lato koloru wiśni

Miłość zawiera w sobie wiele barw. Każdy z nas definiuje ją nieco inaczej, dobierając własne kolory. Czym ona jest? Dotykiem zielonej trawy na skórze? Odcieniem zachodzącego słońca obserwowanego razem z ukochaną osobą? Może intensywną czerwienią wiśni, albo spokojnym błękitem oczu? Miłość czasami potrafi zaskoczyć swoimi odcieniami. A jaką barwę ma dla ciebie?

 

Tytuł: Lato koloru wiśni
Autor: Carina Bartsch
Wydawnictwo: Media Rodzina

 
Emely to studentka literaturoznawstwa. Żyje w szarej uczelnianej rzeczywistości, a przynajmniej do czasu, gdy jej najlepsza przyjaciółka przeprowadza się do Berlina i co gorsza – zamierza zamieszkać razem ze starszym bratem, z którym łączą Emely niezbyt miłe doświadczenia, a ostatnie, czego pragnie to znowu zacząć go widywać. Jej życie komplikuje się jeszcze bardziej, gdy zaczyna otrzymywać e-maile od tajemniczego wielbiciela…

Od dawna intrygowała mnie ta książka, a to głównie dlatego, że dosyć dużo osób ją polecało. Sama musiałam się przekonać, co takiego wszyscy w niej widzą. I nie spodziewałam się, że okaże się aż tak dobra.

Wciągnęłam się już od pierwszych stron i wprost nie mogłam się oderwać. Może nie była oryginalna, ani nic z tych rzeczy, bo opisywała studencki romans, ale zawierała dużo elementów, które mnie urzekły. Autorka umiejętnie budowała akcję i muszę przyznać, że nie było momentu, przy którym czułabym się znużona, a wręcz przeciwnie – dostarczyła mi mnóstwa emocji i sprawiła, że z wielkim zainteresowaniem śledziłam losy postaci.

Największą zaletą tej powieści byli niezwykle barwni i wyraziści bohaterowie. Od samego początku moją sympatię zyskała Emely. Chociaż czasami potrafiła mnie zirytować, to nadrabiała swoim ciętym językiem i ironicznym poczuciem humoru. Nie raz z jej powodu wybuchałam śmiechem, szczególnie, gdy miała do czynienia z Elyasem. Z kolei on całkowicie mnie zauroczył. Z wielką chęcią wyciągnęłabym go z kart powieści i przeniosła do siebie. Miał w sobie pewien urok, który czynił go odmiennym od reszty i to mnie w nim fascynowało. Dodam do tego jeszcze to, jak dzielnie znosił kapryśny charakter Emely. To facet ideał – z silnym charakterem i ciekawą osobowością. Ale chyba najbardziej cenię w nim wytrwałość i pewną delikatność, którą w niektórych momentach u niego zauważałam.

Wątek romantyczny był jednym z lepszych, na jakie dane mi było trafić. Relacje pomiędzy Emely a Elyasem nie należały do łatwych. Wydarzenia z przeszłości na obojgu wywarły duży wpływ. Mam tu na myśli głównie krzywdę, jaką potrafiły wyrządzić niedopowiedzenia. Wiele emocji wywołało u mnie obserwowanie ciągłych potyczek słownych, nienawistnych spojrzeń i odrzucania przez jedną ze stron. A ta końcówka! Genialnie obmyślana i dopracowana co do najdrobniejszych szczegółów.

Podsumowując, Lato koloru wiśni to książka, która urzekła mnie już od pierwszego spotkania z bohaterami. Nie brakuje w niej trudnej miłości czy ciekawych postaci, których wprost nie da się nie lubić. Jestem zafascynowana tą opowieścią, szczególnie po końcówce, która pozostawiła w mojej głowie mnóstwo pytań, na które muszę poznać odpowiedzi. To pozycja idealna dla fanów lekkich historii miłosnych. Potrafi wciągnąć na długie godziny i wywołać szeroki uśmiech na twarzy. Jestem pod dużym wrażeniem. Gorąco ją polecam, bo jest naprawdę dobra!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ