Sama się prosiła…

0
146

Sięgając po tę książkę, myślałam, że będzie to dramatyczna historia skromnej, prostej dziewczyny, brutalnie wykorzystanej przez mężczyznę. Jednak powieść ta zaskoczyła mnie i wzbudziła mieszane uczucia. Przekonajcie się dlaczego.

Tytuł: Sama się prosiła
Autor: Louise O’Neill
Wydawnictwo: Feeria Young 

Emma O’Donovan jest pewną siebie, trochę zarozumiałą dziewczyną, uwielbiającą być w centrum zainteresowania. Rozkoszuje się myślą, że jakiś chłopak patrzy na nią z pożądaniem i że koleżanki spoglądają w jej stronę z zazdrością. Pragnie pokazać wszystkim, że jest piękna, szalona, kocha dreszczyk emocji, której nikt nie może się oprzeć i która zawsze musi postawić na swoim. Pewnego dnia, po imprezie, zostaje znaleziona przez rodziców pod drzwiami domu. Jest nieprzytomna, brudna i zakrwawiona. Nie pamięta, co wydarzyło się zeszłej nocy. Nikt nie odpowiada na jej wiadomości. Tego samego dnia ktoś umieszcza zdjęcia z domówki na Facebooku – zdjęcia, które do końca życia będą ją prześladowały.

Pierwszą kwestią, na którą zwróciłam uwagę, byli oczywiście bohaterowie książki i ich zachowanie. Irytujące jest to, jak nastolatkowie mogą być tak nieodpowiedzialni i bezmyślni. Wzburzyło mnie zachowani dziewczyn, które były zainteresowane tylko krótkimi spódniczkami, głębokimi dekoltami, wysokimi obcasami i tonami nakładanego makijażu. Zero szacunku do samej siebie. Miałam wrażenie, że im więcej chłopców zaliczy dziewczyna, tym jest bardziej lubiana i uważana za fajniejszą. Czy takie wartości są teraz cenione?

Będąc całkowicie szczera, a może nawet nietaktowna i bezczelna, pomyślałam sobie, że główna bohaterka dostała nauczkę. Źle to brzmi po tym, co ją spotkało, jednak zachowanie w trakcie imprezy było skandaliczne i tak idiotyczne, że nie sposób inaczej pomyśleć. Głowiłam się co chwilę, zadając sobie w myślach pytania. Czy nastolatkowie nie mają wyobraźni ani rozumu? Czy liczą się dla nich tylko alkohol, narkotyki, kasa i seks?

Nie jestem aż tak nieczuła, żeby historia przedstawiona w książce nie wzbudziła we mnie litości ani współczucia, jednak cały ten dramat sprawiał, że w równym stopniu byłam zirytowana i zgorszona. Autorka szczegółowo opisała koszmarne zdjęcia i to, co się wydarzyło w trakcie imprezy. Czytając te fragmenty, krzywiłam się, gdyż wywołały we mnie wstręt i złość. Opisy kolejnych miesięcy po strasznej nocy również mnie zdumiły. Szczególnie zachowanie rodziców. Główna bohaterka nie mogła liczyć na wsparcie i zrozumienie. Ojciec unikał rozmów, a matka szukała zapomnienia w alkoholu. Jedynym zainteresowanym był brat nastolatki.

Koniec Sama się prosiła bardzo mnie rozczarował. Nie chcę – i nie będę – wam jednak zdradzać wszystkiego, chociaż słowa cisną mi się na usta. Jest to historia, która z pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci. Wzbudza silne emocje. Jest w pewnym sensie przestrogą dla jednych i nauczką dla innych.

Feeria

ZOSTAW ODPOWIEDŹ