Detoksykacja idealna

1
219

Czy Wy też często zastanawiacie się, jak to jest żyć bez Facebooka, całej tej technologii i tego wszystkiego, co w dzisiejszych czasach jest rzekomo niezbędne do „przetrwania”? 

Ja też nie… 

…ponieważ już wiem. Postanowiłam przetestować na sobie pewną detoksykację, która kusi każdego, ale mało kto ostatecznie się na nią decyduje. Prawda jest taka, że musimy się przełamać i spróbować. To tak jak z nowym daniem – dopóki go nie przygotujemy i nie zjemy, nie będziemy wiedzieć, czy nam smakuje. 

Wyłączyłam więc Facebooka, odinstalowałam aplikację z telefonu i…
informuję, co następuje 🙂 

Mogę studiować, ale ryzykuję…

Ryzykuję tym, że jako osoba dojeżdżająca mogę się zawieść i pocałować klamkę wydziałowej sali ćwiczeniowej, gdyż grupa jest… na Facebooku. Na szczęście przyjaciele jak zwykle są niezastąpieni i zrobią wszystko, żebym nie cierpiała. A mianowicie: poruszą niebo i ziemię, żeby dowiedzieć się, czy ćwiczenia odbywają się zgodnie z planem. Jakkolwiek dziwnie to wygląda z perspektywy pytanego… 

Wiem, na kogo mogę liczyć

Wylogowałam się z Facebooka na tydzień, ale to wystarczający czas, żeby móc się przekonać, kto o mnie pamięta dlatego, że po prostu jestem, a nie tylko wtedy, gdy potrzebuje notatek albo informacji o studiach. Zdawałam sobie sprawę z tego, że osób, na które naprawdę mogę liczyć, jest nie więcej niż pięć – moje przekonania się potwierdziły. Z tego miejsca dziękuję tym pięciu osobom za to, że są przy mnie mimo wszystko. Nawet 500 kilometrów ode mnie.

Nagle mam bardzo dużo czasu

Na wszystko. Na czytanie, na pisanie, na spotkania z przyjaciółmi (chociaż z tym akurat nigdy nie miałam większego problemu, bo przyjaciele są ważniejsi niż jakiś tam Facebook), na obejrzenie filmu i odpoczynek z dala od internetu. Tego mi było trzeba.

Przekonałam się, że Facebook nie jest mi do niczego potrzebny

Przyjaciół mam w realu, a jeśli na odległość – istnieje niezwykły wynalazek zwany telefonem, który umożliwia kontakt poza światem wirtualnym. No i właśnie – jak już wspomniałam – kto będzie chciał, znajdzie mnie poza Facebookiem. Jak widać, można!

Zyskałam…

Czas – to wiadomo. Prąd – w końcu mój telefon nagle zaczął wytrzymywać na baterii dłużej niż pół dnia, a z komputera korzystałam wyłącznie wtedy, gdy chciałam coś napisać / przeczytać na studia. No a nerwy… zostawiłam na czarną godzinę.

To zaledwie pięć krótkich refleksji, a jak dużo mówi o współczesnym świecie.

Kochani, jeśli myślicie, że poza Facebookiem nie ma nic, rozejrzyjcie się – po prostu. Oprócz tego, że niszczycie sobie wzrok i ograniczacie ruch rąk (w końcu posługujecie się wyłącznie palcami, pisząc na klawiaturze komputera i telefonu), niszczycie też samych siebie i swoje otoczenie. Odłóżcie telefon na bok, wyłączcie komputer / tablet / whatever i przekonajcie się, że życie jest piękne. Nagle zyskacie to wszystko, na co nigdy nie mieliście czasu. To znaczy… wydawało Wam się, że nie macie czasu. Myślę, że nie trzeba rezygnować z Facebooka i innych nowinek technologicznych całkowicie. Ja postawiłam na tygodniowy detoks tylko dlatego, że chciałam się sprawdzić. Sprawdziłam. Nie oznacza to jednak, że nagle przestanę korzystać z internetu, usunę konto na Facebooku i zerwę wszystkie messengerowe znajomości. NIE! Po prostu to wszystko ograniczę do minimum. Efekty widać od razu – to takie lekarstwo, które leczy za darmo i bez skutków ubocznych. Polecam Wam to oderwanie się od ekranu komputera i telefonu z całego serca. Zobaczcie sami – to naprawdę działa! 

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ