Czy i ty pragniesz miłości?

Każdy z nas ma marzenia. Niektóre są wielkie, a inne malutkie, ale zawsze odznaczają się tą samą mocą. Dziecko marzy o tym, żeby zostać aktorem, lekarzem, kosmonautą i nie ma żadnych ograniczeń, by marzyć. Jest przy tym szczere i pewne sukcesu. Nic nie może go pokonać. Ale z czasem życie staje się bardziej skomplikowane. Pragnienia i idee zamieniają się w konkretne cele i przeszkody, które nie zawsze da się pokonać. Należy dokonywać wyborów. Lecz czasami nie ma dobrych decyzji – trzeba poświęcić siebie lub bliskich. Po latach może stać się to żmudne… Tym bardziej, że człowiek staje się coraz starszy. A jeśli nie ma z kim dzielić się smutkami? Jest samotny i właśnie w samotności musi poradzić sobie z problemami? Czy nie warto spróbować czegoś, co pomoże znaleźć drugą połówkę?  

Tytuł: Planeta Singli
Reżyser: Mitja Okorn

Planeta Singli na początku zeszłego roku zyskała wielki rozgłos. Wszędzie były plakaty, billboardy, zwiastuny. Nie dało się o niej nie usłyszeć. W dodatku hasło „nowa komedia reżysera hitu Listy do M.” przyciągnęło olbrzymią publiczność. Właśnie wtedy byłam krótko po obejrzeniu Listów do M.. Zawsze myślałam, że będzie to głupia komedia romantyczna, która nie wprowadzi nic nowego i istotnego do mojego życia. Pomyliłam się, dlatego tym razem nie oceniłam tak szybko Planety Singli. Stwierdziłam, że jest to idealny film, by go obejrzeć razem z przyjaciółmi. Tak też zrobiłam i mam raczej dobre odczucia co do tej produkcji. 

Nie mogę zaprzeczyć, że Planeta Singli  jest dość naiwnym filmem. Wątpię, żeby taka sytuacja miała miejsce w prawdziwym życiu. Choć z drugiej strony to właśnie ono pisze najdziwniejsze scenariusze. Ale nie ulega wątpliwości, że nie każdemu może się przydarzyć ta historia. Mimo to wydaje się bardzo przyjemna i lekka w odbiorze, a tego oczekiwałam po niej. Miałam wrażenie, że jest w znacznym stopniu podobna do Listów do M.. Z jednej strony to dobry znak, a z drugiej powielenie schematu, który całkiem niedawno się pojawił i zrobił furorę na polskim rynku. 

Jako komedia jest bardzo zabawna. Pod żadnym pozorem nie mogę jej tego odmówić. Gdy ją oglądałam, miałam za sobą trudny okres, więc taka doza śmiechu poprawiła mi humor. Jak w każdej produkcji z tego gatunku pojawiały się różnego typu dowcipy. Niektóre wydawały się naprawdę inteligentne i dawały duże pole do popisu, inne miały nas rozśmieszyć swoją beznadziejnością i niskim poziomem. Nie każdy to docenia, jednak ja uważam, że powinno być i trochę tego, i tego. Nie lubię komedii, które wykorzystują tylko głupie żarty, lecz uważam, że takie oparte tylko na myśleniu są meczące. W Planecie Singli pojawił się również komizm sytuacyjny, który ja uwielbiam. Sądzę, że wtedy można najbardziej się pośmiać i docenić dzieło. 

Fabuła jest naprawdę oryginalna, co od razu uderzyło we mnie. Spotykałam się z różnego typu komediami romantycznymi i najczęściej są one przewidywalne. W tym przypadku również tak było, aczkolwiek niesztampowe przeprowadzenie historii bardzo przypadło mi do gustu. Nie na co dzień spotykamy się z takimi opowieściami. Na początku pomysł wydawał się wyjątkowo niemądry. Nauczycielka, która umawia się na randki przez portal randkowy, by ośmieszyć mężczyzn w reality show, które swoją drogą prowadzi mężczyzna? To brzmi dość dziwacznie, ale na pewno zabawnie. Tym bardziej, że z czasem wszystko nabierało sensu i dało wiele tematów do przemyśleń. 

Bohaterowie okazali się naprawdę wyjątkowo dobrze wykreowani, co mnie zaskoczyło. Nie spodziewałam się tego i jestem zadowolona, że postacie zrobiły na mnie tak dobre wrażenie. W produkcji pojawia się wachlarz charakterów. Mamy tam naprawdę dużą różnorodność. Każdy znajdzie sobie kogoś, z kim może się utożsamić. Bohaterowie niosą ze sobą wiele interesujących refleksji i mogą naprawdę nauczyć nowych rzeczy. Oczywiście największą uwagę przykuwa główna para. Na początku wydają się mętnymi postaci, by z czasem ukazać, że są kimś więcej i mogą zmienić się na lepsze.    

Aktorzy doskonale poradzili sobie z rolami, które otrzymali. Prawie każdy był oryginałem i w taki sposób się przedstawił. Główną rolę grała Agnieszka Więdłocha, którą znam przede wszystkim z Czasu honoru. Właśnie wtedy zaczęłam doceniać jej kunszt aktorski i ten film to potwierdził.

Nie oczekiwałam wyjątkowo wiele od Planety Singli, ale byłam raczej pozytywnie nastawiona. Komedia zrobiła na mnie naprawdę dobre wrażenie, dlatego jeśli lubicie tego typu filmy, polecam ją wam jak najbardziej. Natomiast innym rekomenduję obejrzenie produkcji, żeby się odprężyć. 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia