Cały sens w tym, aby żyć

0
121

Życie niesie ze sobą rzeczy tak niezwykłe i niewiarygodne, że czasem ciężko sobie wyobrazić, iż mogą one zdarzyć się normalnemu człowiekowi. Składają się na nie emocje, odczucia i wrażenia, a wszystko to jest kwintesencją istnienia ludzkiego gatunku. Uczy ono również odporności na to, co złe i niesprawiedliwe, i chociaż czasem ciężko pogodzić się z tym, co przynosi, to jedno jest pewne – największą odwagą jest właśnie żyć.

Tytuł: Całe życie
Autor: Robert Seethaler
Wydawnictwo: Otwarte

Andreas Egger od dziecka mógł polegać tylko i wyłącznie na sobie. Od najmłodszego był traktowany gorzej niż zwierzęta i poniewierany, więc wydawać by się mogło, że mając takie doświadczenia albo się stoczy, albo popełni samobójstwo. On tymczasem – mimo swojej niepełnosprawności, nie dość, że na siebie zarabia, to jeszcze poznaje kobietę, której nie przeszkadza ani jego ułomność, ani stan posiadania. Niestety los bywa przewrotny, a jego koleje mogą nawet w najtwardszym człowieku złamać hart ducha. Czy tak właśnie będzie w przypadku Andreasa?

Całe życie nie jest wielostronicową powieścią, której akcja pędzi tak szybko, że czytelnik nie jest w stanie za nimi nadążyć (a takie zdarzają się bardzo często), jego bohater nie jest ani bogaczem, ani nie posiada supermocy, a cała historia dzieje się nie w jednej z wielkich metropolii, a w niewielkiej austriackiej wiosce u podnóża gór. Więc dlaczego ta króciutka książeczka wywołała tak pozytywny wydźwięk w czytelnikach na całym świecie?

Przede wszystkim autor, Robert Seethaler, popisał się niemałym kunsztem pisarskim i pomysłem – wydaje mi się, że mało kto zmieściłby całe życie głównego bohatera na zaledwie 170 stronach powieści, i nie pominął przy tym najistotniejszych jego szczegółów. Nie można nie wspomnieć o samym Andreasie Eggerze – człowieku zwykłym w swojej niezwykłości, który tak bardzo odbiegając od współczesnych książkowych bohaterów, wcale na tym nie traci, a wręcz przeciwnie – dzięki cierpliwości, wytrwałości, ciężkiej pracy, a przede wszystkim braku narzekania na własny los (co jest przecież tak powszechną praktyką), jawi się, jako postać niemal nadnaturalna (bo czy ktoś jest w stanie wytrzymać takie kuksańce od losu i iść cały czas z podniesioną głową?).

Książeczka ukazuje również to, w jaki sposób można żyć w zgodzie nie tylko z innymi, ale również z samym sobą – co wbrew pozorom wcale nie jest takie trudne. Wystarczy tylko przyjmować wszystko takim, jakie jest – przecież nie można zmienić przeszłości albo tego, co nieuniknione, ale można sprawić, żeby stało się to wszystko mniej przytłaczające.

Jest jeszcze jedna kwestia warta uwagi – brak przywiązania do współczesnych udogodnień. Egger nie miał elektryczności, a co za tym idzie nie posiadał tego, co teraz wydaje się niezbędne: światło w domu, telefon czy telewizor. Dzięki temu, że nie był wpatrzony w jeden punkt, potrafił zauważyć to, co działo się wokół niego i cieszyć z nawet najdrobniejszej rzeczy.

Całe życie pozwala zatrzymać się choć na chwilę w pędzie codziennego życia i pochylić głowę nad tym, co nieuchronne. Naprawdę warto poświęcić jej chwilę czasu – jest inna od innych, a przez to niepowtarzalna.

221478_otwarte_900

ZOSTAW ODPOWIEDŹ