Po prostu przyjaźń

0
104

Przyjaźń… Niby nie ma w niej niczego skomplikowanego, a jednak jeśli się przyjrzeć, można dostrzec wiele znaków szczególnych. Wystarczy… się przyjrzeć!

Tytuł: Po prostu przyjaźń
Autor: Hanna Rydlewska
Wydawnictwo: Agora

Hanna Rydlewska, dziennikarka i redaktorka, postanowiła stworzyć książkę o przyjaźni na poważnie i z przymrużeniem oka – i ją stworzyła. W Po prostu przyjaźń znajdziemy bowiem piękne i poruszające historie, a także rozmowy ze specjalistami: psychologami i socjologami. Jest ciekawie – pół żartem, pół serio; zabawnie i wzruszająco.

Wielu ludzi twierdzi, że przyjaźń może być rozumiana na różne sposoby. To prawda, przyjaźnią może być bowiem relacja człowieka z psem, przyjaciółką możemy nazwać swoją mamę czy ciocię, w końcu – my sami możemy być swoimi przyjaciółmi. Nie ma jednego wzoru, do którego można by podstawić którąkolwiek relację – to od nas zależy, jaka ona będzie; to my tworzymy jej definicję i dopasowujemy do sytuacji. Dla jednej osoby przyjacielem może być ten, kto się do niego serdecznie uśmiechnie, dla innej – wyłącznie ten, komu może zaufać.

To, w jaki sposób definiowana jest przyjaźń, można zaobserwować szczególnie w krajach zachodnich, w których przyjaciel to określenie każdego człowieka. Najwyraźniejszymi przykładami są Włochy i Hiszpania, gdzie amigo może być nawet turysta zauważony na ulicy, a guapa to nie tylko piękna – jak można wnioskować.

W Polsce pojęcie przyjaźni niejednokrotnie wzbudza pewne wątpliwości. Rydlewska stara się je wszystkie rozwiać, ukazując, że jest to relacja naturalna i że… w przyjaźni wszystkie chwyty są dozwolone (w granicach przyzwoitości, oczywiście). Po co nam przyjaźń? Po to, żebyśmy poczuli się wartościowymi ludźmi; po to, żebyśmy mogli podzielić się z kimś tym, co dobre i złe; czy może po to, żeby móc z kimś po prostu normalnie porozmawiać?

Kiedyś nie mówiło się o „prawdziwej” przyjaźni. Była przyjaźń, po prostu. W literaturze naukowej, ale i w literaturze pięknej niemal do końca XX wieku przyjaźń była formą wyraźną i dookreśloną. Dopiero rewolucja technologiczna, której doświadczyliśmy na przełomie tysiącleci, i pojawienie się mediów społecznościowych sprawiły, że zaczęliśmy dokonywać gradacji: są najlepsi przyjaciele, przyjaciele dobrzy i mniej dobrzy. Przyjaciele do gadania, przyjaciele do imprezowania i tacy, z którymi wystarczy nam sporadyczny kontakt. (…) Co więcej, standardowy przyjacielski system naszych czasów, czyli Facebook, zachęca nas do tego, żebyśmy grupowali naszych przyjaciół, dzielili ich na bliższych i dalszych.

Po prostu przyjaźń to książka popularnonaukowo-non fiction – z jednej strony przedstawia pewne fakty, z drugiej – opiera się na historiach tych, którzy opowiadają o swojej przyjaźni. A wszystko to ubrane w piękną szatkę dialogu, w którym pytania odnoszą się nie tylko do przyjaźni, lecz także do innych sfer ludzkiego życia, na przykład miłości, rodziny czy nawet mediów społecznościowych. W Po prostu przyjaźń nie znajdziemy jednej odpowiedzi na każde pytanie, znajdziemy natomiast wskazówki i spostrzeżenia ludzi, którzy wiedzą, co mówią. Nie ma tu miejsca na bezsensowne biadolenie. Choć w żadnej z przedstawionych historii możemy nie odnaleźć siebie czy recepty na udaną przyjaźń – z pewnością czegoś nas one nauczą. Wskażą pewną drogę i udowodnią, że nic nie jest takie oczywiste, jak z pozoru mogłoby się wydawać.  

Ta książka nie nauczy was też, jak być przyjacielem i po czym przyjaciół poznawać. Jest raczej ciekawostką, zbiorem trafnych spostrzeżeń na temat nas samych i tego, co nas otacza, niż poradnikiem zawierającym rady i zasady dotyczące tego, jak się przyjaźnić. Nie musimy tworzyć definicji przyjaźni i na siłę szufladkować znajomych. Wygląda na to, że z przyjaźnią jest jak z oddychaniem – nie musimy się jej uczyć, żeby móc ją czuć. To… po prostu przyjaźń!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ