Nigdy się w nim nie zakocham

Miłość jest przereklamowana. Miłość wszystko niszczy. Miłość jest totalnie głupia. Obiecaj mi, że nigdy się we mnie nie zakochasz.
Nie zakocham się. Nigdy. Nie kocham go. Nie mogę. Kocham mojego chłopaka, nie mogłam się w nim zakochać. Nie jestem w nim zakochana. Dlaczego w ogóle przychodzi mi to do głowy?

Tytuł: Friendzone
Autor: Sandra Nowaczyk
Wydawnictwo: Feeria
 

Nie wiem, co mam o tej książce napisać Brak mi słów. Trudno przychodzi mi pisanie recenzji dobrych książek. A recenzji książek bardzo dobrych pisać nie umiem w ogóle. Tak więc wybaczcie, jeśli recenzja będzie kiepska – to przez książkę. Tak mnie zauroczyła, że po prostu zapomniałam, jak się składa literki. 

Tatum i Griffin przyjaźnią się od zawsze. Uczucie, które ich łączy, jest silniejsze od wszystkiego, chociaż to tylko przyjaźń – a może aż przyjaźń. Oboje mają partnerów, z którymi są szczęśliwi. Wiedzą, że ich drugie połówki z rezerwą patrzą na tę relację, ale akceptują ją i starają się utrzymywać pozytywne stosunki. Tak jest do pewnego momentu, w którym nagle coś się zmienia. Coś się zaczyna psuć. Uczucia się mieszają i świat Tate i Griffina zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Kiedy próbują wszystko naprawić, posklejać swoje życie, wszystko komplikuje się jeszcze bardziej.

Główni bohaterowie to para licealistów. Tatum ma chłopaka, którego Griffin toleruje tylko przez wzgląd na przyjaciółkę, Griff ma dziewczynę, z którą Tate się przyjaźni. Znają się od kołyski, ufają sobie, doskonale się rozumieją, a ich przyjaźni nic nie jest w stanie zburzyć. Uważają, że miłość jest głupia i nietrwała, dlatego obiecali sobie, że nigdy się w sobie nie zakochają. Wszystko się zmienia na balu maskowym, w trakcie którego spada na nich uczucie, którego nie chcą. Nie akceptują go, nie wierzą w nie, odpychają je od siebie. Czy ich przyjaźń to przetrwa? 

To ona jest domem.

Przyznam szczerze, że wahałam się, czy przeczytać tę książkę. Zastanawiałam się nad nią, ale przestraszyłam się wyrazu „debiutantka”. Przyznaję się bez bicia, że wiek autorki trochę mnie uprzedził do tej powieści. Źle zrobiłam, bo oceniłam ją przez pryzmat własnych doświadczeń (a autorka jest w moim wieku) i założyłam, że nawet jeśli siedemnastolatka ma dobre pióro, to nie jest w stanie napisać czegoś dobrego. Los jednak sam zadecydował, że książka ma do mnie trafić. I dobrze zrobił, bo moje obawy okazały się całkowicie bezzasadne. Bardzo się myliłam, gdyż powieść jest świetna. Z tego miejsca serdecznie gratuluję Sandrze bardzo udanego debiutu. Friendzone okazała się powieścią na miarę wydawnictwa, które kojarzy mi się z bardzo dobrymi publikacjami, i śmiało mogę ja umieścić na równi z powieściami bardziej doświadczonych autorów. 

Okazywanie emocji jest złe. Ludzie widzą wtedy, że jednak nie jesteś superbohaterem z tytanu, za jakiego cię uważali. Ludzie, oglądając pokaz słabości, szukają najsłabszego punktu, by potem móc go bezlitośnie wykorzystać.

Co szczególnie podobało mi się w powieści? Przede wszystkim bardzo dokładne pokazanie psychiki i uczuć bohaterów. Autorka podeszła do nich poważnie, tak by czytelnik mógł doświadczyć emocji bohaterów, ale nie aż tak, by czytelnika zanudzić. Świetnie przedstawiona jest ich wewnętrzna przemiana pod wpływem poszczególnych wydarzeń. Trafnymi uwagami i pierwszoosobową narracją trafia prosto w serce czytelników. Każdy z bohaterów jest inny, każdy ma w sobie coś oryginalnego, charakterystycznego. Przyciągają jak magnes, porywają do tego niby zwykłego, a jednak niesamowitego świata i nie chcą nas z niego wypuścić. Dosłownie. Nie mogłam się oderwać od tej książki, przeczytałam ją w ciągu jednego popołudnia. 

Cieszę się, że powieść trafiła w moje ręce. Okazała się niezwykle wzruszająca i porywająca. Traktuje o rozterkach i problemach nastolatków, często bagatelizowanych przez dorosłych, w sposób dojrzały, ale nie nudny. Choć pełna emocji – nie jest przesłodzona. Jest za to pełna napięcia, gdyż aż do końca nie wiadomo, jak bieg przybiorą wydarzenia, a zakończenie wyciska łzy. Sandra wybiegła poza schemat i stworzyła opowieść, która na zawsze zapadnie mi w pamięć i zapisze się w moim sercu. Mam nadzieję, że będzie mi dane poznać jej dalszą twórczość. Skoro debiut jest tak udany, to jakie będą następne powieści?

Feeria

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia