W podróży do ludzkiej świadomości

0
672

Zgiełk, buddyzm, bieda, brud, smog, Bollywood, wielobarwność, stroje, targowiska… To tylko kilka przykładów z wielu możliwych skojarzeń dotyczących Indii. Pomimo wielu informacji, jakich możemy zasięgnąć o Indiach, wciąż dla wielu osób pozostają one dalekie i tajemnicze. W literacką podróż do głębi indyjskiego świata zabiera nas Anuradha Roy.

Tytuł: Sny o Jowiszu
Autor: Anuradha Roy
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Egzemplarz przekazany przez: Księgarnię Selkar.pl

Już od pierwszych stron zaskakujący zwrot akcji przyprawił mnie o ciarki. Nie spodziewałam się tak skrzętnie sporządzonego toku wydarzeń, co oczywiście stanowi dużą zaletę.

Nomi to młoda dziewczyna urodzona w Indiach, która w dzieciństwie przeżyła utratę swojej rodziny, a sama musiała odnaleźć się w sierocińcu – aśramie. Miejsce to zostawiło w jej psychice wiele blizn i trudnych do zrozumienia sytuacji, z którymi postanawia zmierzyć się po latach. Aśrama pozornie stwarzająca miejsce kultu Boga w rzeczywistości okazuje się miejscem wielu krzywd. Autorka ukazuje przemoc wobec dzieci i kobiet, która niezależnie od jej miejsca na świecie jest tak samo bolesna. Czytając powieść i przeżywając to cierpienie, trudno uwierzyć, że czasem ludzie zamykają umysł na złe zachowania i widzą tylko to, co chcą widzieć. Ta historia utwierdza nas w przekonaniu, że warto i należy poruszać tak ważne tematy.

Sny o Jowiszu to opowieść o teraźniejszości przeplatana elementami przeszłości. Jest to historia o ludziach oraz ich emocjach. Istotnym walorem powieści są barwne postacie. Bardzo spodobała mi się historia trzech przyjaciółek w średnim wieku, które wybrały się w  podróż pociągiem do Dżarmuli – miasta ze świątynią nad Zatoką Bengalską. Każda z nich to inna osobowość, każda ma inne podejście do życia. Gauri ma kłopoty z pamięcią, co wywołuje wiele zabawnych, ale i niepokojących dla pozostałych pań sytuacji. Wśród innych bohaterów można wyróżnić herbaciarza Johnego Troppo czy Badala zakochanego w Raghu. Dżarmula okazuje się miejscem, w którym splotą się losy wszystkich bohaterów. Gauri, Vidya i Latika napotykają w pociągu Nomi. Badal z kolei zostaje przewodnikiem podróżujących pań.

W książce odnajdujemy też bardzo interesujące opisy miejsc i zapachów – herbaty, przypraw… Można poczuć ich woń przez kartki papieru, tak jakbyśmy znaleźli się w tamtym miejscu. Współczesne Indie nie odbiegają od innych miejsc na świecie w kwestii problemów, z jakimi borykają się ludzie. Nieobce tu są rozterki miłosne, złe wspomnienia z dzieciństwa czy próba zatrzymania upływającego czasu. Autorka próbuje nam przekazać, że nawet tak barwne i egzotyczne miejsca mają swoje drugie dno. Roy zabiera nas w malownicze tereny Indii, przedstawiając zarówno kolory ciepłe, jak i zimne; jasne i ciemne. Doświadczamy tutaj niezwykłej opowieści, której karty wciąż zostają otwarte, mimo że książka dobiega końca. To takie okno na świat. Sami musimy zostać autorami epilogu.

Czytając niektóre fragmenty, miałam wrażenie, że akcja unosi się w powietrzu. Niekiedy odczuwałam zaskoczenie i zgrozę, ale były też momenty zabawne. Jednym słowem Sny o Jowiszu to przeplatanka emocji. Jak mówi przysłowie indyjskie: nawet słońce nie jest w stanie ciągle znajdować się w zenicie. Czasem po prostu trzeba trochę zwolnić, nabrać dystansu do codziennego życia i przemyśleć to, co zaprząta nasze emocje. Podczas lektury z pewnością nie zabraknie wam wrażeń.

Selkar logo tagline slogan

ZOSTAW ODPOWIEDŹ