Do czego można posunąć się dla władzy?

0
93

Swego czasu sporo grywałem w gry studia Blizzard, teraz ze względu na brak czasu jedynie czasem oglądam rozgrywki w ich nową karcianą grę Hearthstone. Jednak zawsze ciekawił mnie świat Warcrafta, ta mnogość postaci i krain, jakie wykreowali producenci pierwszych części strategii. Teraz wydawnictwo Insignis wydaje powieści z uniwersum World of Warcraft w zupełnie nowej szacie graficznej i pomyślałem, że będzie to dobra okazja do rozpoczęcia swojej przygody z tym światem na papierze. Do moich rąk trafiła więc powieść Christie Golden Narodziny Hordy. Czy warto? Zapraszam do lektury.

Tytuł: Narodziny Hordy
Autor: Christie Golden
Wydawnictwo: Insignis

W związku z tym, że jest to opowieść wkraczająca w kompletne uniwersum, to wszystkie wydarzenia opisane w książce zostały już nakreślone i przypuszczam, że osoby zainteresowane recenzją dobrze je znają, zatem nie zamierzam czynić głównej osi fabularnej tajemnicą. Książka opowiada o powstaniu pierwszej Hordy (nie takiej, jaką teraz znamy, ale Hordy będącej przymierzem orków przeciwko wspólnemu wrogowi), a także o tym, jak orkowie znaleźli się w Azeroth. Jest to też opowieść o największym błędzie i wstydzie rasy orków; o tym, jak dała się zmanipulować Sargerasowi, przywódcy Płonącego Legionu; o tym, jak wybiła nikomu nieszkodzącą rasę Draenei; oraz jak na długi czas stała się niewolnikiem demonów. W tej opowieści poznamy historię takich postaci jak Velen, Gul’dan, Durotan, od którego pochodzi nazwa krainy orków, oraz Orgrima, od którego pochodzi nazwa stolicy Hordy – Orgrimmar. Dla fana uniwersum jest to prawdziwa gratka i tak ogromne już uniwersum Warcrafta.

Nienawiść jest potężna. Nienawiść może być wieczna. Nienawiścią można manipulować.

I nienawiść można wzbudzić.

Książkę czyta się bardzo szybko, jest napisana lekkim i swobodnym językiem doświadczonego pisarza, a przy tym zachęca swoją stylistyką, która sprawia, że porywa do świata Warcrafta i nie chce puścić aż do samego końca powieści. Klimatu dodaje też forma opowiadania. Na początku każdego rozdziału jest fragment prowadzony narracją Thralla i całość ma być spisaną przez niego historią swojej rasy. Można jednak odnieść wrażenie, że książka jest bardzo prosta. Mimo że jej tematyka jest nad wyraz krwawa, to sposób jej pisania sprawia, że wydaje się ona napisana dla młodych chłopców żądnych bohaterów, którzy swoją drogą są typowi do bólu. Znajdziemy tu typowych adwersarzy pragnących władzy i potęgi oraz bohaterów żyjących tylko dla sprawiedliwości. Przez to powieść wydaje się jeszcze mniej realna i bardziej czuć, że jest oparta na grze komputerowej.

Istnieje przestrzeń dla zaufania; nikt nie mógłby zarzucić, że tego nie wiem. Ale musimy być również ostrożni. Piękne lico może zwieść, a nawet ci, w których wierzyliśmy całą duszą, mogą oszukać.

To właśnie nad utraconą niewinnością rozpaczam, kiedy wracam do tamtych dni. A zarazem to właśnie nasza niewinność doprowadziła do naszego upadku.

Komu mogę polecić Narodziny Hordy? Na pewno jest to powieść dla każdego fana World of Warcraft i uważam, że zainteresuje jedynie to wąskie grono czytelników. Nie sądzę jednak, że dla każdego gracza jest to pozycja obowiązkowa, gdyż jest tylko ciekawostką, uzupełnieniem świata. Dla kogoś niezwiązanego z Warcraftem nie jest to raczej książka godna uwagi.

Wszyscy jesteśmy słabi w taki czy inny sposób. Niezależnie od gatunku. Czasami nasza słabość jest zamaskowana siłą. Czasami naszą zgubą. Czasem jednym i drugim. Mądry rozumie swą słabość i stara się wyciągnąć z niej nauczkę. Głupiec pozwala, by słabość nad nim zwyciężyła i go zniszczyła.

A czasami mądry okazuje się głupcem.

insignis

ZOSTAW ODPOWIEDŹ