Perełki filmowe

Perełki

Choć w maju próżno było szukać w kinowym repertuarze naprawdę wyjątkowych produkcji, nie oznacza to, że nie było czego oglądać. W kolejnym zestawieniu wybieram dla was Perełki filmowe, czyli najlepsze obrazy z poprzedniego miesiąca.

 

Dramat

Song to Song

 

 

Tytuł: Song to Song

Reżyseria: Terrence Malick
Obsada: Ryan Gosling, Rooney Mara, Michael Fassbender
Data premiery: 19 maja 2017 r.

 

 

 

Scena muzyczna Austin w Teksasie. Szaleńczo zakochani w sobie Faye i BV egzystują w sferze marzeń. Oprócz uczucia, łączy ich także pragnienie zrobienia kariery w świecie muzyki. W wybiciu się może im pomóc muzyczny potentat Cook, jednak zamiary cynicznego mężczyzny nie są w stu procentach jasne. Do tego trójkąta dołącza Rhonda, nowa muza biznesmana, a wtedy wszystko jeszcze bardziej się komplikuje.

To zaskakujące, że najnowszy film Terrence’a Malicka zawitał do polskich kin. W końcu większość jego obrazów po Drzewie życia nie była dostępna w naszym kraju nawet na rynku DVD. Malick nieodłącznie dzieli publiczność na pół i nie inaczej jest z Song to Song. To kino niełatwe w odbiorze, ale dla tych, którzy znajdą z reżyserem wspólny język – hipnotyczne i wyjątkowe. Emmanuel Lubezky, nadworny operator Malicka, filmuje młodych, pięknych bohaterów tylko tak, jak on to potrafi – z gracją i wdziękiem steadicamu, z dbałością o najdrobniejszy szczegół. Reżyser odrzuca tradycyjną dramaturgię na rzecz luźnych skojarzeń, rytmicznego przepływu kolejnych obrazów. Film składa się z niedługich segmentów ułożonych w niechronologicznym porządku. Brak „normalnego” szkieletu fabularnego nie oznacza, że Malick nie ma nic do przekazania. Amerykański reżyser opowiada m.in. o poszukiwaniu triady prawdy, dobra, piękna w świecie, który już dawno te wartości ośmieszył. Do refleksji.

 

Komedia/komediodramat

Martwe wody

 

 

Tytuł: Martwe wody

Reżyseria: Bruno Dumont
Obsada: Fabrice Luchini, Juliette Binoche, Valeria Bruni Tedeschi
Data premiery: 12 maja 2017 r.

 

 

 

1910 r., Flandria we Francji. Tuż obok siebie znajdują się wystawne rezydencje miejscowej arystokracji i skromne chaty biedaków, których głównym zajęciem jest przenoszenie na swoich barkach zamożniejszych obywateli. Niespodziewanie na okolicznej plaży pojawia się detektyw wraz z asystentem. Panowie prowadzą dochodzenie w sprawie tajemniczych zaginięć turystów. Tymczasem między jedną z arystokratek a wiejskim chłopakiem rodzi się uczucie.

Kino kostiumowe w świadomości powszechnego widza kojarzy się z konserwatywnymi produkcjami o spokojnym rytmie. Kierując się z takim przeświadczeniem na Martwe wody, można doznać szoku – to po prostu szalona komedia. Bruno Dumont przez większość swojego życia kręcił poważne dramaty, by dwa lata temu wypuścić na światło dzienne skąpany w czarnym humorze miniserial Mały Quinquin. W kolejnym filmie powraca do komedii w swoim stylu. To obraz pozbawiony psychologicznych portretów i niuansów, za to króluje w nim kpina i przesada. Aktorzy szarżują tak mocno, że przypomina to parodię, a jakkolwiek logika w tym świecie najzwyczajniej nie istnieje. Reżyser tworzy kolejne absurdalne sytuacje, drażni się z widzem, ale – przede wszystkim – niezmiernie bawi.

 

Film akcji/przygodowy

Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara

 

 

Tytuł: Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara

Reżyseria: Joachim Rønning, Espen Sandberg
Obsada: Johnny Depp, Javier Bardem, Geoffrey Rush
Data premiery: 26 maja 2017 r.

 

 

Złowrogi kapitan Salazar ucieka z Diabelskiego Młyna wraz ze swoją załogą piratów-zjaw, przysięgając zemstę na wszystkich korsarzach. Katastrofie próbuje zapobiec Jack Sparrow. Kapitan wyrusza w wyprawę w celu odnalezienia Trójzęba Posejdona, mitycznego przedmiotu dającego władzę nad morzami świata i wykorzystania go w walce przeciwko Salazarowi.

Po kiepskiej czwartej części, Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara przywracają serii wysoki poziom znany z trylogii. Tym razem stołek reżyserski dzielił niecodzienny duet norweskich twórców odpowiedzialnych za nominowaną do Oscara w kategorii filmu nieanglojęzycznego Wyprawę Kon-Tiki. Zemsta Salazara to kino o nieporównywalnie większym budżecie, ale udowadniające, że Norwegowie potrafią kręcić bardzo dobre filmy przygodowe i w Europie, i w Hollywood. Nawiązania do pierwszych części są bardzo wyraźne, ale zgrabnie łączą się z nowymi wątkami. Oczywiście w filmie bryluje Johnny Depp, który pokazuje, że wcale nie znudził się rolą Sparrowa. Lekkość, zabawa i lekki dreszczyk emocji składają się na porcję idealnej rozrywki w przededniu lata.

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia