Wściekły

Na okładce książki Wściekły czytamy, że jest to powieść o wyobcowaniu, bolesnym dojrzewaniu i samotności. Ponadto jesteśmy nastawieni na szaleńczą młodzieńczą miłość, konflikt artysty ze światem oraz walkę o marzenia. Zapowiada się dobrze i ciekawie. Intrygujący jest też fakt, że książka została napisana przez licealistkę, która postanowiła wydać ją dopiero po kilku latach. Katarzyna Kebernik zdecydowanie miała pomysł na książkę, nawet kilka pomysłów, jednak czy mieszanie wszystkiego ze wszystkim daje satysfakcjonujący czytelnika efekt?

Tytuł: Wściekły
Autor: Katarzyna Kebernik
Wydawnictwo: Akurat

 

Przenosimy się do charakterystycznego świata nastolatka, Konstantego Ildefonsa zwanego Kostkiem albo Kosą. Chłopak spędził kilka lat więcej w gimnazjum, przez swoje porywcze zachowanie zmieniał szkołę. Jest zagorzałym kibicem, który jeździ na mecze wraz z kumplami, i właśnie w takiej sytuacji poznajemy głównego bohatera – siedzimy wspólnie w radiowozie, słuchając głupich uwag funkcjonariusza i docinków chłopaka. Konstanty jest nastolatkiem tak bardzo pokrzywdzonym przez los, że bardziej bohatera ukarać się po prostu nie da: ojciec zdradzał żonę z jego matką, która popełniła samobójstwo w wannie. Kostek musiał widzieć jej otwarte oczy, co wywołało w nim traumę. Żył chwilę na ulicy, po czym trafił do „bidula”, skąd ojciec zabrał go do „domu”. Dostał mały, tragicznie urządzony pokój. Nienawidził brata, który od bogatego ojca dostał wszystko: od przyjemnego własnego kąta w domu przez ciuchy po nowinki technologii. Macocha czuła wstręt do chłopaka, a ojciec nie interesował się losem rodziny w ogóle, nie pojawił się w tej historii ani razu.
 
Konstanty poza domem ma własną „gębę”. Zgrywa twardego, nieprzyjemnego typa, chodzi w dresach i lubi komuś od czasu do czasu przyłożyć. Pod tą maską kryje się jednak wrażliwy na piękno chłopak. Nie jest on zły do szpiku kości: używa siły do obrony słabszego kolegi z klasy, próbuje nawiązać znajomość z wyobcowanym i nieszanowanym w klasie Kubą, karmi bezdomne koty. Kocha muzykę całym sobą, szuka „melodii idealnej”, co doprowadza go do nieoczekiwanej miłości – zakochuje się w Głosie, natomiast w Kostku już po drugim spotkaniu jest zauroczona Roksana. Wątek Konstantego-kibica zostaje zepchnięty na dalszy plan i jesteśmy świadkami poszukiwania właścicielki głosu. Zagubiony w świecie Kostek zaczyna tracić zmysły, czego powodem jest świat w jego snach, który powoli wkracza do rzeczywistości i odbiera Kostkowi… Właśnie, co mu odbiera? Myślę, że tego powinniście dowiedzieć się sami.

(…) odmieniec nie jest w stanie, ot tak, znormalnieć. (…) Odmieniec, który wstydzi się swojej odmienności staje się pośmiewiskiem. Ludzie wyczuwają takich z kilometra i niemiłosiernie się nad nimi pastwią. Ale odmieniec, który jest dumny ze swej inności – takiego się ludzie boją. (…)

Przyznaję, że opowieść jest pisana językiem zaskakująco dojrzałym jak na wiek autorki. Kebernik potrafi słowem opisać emocje, otoczenie oraz wyobrażenia. Wiele do życzenia pozostawiają dialogi, często sztuczne, z wymuszonym humorem bądź przekleństwem. W historii Konstantego Ildefonsa zabrakło porządku, przez co można się zmęczyć. Mamy do czynienia z narracją trzecioosobową, jednak przez całą opowieść jesteśmy świadkami sytuacji, w których bierze udział Kosa. Jest to jedyny bohater, który został zbudowany dobrze, jeśli wziąć pod uwagę kreację innych postaci. Aż za dobrze. Tragedia jego położenia wydaje się bowiem naciągana i przesadzona. Wrażenie, jakby autorka chciała powiedzieć wszystko naraz, nie opuszczało mnie do ostatniej strony. Wiele poruszonych wątków nagle się urywało i nie było kontynuowanych. Zabrakło mi poznania ojca – nawet jeśli był to zabieg zamierzony, mający dać do zrozumienia, że nie bierze on udziału w życiu bohaterów, mógł zostać przedstawiony w inny sposób dzięki przyjętej narracji trzecioosobowej. Było za mało wątku z zafascynowaną Kostkiem dziewczyną, przez co nie mogłam jej zrozumieć. Zawiodło mnie również użycie „stereotypu blondynki”… I mogłabym podać jeszcze kilka podobnych przykładów.
 
Mimo to książka nie jest zła – Katarzyna Kebernik bardzo ciekawie przedstawiła świat, po którym Konstanty podróżuje we śnie. Wyobrażenia zmarłych poetów, postaci „tamtego świata” i tajemnica skrywana przez jego Władcę zaciekawiły mnie na tyle, że specjalnie dla tego wątku czytałam książkę dalej… I pomysłowość autorki na tej płaszczyźnie nie zawiodła ani trochę. Potrafiła nieraz zaskoczyć.
 
Tak bywa z debiutami, że trudno je ocenić, a skończonej lekturze często towarzyszą mieszane uczucia. Pociesza mnie własne przypuszczenie, że przedstawienie grona nastolatków w ten właśnie sposób było satyryczne. Mam nadzieję, że w rzeczywistości gimnazjaliści i licealiści nie wypowiadają się tak jak w książce. Uważam jednak, że Wściekły jest zapowiedzią sukcesu i wielu dobrych powieści. Autorka ma potencjał i talent, co – mam nadzieję – będzie pielęgnować i rozwijać.

(…) Mogłoby to się tak zakończyć, gdyby tę historię stworzył pisarz, lecz ją stworzyło życie, a ono prostych zakończeń nie lubi. (…)

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia