Czytelnicy doskonali

0
146

Książki są dla nas bardzo ważne. W kilku poprzednich artykułach udowodniłam już, jak wiele dla nas robią. No to teraz czas zastanowić się, co MY robimy dla książek, a właściwie co możemy dla nich zrobić jako czytelnicy. Odpowiedź tylko pozornie wydaje się prosta. Możemy powiedzieć, że czytając książki, wyrażamy miłość do nich. Ale czy naprawdę… to wszystko? Możemy znacznie więcej (i to robimy!). 

Pierwszy dowód miłości: zainteresowanie

Jedno banalne słówko „zainteresowanie”, a takie ważne. Bez zainteresowań bylibyśmy nikim. One nas uzupełniają, sprawiają, że lubimy to, co robimy, cieszymy się życiem, uśmiechamy się i przede wszystkim – mamy darmowy lek na nudę. Samo zainteresowanie możemy jednak odnieść do czegoś lub kogoś. Możemy się czymś lub kimś ZAINTERESOWAĆ i coś lub ktoś może NAS zainteresować. I o to właśnie chodzi. Sam fakt, że zainteresujemy się książką, jest połową sukcesu, drugą połową jest to, że książka nas zainteresuje. Co zatem robimy dla książki? Wybieramy ją spośród miliona innych, bo uważamy, że może nas zainteresować. Plus dla nas.

Drugi dowód miłości: czytanie w rękawiczkach

Niektórzy nie dbają o książki. Zostawiają je na przykład na stole otoczone kubkami z herbatą, kawą lub sokiem, rzucają je w kąt, zaginają rogi kartek… Nie dość, że jest to nieestetyczne, to jeszcze świadczy o tym, że czytelnik tych książek po prostu nie szanuje. Uważa je za rzeczy – „przeczytam i odłożę” – a nie za materialnych przyjaciół. To smutne. Są jednak ludzie, którzy wręcz… czytają w rękawiczkach. Oczywiście nie dosłownie (choć – jak być może wiecie – obecnie stare książki, np. rękopisy, można przeglądać wyłącznie w rękawiczkach!) – chodzi bowiem o nieniszczenie ich. Takim zachowaniem udowadniają, że uważają książki za wartość. Sama należę do grona osób, które każde, nawet najmniejsze zagięcie przeżywają jak koniec świata. Tak to już z nami jest… Kolejny plus. 

Trzeci dowód miłości: zaznaczanie cytatów

Czytamy książki dla przyjemności, ale uwielbiamy złote myśli. Często lubimy zabłysnąć w towarzystwie tym, że znamy jakieś ciekawe cytaty (nie samą łaciną i greką człowiek żyje). Nic więc dziwnego, że gdy zauważymy w książce cytat, który nam się podoba, który chcemy zapamiętać – albo wpisujemy go do specjalnego notatnika (o, swoją drogą, to też dowód miłości!), albo zaznaczamy je za pomocą kolorowych karteczek. Dzięki temu i książka czuje się dowartościowana, i my – dopełnieni, bo przeczytaliśmy coś ładnego i mądrego. 

Czwarty dowód miłości: „moja ULUBIONA” książka

Niektóre książki po przeczytaniu po prostu odkładamy na półkę, a inne – uznajemy za swoje ulubione. Czy spodobał nam się pomysł na historię, czy polubiliśmy bohaterów, czy ta książka w jakiś sposób nas zmieniła – często nie potrafimy stwierdzić. Nie umiemy jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego akurat ona jest tą ulubioną. Po prostu jest. Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, jakie to uczucie – wszyscy mamy jedną albo kilka takich książek. Co jest w nich innego? Mogą się nawet niczym nie różnić od pozostałych, ale i tak to one są jedyne w swoim rodzaju. (Moją ulubioną książką jest Chichot losu Hanki Lemańskiej – na zawsze). 

Piąty dowód miłości: opowiadanie o książkach

Pisząc ten artykuł, udowadniam książkom swoją miłość do nich – opowiadam o nich. Nieważne, czy piszę, czy mówię, czy fotografuję, czy nagrywam – każda forma jest dobra. Można o książkach rozmawiać (polecać je przyjaciołom, dyskutować o nich podczas spotkań w klubach książki), pisać (recenzować je, dzielić się informacjami o nich z innymi), można książki pokazywać (fotografować je i umieszczać zdjęcia na Instagramie). Niezależnie od tego, co wybierzemy – znaczy to tyle co „kocham cię, książko”. A to, że powstaje coraz więcej gadżetów książkowych, zdaje się potwierdzać, że z miłości do książki możemy zrobić tak naprawdę… wszystko 🙂 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ