Miłosne korzenie

To, że piszę ten post, nie wynika z faktu, że znam się na klasyce i chcę wam wepchnąć wątpliwej jakości lektury, w których to pojawia się wątek miłosny. Jestem zwykłą czytelniczką, która podobnie jak większość z większość z nas lubi przy książce odpocząć, a przy okazji przeżyć jakąś przygodę. Dziś walentynki, przyjrzyjmy się zatem książkom o miłości, które do dziś cieszą się niegasnącą popularnością.

Swego czasu wręcz nałogowo pochłaniałam książki należące do gatunku New Adult. I nadal lubię je czytać, mimo że dokładnie w listopadzie 2016 roku przeszłam małą czytelniczą przemianę – ograniczyłam liczbę romansów i nauczyłam się czytać też inne książki, jak choćby Był sobie pies, który jest niesamowitą lekturą dla każdego – nieważne, czy czytasz kryminały, fantastykę czy jeszcze coś innego, ten pies skradnie twoje serce!

Ale do rzeczy… Miałam mówić o miłosnych klasykach, które na stałe wpisały się do kanonu literatury powszechnej, popularnej i które do dziś są czytane z niemałą przyjemnością. Zaczynamy!

Wichrowe Wzgórza

Przed wami pierwsza i jedyna powieść Emily Brontë – jednej ze słynnych sióstr Brontë, które w literaturze angielskiej wyznaczyły pewne szlaki i stały się pisarkami na miarę Stephena Kinga dzisiaj (mimo że tworzyły w romantyzmie, tak jak nasz rodzimy Mickiewicz!). Wichrowe Wzgórza tak naprawdę tylko z pozoru jest książką o miłości, miłość odgrywa w niej bowiem nie najważniejszą rolę. Zwykło się jednak mówić o Wzgórzach jako synonimie miłości aż po grób, choć nieszczęśliwej i wręcz mściwej.

Powieść ta doczekała się kilku ekranizacji i do dziś jest wznawiana. Pod koniec września ukazała się dzięki wydawnictwu Zysk i S-ka, które podjęło się jej ponownego wydania i pięknego opracowania graficznego. Może was zdziwić, że piszę o Wichrowych Wzgórzach, a sądzę, że to wcale nie książka o miłości… Nic bardziej mylnego! To jest książka o miłości, ale nie tylko o niej. Miłość stała się przyczyną dalszych wydarzeń (a te z prawdziwym uczuciem miały niewiele wspólnego). Gdyby nie ona… ta powieść nie byłaby taka wspaniała.

I pomyśleć, że taka Emily napisała w swoim życiu jakiś tam gotyk, który mógł zniknąć w zalewie innych, równie dobrze napisanych utworów, a do dziś właśnie ten wymieniany jest w czołówce najlepszych powieści obcojęzycznych czytanych na całym świecie. Debiutanci, bierzcie przykład z tej autorki (ale bez sióstr raczej nic nie zdziałacie)!

Duma i uprzedzenie 

Ach, ta Jane Austen. Nikt nie zaprzeczy, że do dziś kochają ją wszyscy wielbiciele romansów. Jej powieści cieszą się ogromną popularnością i są wznawiane (pierwsze wydanie Dumy i uprzedzenia ukazało się w 1813 roku). I pomyśleć, że nie tylko angielskie czytelniczki wzdychają nad tą książką… Jeśli polecamy komuś najlepsze romanse wszech czasów, z pewnością wymieniamy wśród nich (a nawet na pierwszym miejscu) właśnie któreś z dzieł Austen – najpewniej Dumę. Klasyka klasyki! 

Dlaczego akurat Duma? Często trudno nam to powiedzieć wprost, ale uwielbiamy tło historyczne, a słowo „konwenanse” zawsze wzbudza w nas ciekawość. Co z tego, że w Nad Niemnem i innych powieściach mamy coś podobnego? I tak kochamy Dumę, a Nad Niemnem odrzucamy, bo to (uwaga, słowo agresor) LEKTURA. 

Prawda jest też taka, że uwielbiamy miłość w najczystszej postaci, a we współczesnych książkach rzadko mamy do czynienia właśnie z taką odsłoną. Chcemy tych konwenansów, chcemy ubiegania o rękę i serce kobiety, chcemy przeciwności losu – to wszystko zapewnia nam mocne wrażenia i choć nie są one porównywalne ze skokiem na bungee, jest w nich coś lepszego… Co? Skrycie marzymy o takiej platonicznej miłości. I tyle. Reszta jest nieważna 🙂 

Mały Książę

Jeśli czytaliście moje ostatnie teksty, możecie pomyśleć, że mam jakąś obsesję na punkcie Małego Księcia. Macie rację! Odkąd po raz pierwszy przeczytałam tę książeczkę, zapałałam do niej szczerą miłością. Zapewne dlatego, że sama dość długo szukałam kogoś, komu mogłabym bezgranicznie zaufać, kogo mogłabym „oswoić”, kto stałby się moim najlepszym przyjacielem na zawsze, bez względu na wszystko. Znalazłam. Można więc powiedzieć, że ta niepozorna historyjka stała się moją życiową przewodniczką. I gdyby zapytano mnie, którą książkę ze swojej biblioteczki zabrałabym na bezludną wyspę, byłby to właśnie Mały KsiążęKsiążę Szaranek 🙂 

Jestem pewna, że część z was (a może nawet większość) w tym momencie się uśmiechnęła, bo Mały Książę to książka, którą kojarzymy z dzieciństwem, pięknem przyjaźni i miłości, z lekką lekturą, a która tak naprawdę głosi podstawową filozofię życia i jest nazywana powiastką filozoficzną. Dwa w jednym? Z jednej strony mamy małego chłopca, który pochodzi z nieznanej planety, walczy z wulkanami i opiekuje się różą, a z drugiej – wartościowe przesłanie. Komu dzisiaj udałoby się coś takiego stworzyć? Coś tak subtelnego i prostego, a jednocześnie niesamowicie nośnego? 

Poza tym sami przyznajcie… Czy dzisiaj ktokolwiek myśli o takich głupotkach jak „oswojenie kogoś”? Rozmowa z wężem i lisem? Co to właściwie jest? Fantastyka jakaś, bajeczka! A jednak… Spróbujcie znaleźć książkę mądrzejszą od tej (no i Kubusia Puchatka, rzecz jasna). Nie da się? No właśnie. O czymś to świadczy 🙂 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia