Wznieśmy toast ciekłym ołowiem

Niedługo po swoich urodzinach, czekając na przystanku na autobus, obserwowałem witrynę księgarni będącej po drugiej stronie ulicy. Szybkie spojrzenie na rozkład, na zegarek i decyzja podjęta. Powoli kieruję się do księgarni. Tam właśnie w moje ręce wpadł Adept Adama Przechrzty. Naprawdę świetna książka, ale nie o niej tym razem. Zakochałem się w epoce przedstawionej w powieści. Jakiś czas później dorwałem Operację Dzień Wskrzeszenia Andrzeja Pilipiuka. Marząc o powrocie do tamtej epoki, wpatrywałem się w dwugłowego orła na czapce bohatera z okładki. Nie zawiodłem się i recenzję tej książki także możecie znaleźć na naszej stronie. Wtedy też z kolei zachwycił mnie styl pisarski Pilipiuka i będąc na kolejnej wizycie w księgarni, nie potrafiłem odmówić sobie którejś z jego kolejnych pozycji. I to właśnie o niej będzie ta recenzja.

Tytuł: Litr ciekłego ołowiu
Autor: Andrzej Pilipiuk
Wydawnictwo: Fabryka Słów

Litr ciekłego ołowiu to ósmy tom opowiadań Pilipiuka i pierwszy, który miałem okazję przeczytać. Składa się z ośmiu historii, w tym czterech o Robercie Stormie, którego postać pojawiła się już we wcześniejszych tomach. Jest to antykwariusz-detektyw podejmujący się niemożliwych zleceń – odnalezienia redakcji gazety rzekomo niepublikowanej od 70 lat lub odszukania skrytki z obrazami wielkich malarzy, których istnienia nikt obecnie nie jest świadomy. W jednej z powieści powraca także osoba doktora Skórzewskiego, ambitnego lekarza, który znów zaskakuje tym, co go spotkało. Pozostałe opowiadania są bardzo różne, jednak wszystkie w jakiś sposób nawiązują do historii oraz bogatej tradycji naszego narodu, głównie do czasów XIX i XX wieku, w których to autor czuje się najlepiej.

Autor z ogromną wprawą tworzy kolejne opowieści, a bogata polska historia bardzo mu to ułatwia. Opowiadania nie nużą, akcja jest bardzo wartka, a pióro autora lekkie. Nie brakuje zarówno ciekawego i bawiącego poczucia humoru, jak i pełnych powagi scen, które zachwycają swoją podniosłością. Urzeka klimat kreowany w każdej z powieści oraz to, jak barwnie, a zarazem prosto opisane jest otoczenie oraz bohaterowie. Pilipiuk nawet z tak błahej sprawy jak spacer po parku zdołał zrobić opowieść, która zachwyciła mnie najbardziej z całego zbioru – mimo że była najkrótsza. Ta książka jest jednym z wielu dowodów kunsztu i mistrzostwa autora oraz jego miłości do historii swojej ojczyzny.

Zbiór polecam wszystkim fanom Pilipiuka, choć sądzę, że oni już dawno mają tę książkę na swoich półkach i doskonale znają jej treść. Jest ona też odpowiednia dla tych, którzy przygodę z tym autorem chcą dopiero zacząć, choć ostrzegam, że jeśli się zacznie, to nie można przestać. Sam mam w planie lekturę pozostałych dzieł Pilipiuka, choć nie jest ich mało i pewnie stracę trochę życia na czytaniu, ale nie będzie to czas zmarnowany i będę wspaniale go wspominał. Książka przyciągnie też tych, którzy interesują się historią naszego narodu, jego tradycjami, wzlotami oraz upadkami. Jest to prawdziwa uczta dla fanów fantastyki i science fiction.

Wojny, okupacje, śmierć milionów cywilów… Cóż to znaczy wobec potęgi przedwiecznych istot, przybyłych z międzygwiezdnych otchłani. Myśli gasły jedna po drugiej. Jako ostatnie zasnęło poczucie rozbawienia.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia