Wszystko przez kota

Tak, właśnie: wszystko przez pewnego kota Jamesa, któremu zachciało się wylegiwać w łóżku sąsiada swojej pańci… 

Tytuł: Wszystko wina kota
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo: Novae Res

Róża Mak jest bestsellerową autorką powieści dla kobiet. Uwielbiają ją czytelniczki (i czytelnicy!) z całej Polski. Jest jedno ale: dobrze jej się pisze pod pseudonimem, dlatego choć jej agentka wielokrotnie namawia ją do tego, aby w końcu wyszła z ukrycia, nie robi tego. Nie jeździ na spotkania autorskie ani targi książki. Na swoim koncie ma dwadzieścia książek, wciąż pisze kolejne i… niech tak zostanie. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie Jack Sparrow – równie tajemniczy bloger, który zawsze znajdzie w jej powieściach coś, co niesamowicie złości pisarkę. Co może z tego wyniknąć? 

Problem z tą książką polega na tym, że jest bardzo źle „zrobiona”. Teraz ja wczuję się w rolę pana Sparrowa (choć nie jestem taka tajemnicza) i wytknę jej co nieco. Bo mogę. Otóż uważam, że autorce coś nie wyszło, skoro nie przeczytałam jeszcze nawet połowy, a już wiedziałam, o co tak naprawdę chodzi. Fakt, śmiechu było co niemiara, a czasami i łezka zakręciła mi się w oku, ale ostatecznie czuję się rozczarowana. Naprawdę liczyłam na to, że skoro już pojawia się jakikolwiek wątek sensacyjny, to jako zwykła czytelniczka będę mogła pobawić się w à la detektywa i dodając dwa do dwóch, poznawać historię z wypiekami na twarzy. A co z tego miałam? Historyjkę pisarki i jej przyjaciółek. 

Ktoś mógłby mi zarzucić, że się nie znam, bo czytanie o zwyczajnych ludziach mnie rozczarowuje… Wcale nie – uważam, że cała historia jest w jakimś sensie ciekawa, choć znacznie wyidealizowana. Wydaje mi się, że autorka trochę „popłynęła” i napisała książkę o kobietach znajdujących na każdym kroku swoich książąt z bajki. Tak jak Jack Sparrow zarzucił Róży Mak, że wszystko w jej powieściach musi być takie piękne, a wszyscy mężczyźni przystojni, tak ja teraz pytam: po co to takie upiększone na siłę? Bez przesady… Rozumiem, że drugą połówkę można znaleźć przypadkiem, ale żeby od razu WSZYSTKIE przyjaciółki hurtem miały takie szczęście, że akurat w tym samym momencie ją odnajdują? No i… serio? Narzekam, że mąż mnie zdradza, a sama robię to samo? Coś tu chyba nie tak. Nie wiem, mnie to nie przekonuje, ale poczytajcie, poznajcie bohaterów i bohaterki – zobaczcie, czy wam się coś takiego podoba. 

Mimo to autorka dobrze oddała realia. Gdyby nie ta wpadka z intrygą (chociaż nie wiem, czy to wpadka, może tylko ja mam takie wrażenie, że odkryłam wszystko za wcześnie?) i „słodkości”, uznałabym, że książka jest naprawdę świetna. W życiu tak właśnie bywa – że często coś nam się wali i jesteśmy niejako zawieszeni w próżni. Wszystko wina kota to książka dobra, czytało mi się ją szybko i nie męczyłam się, więc pod tym względem oceniam ją pozytywnie. Tak to (niechcący!) wyszło, że na chwilę stałam się takim Jackiem Sparrowem z blogosfery, wyżaliłam się, ale ostatecznie nie odrzucam tych… książkowych rewolucji. Polecam wam tę książkę choćby dlatego, że rzeczywiście jest komedią omyłek. A najlepiej czyta się książki, w których możemy znaleźć coś normalnego. 

logo-novae-res-300dpi

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia