Rytmika uczuć

Apetyt rośnie w miarę… tańczenia. Passada jest jak narkotyk – odurza, fascynuje i uzależnia. A los jest mistrzem w płataniu figli… 

Tytuł: W rytmie passady
Autor: Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Julita ma jedną przyjaciółkę, z którą się spotyka, a poza tym niestety nie należy do grona typowych nastolatek – towarzyskich, radosnych i imprezujących. Marcel jest instruktorem tańców latynoamerykańskich; kiedy dowiaduje się, że jego matka jest śmiertelnie chora, postanawia wziąć udział w konkursie, aby zebrać odpowiednią kwotę na leczenie. Do tego potrzebuje jednak partnerki… 

W rytmie passady to powieść nie o technikach tańca, ale o tańcu, który leczy i uzdrawia duchowo. Choć znajdziemy tu wiele wskazówek dotyczących kroków i ruchów, nie do końca o to chodzi. Przynajmniej później. Taniec zaczyna wyzwalać emocje, powodować przyspieszone bicie serca i wilgotność dłoni. A co się dzieje w… głowie? Plątanina myśli, milion sprzecznych decyzji i bijące się ze sobą uczucia. 

Julita i Marcel trafili na siebie w odpowiednim momencie. Oboje potrzebowali odrodzenia. Tylko że Julita nie była zdeterminowana aż do tego stopnia co Marcel. On walczył o mamę i o wspólne szczęśliwe życie. O rodzinę, którą z dnia na dzień mógł bezpowrotnie stracić. Czytamy zatem o bohaterach z krwi i kości – mających życie nieusłane różami, pełne zawiłości i niepewności. Kruche jak nasze.

Dzięki temu, że autorka zdecydowała się na opowieść o „normalnych” ludziach, możemy wczuwać się w historię, zapomnieć o wszystkim, o całym świecie. No i dać się uleczyć temu rytmowi, który ni stąd, ni zowąd jakby włamuje się do naszego tu i teraz, aby trochę namieszać i aby jakoś pomóc zrozumieć i przeboleć to, co złe. 

Anna Dąbrowska doskonale zna się i na tańcu, i na uczuciach – to widać i czuć. Ale ta powieść jest bardzo dobra nie tylko dlatego, że przedstawia ludzi i świat takie, jakie są… ale także ze względu na to, JAK to przedstawia. Słowa w tej książce odgrywają ogromną rolę – zarówno te wypowiadane przez bohaterów, jak i te opowiadające całą historię. Bo przecież nie liczy się wyłącznie to, co do siebie mówimy, ale co jednocześnie czynimy. W rytmie passady na tym gruncie wyrosła. I udowadnia, że to właśnie czyny zgodne z tym, co powiedziane, kształtują naszą wspólną przyszłość u boku ukochanej osoby.

Mimo że jest to pełnoprawne New Adult, nietrudno dopatrzyć się tu i innych ciekawych zabiegów kompozycyjnych. Problem polega na tym, że nie mogę wam ich opisać, ponieważ… nie mogę. Gdybym to zrobiła (a uwierzcie, często nie umiem nad sobą panować, gdy piszę), stracilibyście przyjemność odkrywania tajemnic, których w tej książce kilka jest. Więc… tanecznym krokiem oddalam się w kierunku parującej na biurku kawy, a was zostawiam z poczuciem, że naprawdę warto poznać losy Julity i Marcela – jakkolwiek dziwne mogą się wydawać.  

W rytmie passady zabierze was do świata, w którym muzyka i taniec to lekarstwo lepsze niż wszystkie chemikalia razem wzięte. To historia piękna i brzydka, dająca siłę i przerażająca. Kocham ją i jej nienawidzę. Kocham, ponieważ jest po prostu prawdziwa, co czyni ją wspaniałą; nienawidzę, ponieważ… Nie, nie wypowiem tego na głos. Sami się przekonajcie dlaczego. Na koniec mogę powiedzieć tylko jedno, nic więcej, nic ponadto: przeczytajcie.

ZyskiS-ka-3

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia