„Daj no pyrki, tej!”, czyli o gwarze poznańskiej słów kilka(dziesiąt)

Język polski jest jeden, ale musimy zdawać sobie sprawę z tego, że to tzw. język ogólny, którym posługujemy się wszyscy – za jego pomocą się porozumiewamy, w nim piszemy teksty, a w szkole, na uczelni i w pracy tylko on jest dopuszczalny. Mimo to pochodzimy z różnych części Polski, w których wykształciły się gwary – początkowo były to wyłącznie mówione gwary wiejskie, ale obecnie mamy sporo gwar miejskich, którymi właściwie mówią w większości osoby starsze, urodzone i wychowane w danym mieście, ale nie tylko! 

Pochodzę ze Śremu – miasta znajdującego się na południe od Poznania – a zatem jestem Wielkopolanką. Kiedyś, gdy nie studiowałam jeszcze i nie przebywałam na co dzień w Poznaniu, nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego, że często mówię gwarą. Gdy zaczęłam studia i poznałam ludzi spoza Wielkopolski, zdarzały się sytuacje, w których moje koleżanki nie rozumiały, o czym mówię: jaka bimba? ale że „tej”? i o co chodzi ze… szneką z glancem? co to w ogóle jest? Takie pytania mi zadawano, a ja – przyznam, że nieco skonsternowana – nie wiedziałam, co powiedzieć. No bo bimba to tramwaj, „tej” to coś jak powszechne „ej”, a szneka z glancem – po prostu drożdżówka. Wtedy zaczęłam się pilnować, czytać o gwarze poznańskiej; stąd też wzięło się moje późniejsze zainteresowanie regionalizmami. 

Ale nie tylko stąd! W ostatniej klasie liceum pojechałam na targi książki do Krakowa, nocowałam u koleżanki mieszkającej na wsi pod Krakowem. Gdy raz powiedziała mi: „to co, idziemy na pole?”, trochę się… wystraszyłam. To znaczy, że będziemy… pracować w polu? Nie wiedziałam, że jest to małopolskie określenie ogólnopolskiego „dworu” – żadnego tam królewskiego, po prostu dworu jako przestrzeni poza domem. 

Gwary miejskie zyskują swoje opracowania. Jeśli chodzi o Poznań i gwarę poznańską, powstała ona głównie na bazie języka niemieckiego. Poznań znajdował się w zaborze pruskim, nastąpiła germanizacja i choć walczyliśmy jak lwy o polszczyznę, to nie udało nam się uniknąć zapożyczeń. Może to i dobrze? Gdyby nie one…

Ale do rzeczy! Jednym z ważniejszych popularyzatorów gwary poznańskiej jest Juliusz Kubel (który – swoją drogą – przetłumaczył na gwarę Małego Księcia Antoine’a de Saint-Exupery’ego) – to on napisał jedną z podstawowych książek o Poznaniu i naszej rodzimej gwarze: Blubry Starego Marycha, a następnie Blubry Heli przy niedzieli. Badania dialektologiczne związane z gwarą prowadzi Pracownia Dialektologiczna UAM, która działa na Wydziale Filologii Polskiej i Klasycznej – w jej skład wchodzą między innymi prof. Jerzy A. Sierociuk oraz prof. Tadeusz Lewaszkiewicz. Pracownicy Wydziału prowadzą także stronę Dialektologia UAM, na której zamieszczają różne ciekawostki dotyczące dialektologii w ogóle. Obecnie gwarą poznańską zajmują się również prof. Anna Piotrowicz i prof. Małgorzata Witaszek-Samborska prowadzące zajęcia z kultury języka polskiego.

Warto zaznaczyć, że gwara poznańska jest trzecią najbardziej rozpoznawalną gwarą w Polsce. Pierwsza to oczywiście najwyrazistsza gwara podhalańska, którą posługują się Górale, a druga – gwara śląska określana jako śląsko godka. O gwarach warszawskiej, krakowskiej czy – chociażby – trójmiejskiej raczej się nie mówi, tam działają dialekty, czyli głównie fonetyczno-leksykalne zróżnicowanie terytorialne. I choć każdy z nas (ja już teraz też) zdaje sobie sprawę z różnic typu „na dwór” – „na pole”, to gwara krakowska do dziś nie doczekała się opracowania, w przeciwieństwie do gwary poznańskiej, która opracowań ma bez liku. 

Oczywiście osoby młode, nawet te urodzone w Poznaniu, nie są dziś w stanie mówić „wzorcową” gwarą poznańską, mimo że w nią wsiąknęły. Tak samo jest ze mną – rozumiem tę mowę, ale nie byłabym w stanie mówić dialektem wielkopolskim i gwarą poznańską cały czas, bo po prostu niektórych słów nie rozumiem, a ogólnopolski sposób mówienia mam we krwi. Starsze pokolenie zdaje się do dziś posługiwać wyłącznie gwarą poznańską i dialektem bez przeszkód – bo właśnie w ich czasach te formy były naturalne. Ekspansja minęła, dziś każdy chciałby mówić tak jak wszyscy – prawda jest taka, że uciekamy w coś jeszcze gorszego – błędy, w tym również te fonetyczne!

Właśnie! Mówiąc o błędach, nie sposób nie zwrócić uwagi na to, że regionalizmy NIE SĄ błędami – są po prostu na niższym poziomie normy, co oznacza tylko, że nie powinniśmy posługiwać się nimi w piśmie i w sytuacjach oficjalnych. Chociaż… jeśli ktoś z was ma ochotę pobawić się formą i stylizacją – może stworzyć dzieło napisane gwarą, a dzieła powinny być przecież zgodne z normą wzorcową. Kto nam zabroni? Nikt. Nie polecam jednak pisać magisterki gwarą – może byłoby to ciekawe doświadczenie, ale z pewnością podwójna robota… 

O gwarze poznańskiej mogłabym pisać sporo, w dodatku podać przykłady słów, które w Poznaniu są zrozumiałe niemal dla każdego, a poza nim już niemal dla nikogo, ale… po co? Każdy z was, kto jest zainteresowany tą tematyką – dialektologią stosowaną – może przecież znaleźć w internecie ich listę wraz z tłumaczeniem. Sięgnijcie też po Księcia Szaranka (wersję Małego Księcia po wielkopolsku, o której wspomniałam wyżej) – to nie lada gratka dla nas, poznanian, ale z pewnością każdy z was spędzi przy niej miło czas. A jeśli nie zrozumiecie znaczenia niektórych słów – możecie zajrzeć do umieszczonego na końcu książki słowniczka. Możecie też posłuchać tekstu czytanego przez Juliusza Kubla właśnie. Do wyboru, do koloru. 

Na koniec – dla zainteresowanych – filmik znaleziony na YouTubie. Znacie Paulinę z Mówiąc Inaczej? Obejrzyjcie i posłuchajcie! 

A tak poznanianin (poznaniak – a, niech będzie!) pisze o naszej pięknej poznańskiej mowie. Wiersz został nagrodzony w konkursie zorganizowanym przez poznańską Eskę. Pytanie brzmiało: dlaczego Poznań to najlepsze miejsce na Ziemi? Podano aż 11 powodów, z czego jednym jest właśnie… gwara! 

Mamy własną gwarę!
Bo u nas pyry najsmaczniejsze
mamy bimby najwygodniejsze
do wydawania bejmów wuchta sklepów
i giry aż bolą od miejsc do spacerów.

Dlatego bierej klamoty i wsiadaj do bany,
bo do Poznania was zapraszamy,
W naszym mieście jest najpiękniej
i każdy Pyrus to potwierdzi tej!

Kochani poznanianie! Wiaruchna! Nie wstydźcie się gwary poznańskiej, bo to nasza mowa. Powinniśmy ją pielęgnować i cieszyć się, że możemy mieszkać, studiować czy pracować w takim miejscu. Poznań to naprawdę najpiękniejsze miejsce na Ziemi – Eska nie kłamie! 

Przy okazji – pamiętajcie, że język polski rozwinął się dzięki dialektom, nie odwrotnie. Więc zanim zaczniecie się z kogoś śmiać… No właśnie 🙂 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia