Skąd się wziął śnieg?

0
137

Niedawno „wzięło mnie” na stare filmy. Stwierdziłem, że nieważne, z jakiego roku jest produkcja. Liczy się przecież fabuła. Swoją przygodę rozpocząłem od Edwarda Nożycorękiego w reżyserii Tima Burtona.

Liczę na to, że Burtona nie trzeba nikomu przedstawiać. Wspomnę jedynie o jego dziełach. Odpowiada on między innymi za Alicję w Krainie Czarów czy stare Batmany. Ma specyficzny styl tworzenia filmów. Łatwo go rozpoznać. Skoro wiemy już co nieco na jego temat, przejdźmy do scenarzystki. Jest nią Caroline Thompson, która napisała bardzo ciekawą, wzruszającą i spójną historię do filmu. Za co należą jej się wielkie brawa.

Akcja filmu rozpoczyna się od historii pewnej starszej kobiety. Opowiada ona o tym, od kiedy w mieście pada śnieg, i opisuje spotkanie sprzedawczyni kosmetyków z oszpeconym chłopcem, który okazuje się androidem. Twórca maszyny przed swoją śmiercią nie zdążył wczepić jej rąk, przez co bohater zamiast górnych kończyn ma jedynie nożyce. Kobieta, widząc, jak bardzo ten chłopak jest samotny, zabiera go do domu. Tam przedstawia mu swoją rodzinę, a niedługo później, w sercu, jeżeli tak można powiedzieć, bohatera iskrzy miłość. Zakochuje się od pierwszego wejrzenia w córce sprzedawczyni – Kim. Ale czy coś takiego może być bezpieczne? Przekonajcie się sami.

Przejdźmy teraz do dźwięku i obrazu. To pierwsze stworzył Danny Elfman i wyszło mu to bardzo klimatycznie. Autorem zdjęć do filmu był natomiast Stefan Czapski. Dzięki jego pracy widz może zobaczyć (nie tylko oczami wyobraźni) wiele ciekawych miejsc, takich jak mroczne zamczysko czy ulica miasteczka, w którym mieszkała wybranka serca Edwarda.

Obsada aktorska w tej produkcji też nie jest słaba. W roli głównej mamy Johnny’ego Deppa, którego możemy znać chociażby z Piratów z Karaibów. Za swoją rolę w tym filmie otrzymał w 1991 roku nominację do Złotego Globu w kategorii „najlepszy aktor komediowy lub musicalowy”. Szczerze mówiąc, zasłużył na swoją nagrodę, ale nie wiem, co było w jego postaci musicalowego lub komediowego. Drugą dość ważną osobą w filmie jest Kim Boggs grana przez Winonę Ryder. Może to nie aktorka takiej klasy jak Depp, ale bądźmy szczerzy – nie wydaje się zła.

Szczegóły mamy za sobą, teraz pora na kilka zdań ode mnie. Jeżeli zastanawiacie się, czy ten film warto obejrzeć, już spieszę z odpowiedzią: tak, warto – mimo że powstał dawno, jest bardzo dobry. Nie wydaje się może tak rozwinięty jak Władca Pierścieni, który zalicza się do tego samego gatunku co ta produkcja, ale nie jest źle. Nie wyobrażam sobie teraz, żeby Edward Nożycoręki był inny. Aktorzy występujący w filmie, prócz Johnny’ego Deppa, są mi prawie w ogóle nieznani. Ale i tak polubiłem ich za to, jak odegrali swoje role. To, co zrobił Burton wraz ze scenarzystką, jest godne podziwu. Można się wzruszyć i spokojnie rzec: dobra robota!

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ