Zginę bez ciebie

Kolejny doskonały, polski kryminał osadzony w realiach małomiasteczkowej społeczności. Chociaż Ciechanów nie taki mały, ale mentalność ludzka niezmienna. Wciąż pielęgnowany i doglądany „tumiwisizm”, zamiatanie pod dywan spraw niewygodnych, sąsiedzka inwigilacja.

Tytuł: Zginę bez ciebie
Autor: Robert Ostaszewski
Wydawnictwo: Muza

Główny bohater – Konrad Rowicki – cierpi na permanentny brak zainteresowania własną egzystencją. Znokautowany przez życie, solidnie obity przez los i na dokładkę poprawiony uderzeniem w splot słoneczny przez depresję. Czterdziestolatek bez rodziny, bez przyjaciół, bez znajomych, który marzy tylko o tym, aby dobić do emerytury i mieć święty albo chociaż względny spokój. Pojedyncze epizody spółkowania cielesnego z kobietami, niepodsycane żadnym innym uczuciem niż znudzenie i obojętność.

Z marazmu, zdającego się trwać od zbyt długa, wyrywa go zagadkowa sprawa samobójstwa Jowity Dudek – córki wiceprezydenta miasta. Naciski z góry, namowy ojca Jowity – szanownego wiceprezydenta oraz brak wsparcia kolegów z policji doprowadzają do szybkiego zamknięcia sprawy jako zwyczajnego (jeśli można użyć takiego określenia) samobójstwa.

Jednak podkomisarz Rowicki podświadomie zaczyna się angażować w tego niejasnego jak dla niego „samobója” nastolatki. Pojawiają się kolejne sygnały świadczące o tym, że sprawa jest bardziej skomplikowana, niż chciałby tego i ojciec Jowity i ciechanowska policja, z wyłączeniem Rowickiego. Fakt ten potwierdzają inne samobójstwa, jakie miały miejsce w niedalekiej przeszłości. Kiedy „psi nos” Rowickiego zaczyna węszyć zbyt dokładnie, głównodowodzący kategorycznie, pod groźbą zwolnienia i nabrudzenia w świadectwie pracy, bez listu polecającego, zabrania podkomisarzowi Wiktorowi gmerania i rozbabrywania zamkniętej sprawy.

Książka jest roztworem nasyconym, jeśli chodzi o doskonałą kreację bohaterów i przesyconym, jeśli wziąć na warsztat język, styl, humor i umiejętność budowania napięcia. Wszystko w Zginę bez ciebie jest dopracowane. Czytając komiczne dialogi i jeszcze bardziej zabawną charakterystykę poszczególnych postaci i sytuacji, w jakiej się znajdują, odnosi się wrażenie, że autor każde zdanie wnikliwie opracował i wtłoczył w nie maksymalną dawkę humoru. Często czarnego. Nie da się cytować, bo musiałabym cytować cała książkę 😉

Wielkim atutem Zginę bez ciebie jest wątek miłosny i ściśle z nim skorelowany wątek depresji. Oba najczęściej, celowo lub nieświadomie, w kryminałach pomijane. Miłosny – zbyt ckliwy. Depresja – zbyt trudny. Autor w przejrzysty sposób łączy teraźniejszość głównego bohatera ze skomplikowanymi i ciężkimi wydarzeniami z przeszłości.

Czas akcji jest ściśle określony – 7–16 czerwca 2012 roku. O jak cudownie czyta się o Euro 2012 i lichym występie naszej polskiej reprezentacji mając na uwadze wydarzenia sprzed roku 😉

Pan Mariusz Czubaj wypowiada się na temat książki: „Wciągająca intryga, stylowy policjant, skandal obyczajowy i brudna polityka w tle. Zginę bez ciebie to po prostu porządna, klasyczna szkoła kryminału”. I o ile takie pseudo–reklamy zawsze działają na mnie jak płachta na byka i nastawiają negatywnie, tak ta – sprawdziła się w 100%. Trudno się dziwić, że Czubaj tak rekomenduje książkę, skoro kilkakrotnie pojawiają się w Zginę bez ciebie wzmianki na temat jego książek ;). A zakończenie… dla mnie bomba!

Ta książka jest tak dobra, że nie znajduję odpowiednich słów, żeby wykrzyczeć swój zachwyt. Zachwyt razy trzy! Bo to pierwsza część trylogii. Słowo „trylogia” w kontekście twórczości Roberta Ostaszewskiego brzmi jak najprawdziwsza, górnolotna poezja.

Jeśli nadal tkwisz w przekonaniu, że dobra, polska literatura, to lata świetności Mickiewicza, czas odświeżyć swój punkt widzenia 😉 Ta pozycja może nie jest genialna, jak Pan Tadeusz czy Dziady, ale także zachwyca =)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ