Niewidzialny

Karin Slaughter przyzwyczaiła swoich czytelników do elektryzujących thrillerów z solidnie rozbudowanym wątkiem kryminalnym i obyczajowym, a to wszystko obficie zakropione dawką grozy i odrobiną zniesmaczenia. Niewidzialnemu zabrakło dwóch ostatnich składników… ale czy wyszło to z korzyścią dla fabuły? Jak kto woli – jeśli jest się miłośnikiem literatury na pograniczu dobrego smaku, z plastycznym opisem niegodziwości naszego świata – Niewidzialny może znudzić. Jeśli lubi się zagmatwane intrygi, spektakularne zwroty akcji i zaskakujący finał – ta książka będzie idealna.

Tytuł: Niewidzialny
Autor: Karin Slaughter
Wydawnictwo: Muza

Czytanie Niewidzialnego do złudzenia przypomina siedzenie przy dogasającym, nie dającym już ciepła ognisku. Czujemy się zmęczeni, znużeni i znudzeni. Ci mniej cierpliwi przeniosą zziębnięte cztery litery do domu z centralnym ogrzewaniem i milutkim ciepełkiem bijącym od kaloryfera (czytaj: rzucą książkę w kąt i zaczną czytać inną). Ale dla wytrwałych – lekki podmuch wiatru sprawia, że ognisko płonie na nowo dając prócz ciepła także wrażenia estetyczne, cudowny zapach i specyficzną, oryginalną aurę – nie do podrobienia. Tak też jest z tą książką. Przez pierwsze 200 stron człowiek zastanawia się, czy autorką jest TA Karin Slaughter, ale kolejne 200 stron rekompensuje nam ówczesne ziewanie. I to z nawiązką! Intryga nabiera kształtu, wątki się splatają, podejrzenia mnożną. Policzki płoną ze zniecierpliwienia – co będzie dalej?

Lena Adams po raz kolejny uczestniczy w niebezpiecznej akcji. Za cel obrała sobie zneutralizowanie, tudzież zlikwidowanie bosa narkotykowego, który zgrabnie uchyla się od odpowiedzialności, mimo iż na swoim koncie ma przestępstwa wszelkiej kategorii, gwałty i zabójstwo. Lena z wielką dokładnością planuje nalot na melinę zwyrodnialca. Poświęca nie tylko maximum swojej energii, sprytu i siły, ale także wielkie pokłady finansowe i cierpliwość swoich zwierzchników. Ta akcja nie może się nie udać! Lena chce dorwać zwyrodnialca, a ponieważ nie zadowala się samym „chceniem”, poświęca się w stu procentach, aby zrealizować swoje plany.

Tymczasem Will bierze udział w mistyfikacji mającej na celu poznanie tożsamości Wielkiego Białasa – bardzo złego człowieka, który odznacza się dużą inteligencją i sprytem. Nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Wielki Białas istnieje naprawdę, czy jest tylko wymysłem i swego rodzaju postrachem kryminalnego światka. 

Czy te dwie sprawy mają ze sobą coś wspólnego? Co robi Will w domu Leny? Dlaczego Sara nie ma pojęcia o misji Willa? Skąd tyle tajemnic?

Niewidzialny rozpoczyna się wielkim BUM!, po którym akcja spowalnia dużo poniżej dopuszczalnej prędkości… ale końcowe 200 stron to wyścig Formuły 1! Kolejno następujące po sobie zwroty akcji sprawiają, że wszystkie elementy układają się w jasną i klarowną całość. I już wiemy, kto jest kim, jak i dlaczego. Nie ma żadnych niedociągnięć i niedomówień.

Na uwagę zasługują perypetie i rozterki moralne głównych bohaterów. Sara ma, jednym słowem, przerąbane… Non stop, niezależnie od siebie, uwikłana jest w trudne sytuacje.

Lena – mistrzyni nieodpowiedzialności, brawury i lekkomyślności… okazuje się być zupełnie inną niż czytelnik myśli.

I Will… z którym miałam przyjemność spotkać się po raz pierwszy. Stali i wierni czytelnicy Karin Slaughter wiedzą, że rozpoczęcie cyklu Will Trent od Tryptyku, aby zaraz po nim przeczytać Niewidzialnego, nie jest zbyt dobrym pomysłem. Autorka w zgrabny i jasny sposób wyjaśnia zawiłości i koneksje między poszczególnymi częściami serii. Nadal nie mogę uwierzyć, zupełnie tak jak Sara, ze Jeffrey’a już nie ma. Nadal nie potrafię wyobrazić sobie Sary z kimś innym… ale Will’a polubiłam, chociaż bardzo, ale to bardzo do siebie nie pasują. Małomówny, wycofany, niepewny i bardzo skrzywdzony przez los. Całkowite przeciwieństwo pewnego siebie Jeffreya. Ale, jeśli mnie przeczucie nie myli, z tej mąki jeszcze będzie chleb 😉

Przez całe życie byłem niewidzialny […]. jesteś pierwszą osobą w moim życiu, która naprawdę mnie zobaczyła. 

Porozmawiaj ze mną. Mogę znieść twoją siłę, ale nie zniosę dłużej twojego milczenia.

Autorka, co typowe dla niej, dotyka trudnego problemu, którego nie sposób opisać tak, aby nie zdradzać fabuły;) Kto czytał, ten wie, że tego typu przestępstwa w oczach wielu stają na najwyższym miejscu w hierarchii zła i niegodziwości. Slaughter udowadnia, nie po raz pierwszy i zapewne nie ostatni, że przestępcą może być każdy, łagodnie wyglądający kelner, miliarder, lekarz, pani bibliotekarka.

Po lekturze Niewidzialnego nachodzi człowieka refleksja – uważaj co mówisz, jak mówisz i do kogo… bo a nuż znajdzie się w pobliżu osoba, która po prostu lubi intrygi… a intrygi to pierwszy krok do tragedii.

Kto powiedział, że w kryminałach tylko jatki i okrucieństwa? Znajdziemy też złote myśli, które dobrze byłoby dokładnie przeanalizować i najlepiej wprowadzić w życie:

Pragnienie zemsty to tak naprawdę sączenie trucizny samemu i czekanie, aż znienawidzona osoba umrze.

Ból całkiem nie mija, ale staje się inny.

1 KOMENTARZ

  1. hmm… sama nie wiem. Czytałam Miasto glin tej autorki i byłam średnio zadowolona. Tutaj 200 męczących stron chyba mnie nie przekunuje żeby brnąć do końca

ZOSTAW ODPOWIEDŹ