Taka mała bitwa o Anglię

Gdy słyszycie słowo historia, co myślicie? Kojarzy wam się z nudnym przedmiotem, którym byliście lub jesteście katowani w szkole? A może macie na myśli czasy przeszłe? Jesteście nimi zafascynowani? Na świecie jest wiele osób zaciekawionych historią i rozumiejących ją. Jednakże jeśli nie macie pojęcia o najprostszych wydarzeniach, co robicie? Proponowałabym w ciekawy sposób poznać parę komicznych zdarzeń, w których główną rolę odgrywało dwóch przyjaciół: Asterix i Obelix. Tym razem wybierają się do Anglii, by pomóc królowej obronić jej kraj. Lecz mają pewien problem – nie podróżują sami, ponieważ muszą opiekować się pewnym młodzieńcem, który ma odnaleźć w sobie mężczyznę. Czy Anglia zostanie uratowana? Czy młody Gal odnajdzie w sobie odwagę?

 
Tytuł: Asterix i Obelix: W służbie Jej Królewskiej Mości
Reżyser: Laurent Tirard
 
Asterix i Obelix jest kultową komedią, która od lat bawi i dorosłych, i dzieci. Jest to już czwarta produkcja przeznaczona dla starszych odbiorców, która łączy w sobie dwie wcześniejsze animacje. Ten cykl filmów jest dobrzy mi znany, lecz już dawno stracił na uroku i przestał mnie bawić. Kiedyś byłam wielką fanką tych komedii, gdyż odpowiadał mi humor oraz kreacja bohaterów. Całkowicie przypadkowo obejrzałam tę część, choć przyznaję, że gdy zaczęłam już oglądać, byłam ciekawa, jakie będzie moje ostateczne odczucie. Jakie było? 
 
Gdy zrozumiałam, że dwie animacje zostały powiązane, miałam mieszane odczucia. Jedna z tych bajek jest tą najstarszą wersją, którą oglądałam za czasów dzieciństwa. Natomiast ta druga jest najnowszym animowanym filmem pełnometrażowym z tej serii. Nie byłam do tego przekonana, choć muszę przyznać, że pod względem fabuły zaowocowało to ciekawym przebiegiem wydarzeń. Naprawdę szybko zmieniłam zdanie i dałam ponieść się wirowi akcji. Spodobało mi się również, że pojawiały się nawiązania do pozostałych produkcji, co nadało przebieg przyczynowo-skutkowy. Zawsze mnie bawi, gdy wydarzenia historyczne są przedstawiane jako komiczne wydarzenia z życia dwóch Galów. To jest naprawdę inteligentne posunięcie, choć niestety małe dzieci mogą w to uwierzyć, co raczej nie jest pożądanym efektem…
 
Co do humoru w tej części, mam ambiwalentne odczucia. Ogólnie spędziłam miłe chwile, śmiejąc się z różnego typu sytuacji, lecz czasami komizm wydawał mi się zbyt dziecinny i naiwny. Nie zmienia to faktu, że komedia jest naprawdę zabawna. Występują typowo głupie żarty, ale pojawiają się również te na poziomie. Podoba mi się, że zawarty jest tu nie tylko komizm sytuacyjny, ale też komizm postaci. Każdy bohater ma charakterystyczne cechy, sprawiające, że nieraz i nie dwa płakałam ze śmiechu. W Asterixie i Obelixie wszystko jest wyolbrzymione, co nadaje efekt przeniesienia się do innego świata. 
 
Jednak najbardziej ze wszystkiego zaskoczyła mnie kreacja bohaterów. Po karykaturalnym przedstawieniu spodziewałabym się wyłącznie refleksji nad jedną cechą. W tej części postacie miały bardzo rozbudowane charaktery, co naprawdę zrobiło na mnie dobre wrażenie. W dodatku występują silne powiązania między Galami i innymi mieszkańcami, co dobrze oddziałuje na odbiór filmu. Przez to traci swoją naiwność i pod powłoką humoru pojawiają się istotne, życiowe problemy.
 
Co do gry aktorskiej, nie mam żadnych zastrzeżeń. Oczywiście najważniejszą rolę odegrał aktor, który odtwarzał rolę Obelixa – Gérard Depardieu. Zawsze ceniłam tego aktora. Potrafi oddać naturalność ludzkiego życia, przystosowując się do odpowiedniego środowiska.
 
Asterix i Obelix: W służbie Jej Królewskiej Mości jest zabawną komedią, jednak przyznaję, że spodziewałam się czegoś więcej. Jest to produkcja, którą ogląda się wyłącznie dla relaksu i w takiej formie ją polecam.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia