T-Mobile Nowe Horyzonty 2016 | Moje wrażenia

W dniach od 21 do 31 lipca odbywał się we Wrocławiu Międzynarodowy Festiwal Filmowy T-Mobile Nowe Horyzonty. Była to już szesnasta edycja, z czego po raz jedenasty miała miejsce w stolicy Dolnego Śląska. Nowe Horyzonty to jeden z największych i najbardziej prestiżowych festiwali filmowych zarówno w Polsce, jak i Europie. „Jego głównym założeniem jest prezentacja kina artystycznego, niekonwencjonalnego i bezkompromisowego. Program układany jest z myślą o publiczności wymagającej i szukającej w sztuce nowych doświadczeń i przeżyć, oczekującej od twórców własnego, oryginalnego języka” – głosi opis umieszczony na stronie internetowej organizatorów.
 
Tak się składa, że zeszłoroczny festiwal był moim pierwszym. Od dawna się nim interesowałem, jednak dopiero wtedy zdecydowałem się pojechać. Co prawda nie byłem na na całym festiwalu (tj. dziesięć dni), ale wydaje mi się, że uczestniczyłem w nim na tyle, by móc wyrobić sobie o nim jakieś zdanie. Mam kilka przemyśleń i spostrzeżeń, którymi chciałbym się z wami teraz podzielić.
 
 
Repertuar / Filmy
 
Nowe Horyzonty to festiwal „offowy”. Oznacza to, że nie zobaczymy tu blockbusterów ani hollywoodzkich superprodukcji. Króluje tu kino artystyczne, czyli wszelkiego rodzaju filmy niezależne, eksperymentalne, niekonwencjonalne. Oczywiście część z nich dociera później do multipleksów, jednak zdecydowana większość nie. Nie ma co ukrywać – jest to kino ambitne i wymagające, które nie spełnia oczekiwań masowego odbiorcy. To specyficzny rodzaj treści i nie do każdego on przemawia. Takie kino po prostu trzeba lubić.
 
Tym, co mnie pozytywnie zaskoczyło, jeśli chodzi o repertuar, była różnorodność gatunkowa. Wśród filmów, które pokazywano na festiwalu, znalazło się miejsce na dosłownie każdy gatunek. Od dramatu i komedii, przez thriller i dokument, aż po horror i sensację (a nawet musical!). Nie mówiąc już o filmach, które były tak dziwne, osobliwe lub po prostu „inne”, że nie dało ich się zakwalifikować do żadnej kategorii. Co więcej, taki festiwal jest świetną okazją, by nadrobić klasykę kina, gdyż w ramach pokazów specjalnych takie właśnie filmy (jak na przykład Blue Velvet Davida Lyncha) można było obejrzeć.
 
 
Organizacja
 
http://www.nowehoryzonty.pl/

http://www.nowehoryzonty.pl/


Byłem świadomy tego, że Nowe Horyzonty to ogromna impreza, jednak tego, co zastałem, nigdy bym się nie spodziewał. Tysiące ludzi, mnóstwo mediów, setki filmów, masa wydarzeń towarzyszących. Podczas całego festiwalu odbyło się blisko pół tysiąca seansów. Pokazane zostały 393 filmy z ponad 50 państw. Robi wrażenie, prawda? Dlatego z pełnym uznaniem muszę przyznać – organizatorzy dali radę. Wszystko było idealnie przemyślane oraz zaplanowane, a każdy najdrobniejszy szczegół dopracowany. Nie było żadnych opóźnień, niedociągnięć, niespodzianek. Obsługa, strefa gastronomiczna, sklepy, punkty informacyjne – wszystko funkcjonowało tak jak należy. Pełen profesjonalizm.
 
 
Wydarzenia towarzyszące
 
Jednak Nowe Horyzonty to nie tylko filmy. To także masa wydarzeń towarzyszących. Opera, koncerty, wystawy, spotkania z twórcami, wykłady, gry miejskie, warsztaty. Jest w czym wybierać. Wszystkie te wydarzenia urozmaicają festiwal oraz czynią go jeszcze bardziej interesującym. Myślę, że to świetna inicjatywa, ponieważ każda z tych atrakcji stanowi idealny sposób na spędzenie czasu pomiędzy i po seansach, a dzięki różnorodności, każdy znajdzie coś dla siebie.
 
Dodatkowym atutem takiego festiwalu jest bliski kontakt z twórcami. Po dużej części projekcji odbywają się spotkania z obsadą oraz „autorami” filmu, na których zawiązują się ciekawe dyskusje z udziałem publiczności. Natomiast pomiędzy seansami, w kuluarach kina, można swobodnie porozmawiać z aktorami i reżyserami. Świetna sprawa.
 
 
Co nie do końca mi się podobało?
 
Jest właściwie tylko jedna rzecz, do której mogę się przyczepić – ceny biletów. Niby 22 zł za seans to nie tak dużo, jednak gdy planuje się obejrzeć sporo filmów, robi się z tego wydatek rzędu kilkuset złotych. A to już nie tak mało. Alternatywą jest zakup karnetu (co w przeliczeniu na jeden seans daje koszt 16-17 zł), jednak tu pojawia się pewien problem. Możliwość kupienia karnetu wygasa ponad miesiąc przed rozpoczęciem festiwalu (o czym ja na przykład nie wiedziałem). Wydaje mi się, że przy takiej liczbie seansów oraz ogromnej liczbie ludzi obniżenie ceny biletów nie stanowiłoby problemu. Niemniej jednak cennika zmienić nie mogę, dlatego pozostaje mi go jedynie zaakceptować, a w tym roku odpowiednio wcześniej pomyśleć o zakupie karnetu.
 
 
A co obejrzałem?
 
http://www.nowehoryzonty.pl/

http://www.nowehoryzonty.pl/

O tym, co konkretnie obejrzałem i co mi się najbardziej podobało, planuję napisać osobny post, dlatego tu nie będę się rozpisywać. Mogę tylko zdradzić, że udało mi się zobaczyć kilka prawdziwych perełek… O tym, jakie filmy zrobiły na mnie największe wrażenie i na co warto czekać, opowiem już niebawem.
 
 
Ogólne wrażenia
 
Ogólnie festiwal oceniam bardzo dobrze. Z pewnością jest to świetna sprawa dla każdego miłośnika kina. Kilka dni spędzonych wyłącznie na oglądaniu genialnych filmów, z genialnymi ludźmi, w genialnej atmosferze… Żyć, nie umierać. To także świetna okazja, by poznać nowych twórców, nowe gatunki, zainspirować się. Organizacyjnie wszystko stoi na najwyższym poziomie, dzięki czemu mamy pełen komfort i możemy całkowicie skupić się na filmach. Warto jednak poświęcić trochę czasu, by prześledzić bogaty repertuar i wybrać te produkcje, które najbardziej nas interesują. Dzięki temu będzie dużo mniejsze prawdopodobieństwo, że się rozczarujemy. Festiwal wspominam bardzo dobrze i już się nie mogę doczekać tegorocznego wyjazdu!

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia