Amerykańska dziewczyna

American Honey

Reżyserka Andrea Arnold od zawsze stawiała w centrum swojego zainteresowania postać kobiecą, niekiedy, tak jak w ostatnich jej filmach, dopiero zmierzającą ku dorosłości. Nie inaczej jest we wchodzącym 31 marca do polskich kin American Honey, pełnym werwy portrecie współczesnego pokolenia Y.

Star nie wiedzie się w życiu. W poszukiwaniu jedzenia nurkuje w kontenerach ze śmieciami, sama opiekuje się młodszym rodzeństwem, a w domu czeka na nią dobierający się do dziewczyny ojczym-alkoholik. Kiedy poznany w supermarkecie Jake proponuje jej pracę przy oferowaniu prenumerat czasopism, nie zastanawia się długo. Zostawia rodzeństwo pod opieką nieinteresującej się nimi matki i wyrusza z grupą nieznajomych w podróż.

 

American Honey

American Honey to kino drogi, którego bohaterami są współczesne wersje bitników. Arnold kreśli portret pokolenia millenialsów – beztroskich, spędzających czas na zabawie w rytm popowych hitów, o swobodnym stosunku do używek i seksualności. Reżyserka daleka jest jednak od moralizatorstwa. Nie pochyla się z karcącym spojrzeniem nad żyjącymi w komunie młodymi ludźmi, przedstawia ich jako sympatyczną zgraję ekscentrycznych (czy też próbujących jak najbardziej się wyróżniać) typów. Z drugiej strony zahacza o tematy poważniejsze, a kompletna beztroska podróżujących nie zawsze budzi pozytywne emocje.

 

American Honey

Młodzi ludzie są krzykliwi (w ubiorze, zachowaniu, słuchanej muzyce, we wszystkim), taka też jest Star. Dziewczyna skrywa jednak w sobie nie tylko sporo wrażliwości, ale wręcz, trochę wstydliwe, pragnienie o ciepłym, rodzinnym domu. Jej relacja z granym przez bardzo dobrego Shia LaBeoufa Jakiem ma swoje wzloty i upadki, ale to jednak trochę za mało, aby można było powiedzieć o pogłębieniu psychologicznym bohaterki. Star w gruncie rzeczy niewiele się w czasie filmu zmienia. Znacznie ciekawszą postacią wydaje się Krystal – swoista „burdelmama” o spojrzeniu zabójczyni, umiejętnie stosująca psychologiczne gierki, trzymająca w ryzach całe towarzystwo.

Oprócz wcielającej się w główną rolę Sashy Lane (fascynująca uroda, operator uwielbia pokazywać ją z profilu), na ekranie zobaczymy cały zastęp debiutantów. Arnold świetnie prowadzi aktorów, wydobywając z nich kluczową dla filmu naturalność. Energetyczną muzykę niektórzy pokochają, a niektórzy znienawidzą (na ścieżce dźwiękowej usłyszymy m.in. Rihannę czy Ciarę), wspaniałe zdjęcie skąpane są w naturalnym świetle, a kamera umieszczona w ciasnym vanie, w którym przemieszczają się bohaterowie, doskonale nas do nich przybliża. Ta techniczna sprawność sprawia, że film wydaje się propozycją świeższą niż jest w rzeczywistości.

 

American Honey

Dla brytyjskiej reżyserki jest to pierwszy film nakręcony w Stanach Zjednoczonych. Arnold ochoczo korzysta z typowych wizerunków Amerykanów – perfekcyjnych pań domu z pięknych posiadłości z idealnie przystrzyżonymi trawnikami, kiczowatych, podstarzałych „kowbojów”, religijnych hipokrytów, itd. Przykładów można by mnożyć, dwu i pół godzinny seans (z niezrozumiałych powodów na siłę wydłużony) dostarcza sporo obserwacji różnorodnego życia w USA. Szybko przekonujemy się, że amerykański miód nie zawsze jest słodki.

American Honey

 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia