nawet tego. Przez pył umierającego świata ścigało
ich Czterech Jeźdźców. I znowu przyszło mu na myśl to dziwne słowo: oszczędzeni.
Zostaliśmy oszczędzeni.

Twórczyni w swoich opowiadaniach bardzo barwie opisuje świat przedstawiony: pojawiają się liczne, ciekawe opisy, jednak mimo wielości nie są przytłaczające i dzięki nim wyobrażenie miejsca akcji te krótkie formy nie jest trudne. Styl pisania autorki ukazuje jej niezwykły kunszt. Konstrukcja zdań, opisowość – wszystko to zachwyca i jeszcze bardziej wzmacnia aurę każdego opowiadania. Czasami utrudnieniem w zrozumieniu opowiadania może być często wyszukane słownictwo autorki, może okazać się konieczna porada słownika albo profesora na wydziale fizyki, jednak brak tego typu słów sporo odebrałby dziełu, które nie bez przyczyny należy do gatunku fantastycznonaukowego, z naciskiem na tę naukową część.

Możecie się jednak zastanawiać, dlaczego rolnik z planety O składa wam raport, jakby
był mobilem Ekumeny. Wyjaśni to moje opowiadanie. Nie wyjaśnia jednak samego siebie
Opowiadanie to nasza jedyna łódź, którą możemy żeglować po rzece czasu, lecz na
wielkich bystrzynach i wśród płytkich meandrów żadna łódź nie jest bezpieczna.

Komu mogę polecić Rybaka? Jak wszystkie dzieła Ursuli K. LeGuin, jest to książka naprawdę trudna i ambitna, wymagająca pełnego skupienia i dociekliwości. Można porównać ją do olbrzymiej góry słodkości. Czyta się ją powoli, oszczędnie, nie całą naraz, ponieważ dłuższe posiedzenia potrafią naprawdę zmęczyć. Z drugiej jednak strony można porównać ją do ulubionej muzyki – ze względu na to, że powtarzanie każdego opowiadania sprawia jeszcze większą przyjemność i pozwala wyciągnąć jeszcze więcej. Na pewno nie jest to książka dla wszystkich i nie stara się nią być. Niemniej jednak, jeśli czujesz, że jej sprostasz, to nie doznasz zawodu. Przeżyjesz wspaniałe przygody, które na długo pozostaną w twojej pamięci, a wraz z nimi setki pytań i godziny rozważań.

Złe czasy nie będą trwać wiecznie. Każdy czas dobiega końca. Dawno temu umarłam jako
Bóg. Długo żyłam jako zwykła kobieta. Co roku widzę, jak słońce zawraca z południa
nad wielką Kanaghadwą. I choć Bóg nie tańczy już na migotliwym bruku, ponad
ramieniem mej śmierci oglądam urodziny świata.

161076_proszynski-logo_600

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia