Z polskiego na nasze

0
459

Książek o polszczyźnie nigdy za wiele. Jako Polacy wciąż mamy z nią problem i nie zapowiada się, żeby cokolwiek miało się zmienić. Mimo to warto walczyć o język, którym posługujemy się na co dzień – żeby był poprawny, żeby był zrozumiały. I żeby był ładny. 

Tytuł: Słownik polsko@polski z Miodkiem (tom 3)
Autor: Jan Miodek
Wydawnictwo: Marina

 

Profesor Jan Miodek jest jednym z najbardziej znanych i lubianych popularyzatorów polszczyzny. Od 2009 roku prowadzi Słownik polsko@polski, czyli cykl programów o języku polskim, w którym za pomocą Skype’a pytania mogą zadawać widzowie zarówno z Polski, jak i z zagranicy. Jest to jeden z ciekawszych programów tego typu, gdyż udowadnia, że o języku można rozmawiać nie tylko stylem naukowym, ale też – i może przede wszystkim – na wesoło. 

Na podstawie programu powstały aż trzy tomy książki o tym samym tytule, w których zostały spisane miniwykłady profesora (czyli pytania widzów i odpowiedzi, których udzielił Jan Miodek), a także „mowa ulicy” i quiz językowy. Stałym elementem książki jest również kwiatek językowy – najczęściej przedstawiony w postaci fotografii śmiesznego błędu językowego.

Tydzień bez „wirtualnego” spotkania z profesorem Miodkiem jest tygodniem straconym – oto moje motto. Zakłada ono, że cokolwiek by się stało, siadam przed telewizorem i oglądam Słownik polsko@polski. Do tej pory nie zadałam jeszcze żadnego pytania na antenie (wszystko przede mną!), a więc nie miałam też okazji otrzymać egzemplarza książki z autografem. Bardzo się ucieszyłam, gdy w końcu trafiła w moje ręce – w końcu czuję, że moja polonistyczna półeczka staje się pełna. 

Jestem oczarowana tym, w jaki sposób Jan Miodek tłumaczy zagadnienia językowe – i te łatwe, i te nieco trudniejsze. To nie jest człowiek, który potrafi odpowiedzieć w kilku słowach; to jest człowiek, który opowiada o polszczyźnie tak, jak opowiada się bajkę. Muszę przyznać, że po latach spędzonych na oglądaniu Słownika sporo się nauczyłam, a to, czego się nie nauczyłam – doczytałam. Dzięki temu mam wrażenie, że moja nauka przynosi pożądane efekty. W końcu nie samymi studiami człowiek żyje!

Słownik polsko@polski – telewizyjny i książkowy – kocham za to, że jest jak najbardziej prawdziwy. To nie słownik, który zawiera same terminy i dla przeciętnego użytkownika języka jest po prostu niezrozumiały. Ten słownik ogląda się i czyta z największą przyjemnością – raz po raz uśmiechając się albo nawet śmiejąc w głos. 

Wszystkie pytania zawarte w książce są autentyczne, zadane przez zwyczajnych ludzi interesujących się językiem – nie znajdziemy tu zatem suchych regułek i normatywnych komentarzy poprawnościowych, ale przystępne, popularnonaukowe wyjaśnienia kwestii, których być może w słowniku poprawnej polszczyzny nie znajdziemy albo nie zrozumiemy. 

Polecam Słownik każdemu – poloniście i niepoloniście, redaktorowi i nieredaktorowi. Każdemu, kto kiedykolwiek choć raz zastanowił się, jak coś powiedzieć, jakiej formy użyć, jak zapisać. Tu to znajdziecie. A może nawet jeszcze więcej. 

A jeśli nie znajdziecie – zawsze możecie zadać pytanie profesorowi i dowiedzieć się… „na żywo”! 

logo_marina

ZOSTAW ODPOWIEDŹ